Kot w popkulturze, koty w literaturze, koty w poezji, koty w filmie, koty na ekranie, koty w muzyce, koty w religii, mitach, zwyczajach i przesądach, symbolika kota.
W Hollywood roi się od celebrytów z kotami i kocich celebrytów z człowiekami. Do kolejnego odcinka cyklu Oni mają kota wybrałem sześć doskonale Wam znanych postaci. Na pewno tych ludzkich, bo o ich kotach może nie wszyscy słyszeli. Oczywiście, jest ich o wiele więcej, niektórzy zasługują też na osobną opowieść. Spodziewajcie się ich niebawem.
Charlie to ukochany kot Kourtney Kardashian. Celebrytka nowego członka rodziny przedstawiła na Instagramie wraz z życzeniami świątecznymi. Na szczęście, nie był to jedynie prezent gwiazdkowy, o czym świadczy to, jak często Charlie pojawia się na profilu modelki. Co warto podkreślić, i co godne pochwały – Charlie jest kotem adoptowanym. Mamy nadzieję, że słodziakowi nie przewróciło się w głowie po tym, jak trafił do sławnego i nieco szalonego klanu Kardashian.
Martha Stewart, amerykańska bizneswoman polskiego pochodzenia, osobowość telewizyjna, pisarka, wydawca, ma wiele psów i kotów, ale wszystkie bije na głowę Księżniczka Peony. Popatrzcie tylko na jej skwaszoną minę! Z takim kotem nie trzeba robić memów – Peony sama w sobie jest jednym wielkim memem.
Aktorka Miley Cyrus praktycznie prowadzi prywatne schronisko dla zwierząt, w którym przebywa nie tylko wiele kotów, psów, ale i świnek. Oczywiście, dla kociarzy najważniejsza będzie puszysta biała kotka Shanti Om Bb, która doczekała się nawet własnego profilu na Instagramie: @shantiombb. Opis mówi chyba wszystko: „I love you. You love me. I’m Shanti Om Bb! PS for bookings DM me.”
Kotka Taylor Swift, Meredith Grey, to już prawdziwa gwiazda mediów społecznościowych. Chyba nie powinno to dziwić, wystarczy popatrzyć na jej pozy! Na niektórych wygląda, jakby ją specjalnie ułożono w pozycji do zdjęcia.
Ed Sheeran, brytyjski piosenkarz i aktor jest prawdziwym miłośnikiem kotów. Na dodatek aktywnym nie tylko w mediach społecznościowych, ale i w życiu. Uratował już kilka kociąt, w tym tę kuleczkę, której zdjęcie towarzyszyło informacji o… zdobyciu przez Eda dwóch nagród Grammy! On chyba naprawdę musi kochać koty!
Może nie wszyscy wiedzą, ale Katy Perry, amerykańska piosenkarka popowa, aktorka i przedsiębiorca, jest również filantropką oraz ambasadorka dobrej woli UNICEF. Nie dziwi zatem, że ma i kota, a kot, Kitty Purry, ma nawet swoją kocią fortecę.
Pomysł taki przyszedł mi do głowy, raczej nie całkiem nowy. By ze względu na weekendu początek stworzyć bardziej rozrywkowy zakątek. Ot, taki Piąteczek, czyli rozrywkowy koteczek. Ok, starczy tych częstochowskich rymów. Chodzi o to, że postanowiłem w piątki publikować lżejsze gatunkowo posty, zabawne, śmieszne nierzadko. Choć to pojęcie względne, w końcu nie każdy musi mieć podobne do mojego poczucie humoru.
Nie zastanawiałem się długo, kim, czym i jak otworzyć rozrywkową puszkę Pandory. To muszą być „amerykańscy naukowcy”! Specjaliści od wszystkiego, którzy odkryli mięso w parówkach, jak żyć, skąd biorą się frytki i jak zginął prezydent Kennedy. Ręka do góry, kto nie zna memów z ich odkryciami?
Tym bardziej że znalazłem ostatnio w sieci artykuł „11 niewinnych przedmiotów, których koty irracjonalnie się boją”. Mam wrażenie, że w jego powstaniu maczali palce amerykańscy naukowcy. Postanowiłem Wam ją przedstawić, a na koniec podać listę alternatywną – przetestowaną na żywych organizmach moich kotów.
Lista 11 niewinnych rzeczy, których panicznie boją się koty wg magazynu Catitude Daily
1. Ogórki
Ogórkofobia objawiła się kilka lat temu za sprawą tysięcy filmików z serwisu YouTube pokazujących, jak przerażające mogą być dla kota niewinne ogórki. Z czasem urosła do gigantycznych rozmiarów, dzisiaj na hasło „cat cucumber” Google podaje 47.000.000 wyników, w tym ok. 1.440.000 dla samego wideo!
Chociaż strach przed warzywkiem, które nas przecież nie ugryzie, wydaje się głupi, eksperci mają już naukowe wyjaśnienie problemu „dlaczego koty boją się ogórków” (o tym w jednym z kolejnych odcinków cyklu Piąteczek, czyli rozrywkowy koteczek).
2. Balony
Dziwaczne twory, które nie wiadomo jakim cudem unoszą się w powietrzu i poruszają się bez ich dotykania. Podobno koty do tego stopnia boją się balonów, że na sam ich widok chowają się pod łóżkiem.
3. Cokolwiek nowego
Koty mają szósty zmysł, dzięki któremu natychmiast rozpoznają każdą nowość. Bez względu na to czy będą to nowe produkty przyniesione z zakupów, czy fotel przestawiony w inny kąt pokoju. Większość kotów uważa wszelkie zmiany za niepożądane. Nawet niewinna kartka papieru położona „znienacka” na biurku może sprawić, że kot przez dłuższy czas będzie jej unikał.
4. Lustra
Pierwsze spotkanie kota z lustrem jest kluczowe. Albo jest zaintrygowany, albo stoi jak skamieniały. Kim jest ten kot?! A co najważniejsze, jak się znalazł po drugiej stronie i jak do niego podejść. Według Animal Health Foundation koty (i większość zwierząt) „nie czują siebie”. Oznacza to, że nie mogą rozpoznać siebie w lustrze, a niespodziewany widok jest przez nie odbierany jako zagrożenie.
5. Okulary przeciwsłoneczne
Zdaniem amerykańskich naukowców zwykłe okulary są okej, ale przeciwsłoneczne to już horror. Zasłaniają oczy, a to może co najmniej zdenerwować kota, a nawet przestraszyć. Kot martwi się, że nie dość, że coś nam się przyczepiło do twarzy, to jeszcze skradło oczy.
„Przerażony” Lucky rozpakowuje nowe paczki.
6. Odkurzacze
Ten strach nie jest tak do końca irracjonalny. Szybko poruszający się wąż, wydający głośne dźwięki, połykający wszystko, co stanie mu na drodze, może być naprawdę niebezpieczny. A już odkurzacze-roboty, które mkną same (za kotem!) po całym mieszkaniu, to istoty z (kociego) piekła rodem!
7. Mopy
Dodając punkt 6. do 7., możemy dojść do wniosku, że koty po prostu nie lubią, kiedy jest czysto. Nie lubią też wody, którą zostawia za sobą taki mop.
8. Podłoga
Podobno niektóre koty boją się niektórych rodzajów podłóg. Jedne puszystych dywanów, inne paneli podłogowych. Amerykańscy naukowcy mają wyjaśnienie naukowe: w długie włókna dywanów mogą się zaplątać kocie pazury, a na twardych, śliskich powierzchniach złamać lub niepotrzebnie wyostrzyć. Jedno i drugie bolesne i niepotrzebne.
9. Obroże
Spróbuj wytłumaczyć drapieżnikowi, że musi wyjść na spacer w obroży. Większość ucieka gdzie pieprz rośnie (najczęściej na najwyższą szafę) na sam widok obroży czy smyczki w Twoich rękach.
10. Figurki, maskotki, pluszaki
Im bardziej realistyczne sztuczne zwierzę, tym większe prawdopodobieństwo, że Twój kot wpadnie na ich widok w panikę.
11. Telewizja
Niektóre koty wręcz uwielbiają oglądać wraz z Tobą telewizję. Są też takie, dla których ruchome obrazy i zaskakujące dźwięki mogą być naprawdę przerazić. Dla nowo adoptowanych bezdomnych telewizja to zupełnie nowe i przerażające doświadczenie.
Aneks do listy według mieszkańców Kociej Kołyski
Lucky bardzo lubi jak wszystkie warzywka.
Nie testowałem, bo nie jestem idiotą – sam balon może nie przestraszy, ale jak pęknie i huknie, to każdy się przestraszy.
Naszym zdaniem, to już wierutna bzdura! Przysłowiowa ciekawość kotów sprawia, że każda, ale to KAŻDA nowość jest fantastyczna, fascynująca, nadająca się do natychmiastowego sprawdzenia (czy to może da się zjeść?).
Reszka „grała” modelkę. Jak to kobieta. Lucky przed lustrem wygląda, jakby się zawiesił. Dla jego dobra wolę myśleć, że medytuje.
W zwykłych chodzę na co dzień, przeciwsłoneczne zakładam rzadko, jedyna reakcja, jaką zauważyłem – po pewnym czasie koty załapały, że jak zakładam ciemne okulary, to zbieram się do wyjścia. Pilnują wtedy drzwi.
Hm, to chyba JEDYNA rzecz, której faktycznie się BOJĄ.
Zabawne, bo akurat wczoraj myłem podłogi. Z przerwami, bo mop do tego stopnia zafascynował kocurki, że próbowały na niego zapolować. Kiedy się nie udało, próbowały się na niego uwalić. Co do czystości… coś w tym może być. Czysta podłoga jest czysta tylko przejściowo. Natychmiast pojawiają się na niej ślady kocich łapek, tudzież ścieżki żwirku. Jak widać, odpada również strach przed wodą.
Koty testowane na każdym niemal podłożu. Każde, ich zdaniem, nadaje się do tego, by uciąć sobie na nim poobiednią drzemkę.
Jak to mawiają marketerzy: „to zależy”. Dla Reszki – radość, bo wychodzimy na spacerek, na ogródek. Lucky przyzwyczaił się po pewnym czasie. Jak to typowy samiec, za obrożą nie przepada, no, ale jak kobieta patrzy…
Faktem jest, że niektóre są tak realistyczne, że sam się ich boję nocą w ciemnym pokoju. Koty nie. Rozłożyły śliczną, śnieżnobiałą lamę na czynniki pierwsze.
To zależy. Lucky lubi filmy akcji, jak sporo „miga” na ekranie (czego akurat boją się „amerykańskie” koty), ucieka natomiast przerażony, kiedy wrzeszczą i piszczą blondynki w horrorach. Przyznaję: uciekam razem z nim.
Jest jeszcze najmłodszy domownik – Pepe. Ale on nie boi się nawet… Lucky’ego!
„Strach? A co to jest strach?” – zapytał Pepe atakując 3 x większego od siebie Lucky’ego
Z prawdziwą radością przedstawiam Wam nowy, weekendowy cykl na Kociej Kołysce pod nieco przewrotnym tytułem „Oni mają kota”.
Oni — znani, lubiani i podziwiani. Koty — są ich oczkiem w głowie. Kochają je, rozpieszczają, z dumą prezentują je całemu światu. Czy mają też kota na punkcie kota? W to nie wnikam, przekonajcie się sami.
Trudno chyba o lepszych bohaterów pilotażowego odcinka jak Sir Anthony Hopkins i jego kot Niblo.
Ten pierwszy: walijski aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, kompozytor i artysta malarz, niezapomniany filmowy Hannibal Lecter. Uważany za jednego z najwybitniejszych aktorów współczesnych, laureat Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego (1992), trzech nagród BAFTA, dwóch nagród Emmy i Nagrody im. Cecila B. DeMille’a. Uhonorowany Odznaką Rycerza Kawalera, Kawaler Orderu Imperium Brytyjskiego.
Ten drugi: węgierski, niegdyś bezpański, porzucony kociak, dziś żyjąca w prawdziwym luksusie gwiazda mediów, w tym również mediów społecznościowych.
Jak do tego doszło, jaka jest ich historia? Znamy ją dzięki relacji Bernarda Fekete, węgierskiego marszanda sztuki, udostępnionej później przez magazyn Szeretlekmagyarorszag.
Fekete został zaproszony do domu aktora w Malibu w sprawie obrazu przedstawiającego gwiazdę filmu „Dwóch papieży” z żoną i kotem. Wówczas Hopkins opowiedział, jak doszło do tego, że walijski aktor adoptował węgierskiego kota.
Pewnego dnia do konsjerża hotelu, w którym Anthony Hopkins przebywał podczas kręcenia zdjęć w Budapeszcie, przyniósł bezdomnego kotka, z prośbą, by znajomy konsjerż znalazł właściciela tego biednego zwierzaka. Już następnego dnia Hopkins wraz z żoną urządzili pokój dla kociaka i zamówili samochód ze wszystkim, czego tylko koty potrzebują. Czekali, aż pojawi się właściciel, ale na próżno. W międzyczasie, jak mówi Bernard, sir Anthony Hopkins i jego żona Stella oszaleli na punkcie kota do tego stopnia, że w końcu zdecydowali się zabrać go ze sobą do Malibu.
Życie pokrzywdzonego przez los zwierzaka zmieniło się w jednej chwili o 180 stopni. Dotąd bezpański kociak stał się pełnoprawnym domownikiem prowadzącym godne pozazdroszczenia luksusowe życie.
Jak ogromne panuje między nimi przywiązanie, jak wielką rolę Niblo odgrywa w jego życiu, o tym aktor nie raz opowiadał na swoich profilach w mediach społecznościowych.
Chyba wszyscy znają też filmik, na którym Sir Anthony Hopkins gra na pianinie swojemu kotu. Wzruszający post w ciągu niecałej doby zebrał prawie 150 tysięcy „lajków” (dziś jest ich już ponad milion!), a fani w komentarzach chwalili aktora nie tylko za piękne wykonanie, ale przede wszystkim za podejście do zwierząt.
„Niblo dba o mój stan zdrowia, w zamian oczekuje, żebym go zabawiał. Koty…” – wyjaśnia w powyższym wpisie gwiazda „Milczenia owiec”.
Kotek jest nie tylko melomanem, ale i… modelem! Został już uwieczniony na kilku obrazach, które trafiły w ręce prestiżowych handlarzy dziełami sztuki, były też wystawiane w galeriach.
Hopkins i Niblo wspólnie zabawiają swoich fanów w mediach społecznościowych. Przytulają się do siebie na Instagramie, bawią w filmikach na Facebooku, w ciężkich czasach pandemii koronawirusa podtrzymują na duchu. I muszę przyznać, że codzienna, naturalna radość Anthony’ego Hopkinsa i Niblo jest zaraźliwa.
Czy Kawaler Orderu Imperium Brytyjskiego ma kota na punkcie kota? Nawet jeśli tak, to jest to na pewno zdrowy i szczęśliwy kot!
Kiedy pod ręką mamy kota i dobrą książkę życie wydaje się piękniejsze. Nie tylko podczas przymusowej kwarantanny, którą zafundował nam z początkiem roku ten (…) koronawirus. Epitety sobie tym razem daruję, bo tym razem piszę głównie do dzieci. No dobrze, do tych starszych dzieci – ich rodziców – również.
Zatem wiemy już, że kot i książka to dobre połączenie. A co, gdyby książka była jednocześnie kotem? Byłoby chyba super, prawda? Takie małe, w sensie dosłownym, cudeńko trafiło niedawno w nasze ręce.
„Ta książka jest kotem”, bo o niej mowa, ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. Wydawnictwa z wieloletnimi tradycjami jeżeli chodzi o pozycje dla dzieci.
W pierwszej chwili wydawało mi się, że to tytuł zdecydowanie na wyrost, ale nie! Ta książka naprawdę jest kotem, bo ją głaskać, drapać pod brodą i za uszami, a nawet nadać jej imię. Wyobrażacie sobie?
Na dodatek, jeżeli odpowiednią ją potraktujesz, zadowolony kot od razu ci się odwdzięczy – po odwróceniu strony zobaczysz, jak przyjął twoje słowa i pieszczoty.
Fantastyczny pomysł Silvii Borando to ciepła i serdeczna opowiastka. To świetne ćwiczenie dla dziecka, nie tylko rozwijające zdolności manualne, ale i zachęcające do angażowania podczas lektury i zabawy różnych zmysłów. Co dla mnie jednak najważniejsze – i zapewne dla innych kociarzy – uczy najmłodsze dzieci poznawać koci świat. Uczy kociej mowy ciała, empatii wobec potrzeb zwierząt i umiejętności przewidywania ich zachowań.
Miłe w tym wszystkim jest również to, że wydawnictwo Nasza Księgarnia przygotowało swoisty dwupak dla miłośników zwierząt. Równocześnie bowiem ukazało się analogiczne wydawnictwo: „Ta książka jest psem!”, autorstwa Lorenzo Clerici.
Zdecydowanie warto polecić je właśnie w dwupaku. Bez względu na to czy jesteś kociarzem czy psiarzem i tak zrobisz tym dobry uczynek. Też w dwupaku: dasz dzieciakom odrobinę zabawy, a przy tym nauczysz je lepiej pojmować świat zwierząt. Zdecydowanie warto!
Andrzej
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ta książka jest kotem, Silvia Borando ilustrator: Silvia Borando tłumacz: Joanna Wajs oprawa twarda rok wydania: 2020 liczba stron: 28 format: 200 x 170 mm przedział wiekowy: 0-6
Ta książka jest psem, Lorenzo Clerici ilustrator: Lorenzo Clerici tłumacz: oprawa: twarda Joanna Wajs rok wydania: 2020 liczba stron: 28 format: 200 x 170 mm przedział wiekowy: 0-6
Po czym poznać prawdziwą Kociarę? Po tym, że nawet bieliznę
ma w kocie wzorki. Ja akurat – Kociarz – mam skarpetki w kotki, ale
to już temat na zupełnie inną historię. Faktem jednak jest, że
Wyznawcy Kotów mają zazwyczaj… kota na punkcie swoich idoli.
Lucky pomaga w rozpakowywaniu.
Ta stosunkowo
niegroźna choroba objawia się między innymi zamiłowaniem do
kocich gadżetów wszelkiej maści i typu. A jako że zbliżają się
Święta wielkanocne, Dzień Matki, pierwszy Dzień Wiosny i inne, to
postanowiliśmy sobie i Wam zrobić z tej okazji prezent! My się już
swoimi – spersonalizowanymi! – prezentami cieszymy od pewnego
czasu, a teraz chcielibyśmy podzielić się nimi z Wami. Tak na
zachętę, może i Wy znajdziecie wśród nich jakiś pomysł na
prezent dla siebie albo kogoś bliskiego.
Prezent dla
Kociary
M. to wyjątkowy zmarzluch. Dla niej zatem zamówiłem Koc z haftem „Kocia Mama” (https://mygiftdna.pl/koc/kocia-mama). Podobnie jak w przypadku wszystkich omawianych tu gadżetów, śliczny haft możecie sobie spersonalizować, dodając własne imię albo imię Waszego zwierzaka (w zależności od produktu).
Jak
na razie koc – pod względem komfortu grzewczego
– się sprawdza: M. rzadziej narzeka na przenikliwe zimno, Reszka i
Lucky nie narzekają w ogóle. Może dlatego, że kocyk jest
wyjątkowo milusi w dotyku. Wykonany
z wysokogatunkowego polaru, o wymiarach 140 x 200 cm, charakteryzuje
się niepowtarzalną puszystością i miękkością. A
koty są na to wyczulone, bo już niejeden kocyk udeptały.
Pomijając jego funkcje użytkowe, pomyślcie jakim może być fajnym prezentem dla Waszej partnerki, siostry czy przyjaciółki. Oczywiście, o ile kocha koty (a kto ich nie kocha???).
Prezent dla
Kociarza
Nie byłbym sobą, gdybym przy okazji składania zamówienia dla naszej kociej mamy nie wybrał czegoś dla siebie. I tu był niestety większy problem. Jestem bowiem niepoprawnym gadżeciarzem, a w kategorii Prezent Dla Wielbiciela Zwierząt wybranego przez nas sklepu (dlaczego wybraliśmy akurat ten sklep, o tym w podsumowaniu na końcu) jest taka ilość fajnych, zabawnych, oryginalnych, absolutnie niezbędnych gadżetów, że dłuuugo nie mogłem się zdecydować. W moim przypadku przeważyła praktyczność. Tak się składa, że ostatnio dużo jeżdżę na różnego rodzaju wykłady i szkolenia, na których bez kawy ani rusz. Wybór padł zatem na kubek termicznyKotam (https://mygiftdna.pl/Kubek-termiczny/kotam).
Pojemność 320ml,
wymiary 19,2 x 7,2 cm, wewnątrz wykończony dwiema ściankami ze
stali nierdzewnej oddzielonymi od siebie próżnią – będzie ok.
Eleganckie, metaliczne wykończenie w kolorze czarnym zdecydowanie
wyróżnia kubek na tle stalowo-szarych tłumów.
Przyznam, że pomimo
tych widocznych na pierwszy rzut oka zalet i tak miałem spore obawy.
/iejeden tego typu kubek zbiera już bowiem kurz w szafce. Z prostej
przyczyny – były nietrwałe i nieszczelne. Kiedy kolejny raz
zalałem sobie kawą ważne dokumenty i spodnie postanowiłem –
nigdy więcej kubków termicznych. A jednak zaryzykowałem i… nie
żałuję!
Kotam jest solidny i szczelny, a pokrywka z funkcją push open/close ułatwia obsługę jedną ręką (przydatne w drodze). No a laserowy grawer? Wystarczy rzucić na niego okiem podczas nudnego szkolenia (albo samemu takie prowadząc!) i od razu cieplej się robi na sercu. Przecież „Tu jestem i Cię Kotam”!
Prezent dla
Kociary i Kociarza
Był już zatem prezent dla kociary, prezent dla kociarza i dla kotów
jednocześnie, były nasze i naszych kotów imiona na
spersonalizowanych haftach, grawerach i nadrukach, wypadało jakoś
ładnie to podsumować czymś dla całej rodziny. Dla domu! Nie
wahaliśmy się ani chwili. Przecież każdy kocha pizzę, prawda!
Do koszyka powędrowała zatem deska obrotowa Kotam. Elegancka, wykonana z drewna bukowego, impregnowana olejem roślinnym. W lekko minimalistycznym i modnie rustykalnym stylu (https://mygiftdna.pl/Deska-Obrotowa/kotam). Z napisem, który wprawi w doskonały humor nawet tych, którzy za gotowaniem i przesiadywaniem w kuchni nie przepadają.
Jak
zobaczycie na zdjęciach poniżej, natychmiast ją przetestowaliśmy.
Deska płynnie i lekko się
obraca, dzięki czemu można
szybko i płynnie przesunąć do siebie… największy kawałek
pizzy. Ze względu na idealnie gładką powierzchnię i wymiary
(średnica: 35 cm, grubość:
1,8cm, waga:
1,3kg) nadaje się również
do podawania ciast, owoców,
serów, zestawów przekąsek
i nie tylko.
Obawy mogły dotyczyć wyłącznie trwałości grawerunku, ale po kilku-kilkunastu myciach (tak, deska zdecydowanie zadomowiła się w naszej kuchni!) pozostał nienaruszony i wciąż bardzo dobrze widoczny. Zdjęcia pizzy i gruszek zrobiliśmy w sporym odstępie czasu – prawda, że wciąż wygląda jak nowa?
I tu ważna uwaga dotycząca mycia: deskę myjemy zaraz po użyciu ciepłą wodą z dodatkiem płynu do mycia naczyń. Absolutnie nie należy jej myć w zmywarce!
Prezent dla
Wielbiciela Zwierząt
Przyszedł zatem
czas na małe podsumowanie: dlaczego wybraliśmy akurat ten sklep,
jak oceniamy wybrane przez nas produkty?
Przede wszystkim,
bardzo szeroka oferta, możliwość personalizacji, łatwość
obsługi (wybór, składanie zamówienia, personalizacja i zapłata),
błyskawiczna i bezproblemowa dostawa!
My, oczywiście,
wybraliśmy same kocie gadżety, ale na stronie MyGiftDNA.pl
znajdzieciemnóstwo
produktów i pomysłów na
prezent dla miłośników
psów, chomików, misiów Panda, a nawet… jednorożców. Są
wśród nich personalizowane poduszki, kubki, bidony, notatniki,
planery książkowe, koszulki, torby, ręczniki, obrazy na płótnie,
a nawet wałki do ciasta i
wiele, wiele innych.
Możliwość
błyskawicznej personalizacji: w trakcie wyboru produktu wypełniamy
po prostu pole personalizacji,
wpisujemy imię, np.
Andrzej, klikamy
„Dodaj do koszyka”
i gotowe!
Na mnie ogromne wrażenie zrobiła błyskawiczna realizacja
zamówienia i błyskawiczna dostawa (a naprawdę sporo i od lat
zamawiamy przez Internet). O ile dobrze pamiętam, prezenty dotarły
do nas już w w kolejnym dniu roboczym po złożeniu zamówienia.
Dodatkowo sklep
oferuje pakowanie na prezent – to jeśli zamawiasz dla kogoś, a do
każdej paczki dodawana jest kartka z życzeniami i ozdobne naklejki.
Są produkty
dosłownie na każdą kieszeń i odrobinę może droższe, idealne na
piękny prezent. Dla zamówień powyżej 200 zł dostawa jest w pełni
darmowa, na dodatek sklep zapewnia darmowy zwrot przez 365 dni!
A jak oceniamy wybrane przez nas produkty? Chyba już po powyższym opisie i zdjęciach widać, że znalazły poczesne miejsce w naszym domu i w naszych sercach. Cóż, może kociary i kociarze są odrobinę szaleni, ale czyż dzięki temu nasze codzienne życie nie staje się piękniejsze? Czego i Wam życzymy!
Zaledwie kilka dni temu obchodziliśmy Światowy Dzień Kota (17. lutego). Obchodziliśmy w Polsce i we Włoszech, gdzie święto to jest „oficjalnie” wpisane do kalendarza. Przynajmniej kociego. Ale okazji do świętowania jest więcej, jak świat długi i szeroki. Oto przegląd najważniejszych kocich świąt albo też pośrednio z nimi związanych.
Światowy Dzień Kota znany jest również jako: World Cat Day, National Cat-Day, International Cat Day, czy Giornata mondiale del gatto.
W Wielkiej Brytanii święto przypada na 8 sierpnia, Stany Zjednoczone – 29 października, Rosja – 1 marca, Japonia – 22 lutego.
Ale specyficzne, kocie święta trwają przez cały rok. Nasze serca, z oczywistych względów, zdobył Dzień Czarnego Kota obchodzony 17 listopada. A poza tym mamy jeszcze (no nie, my jeszcze nie mamy, to święta znane – jak na razie – głównie na Zachodzie):
Hug Your Cat Day – 4. czerwca
National Black Cat Appreciation Day – 17. sierpnia
National feral cat day – 16. października
Święta mniej lub bardziej związane w jakiś sposób z kotami to między innymi:
National Pet Travel Safety Day – 2. stycznia, Narodowy Dzień Bezpieczeństwa Podróży Zwierząt Domowych, zainicjowany przez Pet & Family Lifestyle Expert, Animal Advocate i byłego ratownika medycznego Colleen Paige, aby zwrócić uwagę na niebezpieczeństwa związane z niezabezpieczonymi zwierzętami w pojazdach i edukować społeczeństwo, w jaki sposób uczynić podróżowanie samochodem bezpieczniejszym dla ludzi i zwierząt.
Change a Pet’s Life Day – 24. stycznia, zainicjowany przez Ligę Ochrony Zwierząt z Bostonu.
World Spay Day – ostatni wtorek lutego, zainicjowany przez Humane Society International US
Love your Pet Day – 20. lutego, to „nieoficjalne” święto narodowe jest dniem, w którym poświęcamy szczególną uwagę i rozpieszczamy je bardziej, niż robimy to codziennie.
World stray animals day – 4 kwietnia, Dzień Zwierząt Bezpańskich, błąkających się po ulicy. Zainicjowany przez WSPA, Streetdogblog, Animal Foundation Platform (Dania), Save the Dogs (Ruminia), Dog Help Ukraine, WSPA, Embark (Sri Lanka), SPARE Lives (Egipt), Rumunia Animal Rescue, Rumunia Animal Aid and Canine Life Support (Sri Lanka)
National Pet Day USA 11 kwietnia – zainicjowany w 2005 roku przez Colleen Paige
World Pet Memorial Day – druga niedziela czerwca, Światowy Dzień Pamięci Zwierząt
International Homeless Animals’ Day – 16 sierpnia ,Międzynarodowy Dzień Zwierząt Bezdomnych zainicjowany przez Międzynarodowe Towarzystwo Praw Zwierząt
National Pet Memorial Day Narodowy Dzień Pamięci Zwierząt – druga niedziela września, zainicjowane przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Cmentarzy Zwierząt (IAPC). W USA większość cmentarzy domowych dla zwierząt celebruje ten dzień specjalnymi obchodami, organizuje oprowadzanie i inne wydarzenia.
Dzień Zwierząt Bezdomnych – 4. kwietnia (niestety, wiele kotów wciąż pozostaje bez dachu nad głową)
04 października – Światowy Dzień Zwierząt
A jako że na 16 listopada przypada Dzień Tolerancji, to dodajmy jeszcze ze dwa święta dla naszych kłapouchych kolegów:
01 lipca – Dzień Psa
24 października – Dzień Kundelka
Jak widać, okazji do wielbienia naszych futrzaków – nie tylko podczas kocich świąt! – nie zabraknie, jak rok długi.