Archiwum kategorii: News

Ciekawostki o kotach i dla kociarzy. Aktualności, wiadomości ze świata kotów, badania na temat kotów.

Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych Federacji WCF w Piekarach Śląskich

W weekend 10–11 stycznia hala Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Piekarach Śląskich zamieniła się w dom, a nawet halę w całości opanowaną przez koty rasowe. Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych przyciągnęła hodowców, wystawców, dystrybutorów karm i wszelakich kocich akcesorów i gadżetów wszelakich oraz odwiedzających, którzy chcieli z bliska zobaczyć różnorodność kociego świata.

Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych w Piekarach Śląskich

Pierwszego dnia wydarzenia mieliśmy okazję odwiedzić wystawę osobiście. Stanowiska hodowców przyciągały uwagę starannie przygotowanymi klatkami, w których koty odpoczywały między ocenami. Charakterystycznym elementem takich wystaw jest dbałość o detale – dekoracje, miękkie posłania i spokojna atmosfera mają zapewnić zwierzętom komfort podczas całego dnia, a piękne dekoracje stanowią wyróżnik każdej hodowli.

Na wystawie można zobaczyć koty wielu ras, różniące się nie tylko wyglądem, ale też temperamentem. Są wśród nich m.in. sfinksy, ragdole, brytyjczyki, koty bengalskie, tonkijskie, selkirk rex, czy szkockie zwisłouche. Prawdziwa parada wszelkich kocich piękności i osobowości!.

Obecni na miejscu hodowcy chętnie rozmawiają z odwiedzającymi, opowiadają o codziennej opiece nad kotami, ich potrzebach żywieniowych czy specyfice charakteru danej rasy. To dobra okazja, by uporządkować wiedzę lub rozwiać wątpliwości, szczególnie dla osób, które dopiero rozważają przyjęcie kota pod swój dach.

Koty oceniane są w kilku kategoriach, m.in. jako kocięta, juniorzy, seniorzy, kastraty oraz w klasach otwartych. Sędziowie zwracają uwagę na zgodność ze wzorcem rasy, kondycję i ogólne wrażenie, a sama ocena przebiega spokojnie i bez pośpiechu.

Gdzie, kiedy, za ile?

Oprócz części wystawowej na miejscu dostępne są również stoiska z karmami, akcesoriami i drobnymi gadżetami dla kotów. To raczej uzupełnienie wydarzenia niż jego główny punkt, ale dla wielu odwiedzających stanowi praktyczny dodatek do wizyty. Jest także stoisko Fundacji Pomocy Zwierzątom — absolutnie musicie się przy nim zatrzymać (i coś kupić lub dorzucić do puszki, jeśli na sercu leży wam dobro wszystkich kotełków!

Wystawa odbywa się w sobotę i niedzielę w godzinach od 10:00 do 17:00, a bilety (20 zł normalny i 10 zł ulgowy) można kupić na miejscu. Dla miłośników kotów to przede wszystkim możliwość zobaczenia zwierząt, niektórych raczej rzadko spotykanych w naszych domach oraz spokojnego kontaktu z osobami od lat związanymi z hodowlą.

Fotorelacja z Wystawy Kotów Rasowych Federacji WCF w Piekarach Śląskich

Zobacz również:

Mruczenie wymaga miłości. Sekrety szczęśliwej kociary i kociarza

Kocia mowa twarzy, czyli co mówią kocie miny? 276 sposobów na wyrażenie emocji

 

Lis i kot – niezwykłe spotkanie dwóch światów

Lis i kot – spotykają się w opowieściach, bajkach i czasem naprawdę, gdzieś na wsi czy w ogrodzie. Ale co się dzieje, gdy te dwa światy stykają się w rzeczywistości? Czy lis i kot mogą żyć obok siebie w zgodzie, czy raczej zawsze będzie iskrzyć?

Dwa charaktery – jedno spotkanie

Lis to zwierzę kojarzone z lasem i polami. Nocny wędrowiec, samotnik, ale też mistrz przystosowania. Kot – od tysięcy lat towarzysz człowieka. Niby udomowiony, a jednak wciąż z natury łowca. Spotkanie lisa i kota to jak zderzenie dwóch osobowości: jeden nieufny, drugi niezależny. Czy taka para może w ogóle znaleźć wspólny język?

Wyobraź sobie nocny ogród. Kot przemyka cicho między krzewami, a lis zatrzymuje się, unosząc pysk. Dwa spojrzenia spotykają się w półmroku. Kot syczy albo stroszy sierść. Lis ocenia, czy warto podjąć ryzyko. To nie jest scenariusz z bajki, to sceny, które ludzie nieraz obserwują na własnych podwórkach.

Kot w oczach lisa, lis w oczach kota

Zadajmy pytanie: jak kot postrzega lisa? Dla mruczka to przede wszystkim intruz. Kot ma silne poczucie terytorium i obcych raczej nie toleruje. Potrafi być odważny, szczególnie jeśli to dorosły osobnik. Potrafi stanąć bokiem, nastroszyć ogon, a nawet uderzyć łapą.

A jak lis widzi kota? W teorii – jako konkurenta, czasem zagrożenie, czasem potencjalny posiłek. Tak, pytanie „czy lis zje kota” nie jest bez sensu. Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Dorosły, silny kot zazwyczaj daje sobie radę. Jednak młode kocięta mogą być dla lisa łatwym łupem. W naturze lisy żywią się głównie gryzoniami, ptakami, owadami, ale jeśli trafi się okazja – skorzystają.

Czy zatem kot i lis zawsze muszą się zwalczać? Niekoniecznie. W wielu wsiach obserwowano, jak lis przemyka obok gospodarstwa, a kot siedzi spokojnie na płocie. Ignorują się nawzajem, jakby wiedzieli, że lepiej trzymać dystans.

Wspólne cechy, które zaskakują

Choć na pierwszy rzut oka wydają się tak różne, mają ze sobą sporo wspólnego. Oba są nocnymi łowcami. Oba mają ogromną cierpliwość i potrafią godzinami obserwować zdobycz. Zarówno lis, jak i kot, uwielbiają polować na myszy. I to nie tylko dla jedzenia, ale też dla instynktu.

Lis wędruje nocą w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Kot wychodzi na podwórko i czai się w trawie. Ruch, czujność, ostrożność – to wszystko sprawia, że można dostrzec w nich lustrzane odbicia. Może dlatego ich spotkania bywają tak napięte. To trochę jak rywalizacja dwóch podobnych charakterów, które niechętnie dzielą się przestrzenią.

Czy przyjaźń jest możliwa?

Może się wydawać, że kot i lis nigdy nie znajdą wspólnego języka. A jednak internet pełen jest historii i nagrań, na których młody lis bawi się z kotem niczym ze swoim rówieśnikiem. Zdarza się to rzadko, ale pokazuje, że świat natury lubi zaskakiwać.

Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie młode osobniki są mniej nieufne i bardziej ciekawskie. Koty także potrafią zaakceptować towarzystwo nietypowych zwierząt, jeśli nie czują bezpośredniego zagrożenia. W takich sytuacjach granica między domowym pupilem a dzikim zwierzęciem staje się bardzo cienka.

Czy to oznacza, że można wypuszczać kota z nadzieją, że zaprzyjaźni się z lisem? Raczej nie. To raczej wyjątki niż reguła. Ale sam fakt, że takie relacje są możliwe, pokazuje, jak nieprzewidywalna jest przyroda.

Spotkania w mieście i na wsi

Lis i kot to nie tylko mieszkańcy lasów i wiejskich podwórek. Coraz częściej spotykają się w miastach. Dlaczego? Bo lisy świetnie radzą sobie w środowisku zmienionym przez człowieka. Pod osłoną nocy przemykają między blokami, szukają jedzenia w koszach na śmieci, a nawet zaglądają do ogrodów.

A koty? Wiadomo – w mieście ich nie brakuje. Czasem chodzą samopas, czasem pilnują swojego podwórka. To sprawia, że ich drogi mogą się krzyżować. Co dzieje się w takiej chwili?

Wyobraź sobie lisicę, która wraca z nocnych łowów. Nagle zatrzymuje się, bo na środku podwórka siedzi kot. Patrzą na siebie długo i uważnie. Kot nie ustępuje. Lis też nie. To sytuacja napięcia, ale często kończy się niczym. Po chwili każdy idzie w swoją stronę.

Czy zdarza się inaczej? Tak. Zdarzają się gonitwy, krótkie przepychanki. Ale rzadko kończą się dramatem. Dorosły kot potrafi się obronić, a lis woli nie ryzykować poważnego starcia, bo każda rana w naturze może oznaczać problem.

Zagrożenia dla kota – prawda i mity

Dorosły kot jest szybki, ma ostre pazury i zęby. Lis, choć odważny, zazwyczaj nie chce narażać się na walkę z równym przeciwnikiem. Dlatego przypadki, w których lis atakuje dorosłego kota, są naprawdę rzadkie.

Inaczej sprawa wygląda z kociętami. Małe, nieporadne, bezbronne – mogą paść ofiarą lisa, podobnie jak padłyby ofiarą psa, kuny czy nawet większej sowy. Właśnie dlatego młode koty powinny być pod opieką, szczególnie w miejscach, gdzie lisy pojawiają się często.

Warto też wiedzieć, że lisy nie są drapieżnikami nastawionymi wyłącznie na mięso. To wszystkożercy. Jedzą owoce, jagody, owady, a nawet resztki z ludzkich śmietników. Kot nie jest więc ich naturalnym „menu”. Ale jeśli pojawi się okazja – lis może z niej skorzystać.

Ciekawostki o lisach i kotach

Lubisz ciekawostki? Oto kilka, które pozwolą lepiej zrozumieć te zwierzęta:

Lis potrafi usłyszeć gryzonia poruszającego się pod śniegiem i dokładnie skoczyć w miejsce, gdzie ofiara się ukrywa.

Kot ma zdolność widzenia w półmroku, której człowiek może tylko pozazdrościć. Dzięki temu obaj nocni łowcy widzą tam, gdzie nasze oczy widzą tylko cień.

Lisy czasami przenoszą jedzenie i zakopują je w ziemi, by wrócić później. Koty z kolei często przynoszą zdobycz swoim właścicielom – jakby chciały się podzielić.

Lis potrafi przebiec kilkanaście kilometrów w ciągu jednej nocy. Kot zwykle patroluje swoje małe terytorium, ale za to wraca na nie dzień w dzień, jak do własnego królestwa.

Czy nie przypomina to trochę dwóch różnych strategii życia? Jeden to włóczęga i podróżnik, drugi – strażnik swojego podwórka.


Materiał Partnera

Co naprawdę kryje się w kociej karmie? Triki producentów ujawnione

Co znajdziemy w kociej karmie? UWAGA: MOŻE BYĆ NIESMACZNIE!

Sklepowe półki uginają się od kolorowych paczek z napisami „naturalna”, „bio”, „eko”, „holistyczna” i „premium”. Na etykietach widzimy pieczonego kurczaka, świeże warzywa, a czasem nawet soczystego łososia. Ale… no cóż, nie łudźmy się. W większości przypadków różnica między taką karmą a najtańszą, pełną produktów ubocznych, jest mniejsza, niż myślisz.

I tu robi się ciekawie, bo to, co nazywamy „kurczakiem” czy „wołowiną” na etykiecie, nie ma wiele wspólnego z filetem, który kładziesz sobie na patelnię.

Co kryje się w karmie twojego kota?

Koty – tak jak ich dzicy krewni – uwielbiają mięso. Ale jeśli wyobrażasz sobie kotlety z piersi kurczaka w karmie, to… myślisz bardziej niż człowiek niż jak mruczek.

Jak piszą Marion Nestle i Malden Nesheim w swojej książce o karmach dla zwierząt:

„Jeśli kupujesz komercyjne karmy dla zwierząt, kupujesz składniki, których ludzie nie chcą jeść.”

I od razu dodają, że nie ma w tym nic złego – po 300 stronach analiz stwierdzają, że komercyjne karmy są zasadniczo w porządku. Po prostu większość „mięsnych” składników to elementy, których nie znajdziesz w supermarkecie.

Dla przykładu definicja wołowiny według AAFCO to: „czyste mięso pochodzące od ubitych ssaków, ograniczone do mięśni szkieletowych lub tych z języka, przepony, serca czy przełyku; z tłuszczem, skórą, ścięgnami, nerwami i naczyniami krwionośnymi, które naturalnie towarzyszą mięsu”. U drobiu może się to dodatkowo wiązać z obecnością zmielonych kości.

Czyli jeśli karma ma w składzie „kurczaka” jako pierwszy składnik, to w praktyce najczęściej oznacza to papkę mięsa, skóry i chrząstek oddzielonych mechanicznie z resztek szyjek i grzbietów. Smacznego… dla kota oczywiście.

Produkty uboczne, mączki i inne tajemnicze dodatki w kociej karmie

Kilka terminów, które warto znać:

  • Produkty uboczne (by-products) – to czyste części zwierząt rzeźnych, które są jadalne dla zwierząt, ale nie liczą się jako mięso. Mogą to być płuca, śledziona, nerki, mózg, wątroba, krew, kości i tłuszcz. W przypadku drobiu: głowy i łapy.
  • Mączka mięsna czy rybna (meal) – to efekt przetwarzania (renderingu), czyli gotowania i suszenia części jadalnych (mięsa lub produktów ubocznych) na proszek.

A co z pięknymi „kawałkami mięsa” w karmie mokrej? Nestle i Nesheim piszą:

„Konserwy dla zwierząt zwykle zaczynają się od niskiej jakości przycinków mięsnych, które są rekonstruowane w kawałki wyglądające jak mięso. Wymaga to zawieszenia cząstek mięsa w żelach, podgrzewania ich, by się ścięły w kawałki, lub użycia białka roślinnego, by symulować mięso. Niektóre ‘premium’ karmy faktycznie zawierają prawdziwe kawałki mięsa, ale wiele z nich – nie.”

Brzmi jak kuchnia molekularna… tylko w wersji dla kotów.

Zboża, warzywa i wielkie słowa na etykiecie

Producenci karm chętnie wrzucają na opakowanie marchewki, jabłuszka i groszek, ale prawda jest taka, że najczęściej występują one w śladowych ilościach – zwykle gdzieś po soli na liście składu (a soli w karmie jest ok. 1 proc., więc łatwo policzyć, ile tam faktycznie tych warzyw).

Czy zboża w karmie są złe? Niekoniecznie. Psy i koty potrafią je trawić i jeśli skład jest zbilansowany, to wszystko gra. Co najwyżej kot będzie miał więcej… no cóż, „efektów ubocznych w kuwecie”, bo im więcej błonnika w karmie, tym więcej kup.

A te modne hasła?

  • „Naturalna” – definicja jest tak rozmyta, że niewiele znaczy.
  • „Holistyczna” – nie ma oficjalnej definicji.
  • „Organiczna” – tu są luki prawne, które pozwalają producentom używać tego słowa, choć nie zawsze spełniają standardy z żywności dla ludzi.
  • „Human-grade” (klasa spożywcza dla ludzi) – według AAFCO to słowo bywa mylące i nie oddaje rzeczywistości.

Podsumowanie: czy naprawdę jest się czego bać?

Choć internet huczy od plotek o „butach w karmie” czy „oleju silnikowym”, Nestle i Nesheim uspokajają: nie ma tam włosów, rogów, zębów ani starych butów. Ale przyznają, że czasem składniki pochodzą z zakładów, które przerabiają też zwierzęta uśpione w schroniskach – i to już brzmi nieco mniej komfortowo. Ślady środków do eutanazji wykrywano, choć na bardzo niskim poziomie.

Dobra wiadomość? Twój kot naprawdę nie ma nic przeciwko takim „składnikom”. My byśmy się skrzywili, ale dla mruczka to po prostu jedzenie, pełne tego, co lubi najbardziej – białka i tłuszczu. A marketingowe słówka? Cóż, one są głównie dla nas, żebyśmy kupowali karmę z przekonaniem, że to niemalże niedzielny rosół w wersji kociej.

Zobacz również:

Alergie u kotów. Jak rozpoznać, że Twój kot ma alergie

Żwirek dla kota z kukurydzy. Nasz test!

 

Kocia mowa twarzy, czyli co mówią kocie miny? 276 sposobów na wyrażenie emocji

Oczy przymrużone, spojrzenie spode łba i uniesione wibrysy. Dla odmiany może być też mina niewiniątka, które właśnie coś przeskrobało. Znacie to? Na pewno, ale czy wiecie, co mówią kocie miny? Jak odczytać kocią mowę ciała? Niełatwo! Tym bardziej że nasze futrzaki potrafią zrobić niemal 300 różnych grymasów!

Tak, dokładnie – 276 unikalnych wyrazów twarzy, które wykorzystują, żeby się komunikować między sobą i z nami. Brzmi trochę jak przesada? Jest na to naukowy dowód – badania Lauren Scott i Brittany Florkiewicz, które zostały opublikowane w szanowanym magazynie „Behavioural Processes”.

Jak czytać kocie miny? Przyjazne i wrogie sygnały w kociej komunikacji

Co ciekawe, a moim zdaniem, dodające również autentyczności tym badaniom, Lauren nie jest zoologiem, behawiorystką, ani naukowcem z poważnymi tytułami. To studentka medycyny i prawdziwy koci freak. Ta kociara spędziła prawie rok, nagrywając i analizując mimikę 53 kotów w pewnej sąsiadującej z jej uniwersytetem kociej kawiarni w Los Angeles. Brzmi jak wymarzona praca, prawda? Jak co niektórzy dobrze już wiedzą, sam mam kota — pozdrawiamy Pepulę! – który jak tylko widzi aparat, natychmiast przybiera pozy jak rasowa modelka na wybiegu i robi miny jak aktor na castingach. Od „jestem malusim kiciusiem” po „irbis, władca wszechświata”. Teraz już wiem, że to przypadek, a kocia mowa twarzy na poziomie mistrzowskim.

Kocie miny, jak się okazuje, służą nie tylko do komunikacji z „człowiekami”, ale i z innymi członkami stada. Koty to niby samotnicy, a jednak kiedy spotykają swoich kumpli, czy rodzeństwo, używają tej mimiki non stop – czasem wygląda to, jakby właśnie grały w teatrze. Badaczki podzieliły te kocie miny na trzy grupy:

  • 45 proc. to wyrazy przyjaźni, np. wysunięte w stronę innego kota uszy i wąsy.
  • 37 proc. to „uwaga, jestem gotów do walki” – zwężone źrenice, oblizywanie warg i inne znaki ostrzegawcze.
  • Reszta, czyli 18 proc., to takie… tajemnicze miny, że nawet naukowcom nie do końca udało się je rozgryźć.

Kocia mowa twarzy zaskakująco podobna do ludzkiej mimiki

Przyjazne kocie miny bywają zaskakująco podobne do tych, które robią ludzie, psy czy nawet małpy, gdy chcą się zaprzyjaźnić lub zaprosić do zabawy. Kto z kociar i kociarzy nie zna tego patentu z lekkim mruganiem oczami, które w kocim świecie jest jak powiedzenie „kocham cię”. Niektóre, kiedy już się rozkręcą, to wyglądają jak gwiazda hollywoodzka na czerwonym dywanie. I jak one mają swoje kaprysy i humorki. Kolejny, dobrze nam, kociarzom znany wyraz kociej twarzy mówił z kolei wprost: „zostaw mnie, nie ruszaj, jestem królem podwórka i właśnie jestem na ciebie śmiertelnie obrażony”. Spokojnie, za kilka minut mu przejdzie.

Co chciałam ci powiedzieć taką minką?

 

Kocie miny, czyli kocia mowa. Efekt 10 tys. lat udomowienia

Ciekawe jest to, że tak bogata mimika może być skutkiem tysięcy lat spędzonych w ludzkim towarzystwie. Dzicy krewni naszych kotów – na przykład kot nubijski – są raczej samotnikami i mają mniej rozbudowaną mimikę. Przypuszcza się, że to właśnie życie społeczne, blisko ludzi i innych kotów ukształtowało tę całą paletę min.

Jeszcze bardziej fascynująca jest teoria, że kocie „wrogie miny” to spuścizna po dzikich przodkach, a przyjazne grymasy to raczej coś, co koty nauczyły się od nas i od siebie nawzajem. Zapewne wówczas, kiedy czekały na napełnienie michy. No bo kto się nie uśmiechnie, kiedy jest najedzony i w dobrym towarzystwie?

Jak widać, kocia mimika to prawdziwa mowa ciała – pełna niuansów i emocji. Następnym razem, gdy twój kot zrobi jedną ze swoich „min”, zwróć uwagę – może właśnie mówi Ci coś ważnego. Bo przecież w świecie kotów nawet grymas ma znaczenie!

Zobacz również:

Czy Twój kot naprawdę Cię rozpoznaje? Naukowcy odkryli fascynujący sekret kociego węchu

Kot i tygrys – więcej niż tylko rodzinna zbieżność. Jak codzienne rytuały łączą kota domowego i dzikiego

Jeżeli spodobał Ci się ten materiał i nie wiesz, jak wyrazić swą radość (żart!), to może postawisz mi kawę? Wypiję ją z myślą o Tobie!

Źródła informacji: Behavioural Processesscience.orgLive Science, National Geographic

Kot i tygrys – więcej niż tylko rodzinna zbieżność. Jak codzienne rytuały łączą kota domowego i dzikiego

Czy twój domowy mruczek ma coś wspólnego z potężnym tygrysem lub królem sawanny – lwem? Okazuje się, że więcej, niż można by się spodziewać! Kot i tygrys to coś więcej niż tylko rodzinna zbieżność. 

Koty domowe (Felis catus) i ich dzicy kuzyni – tygrysy (Panthera tigris), lwy (Panthera leo), a także inne kotowate – dzielą wspólne dziedzictwo ewolucyjne, które przejawia się w codziennych rytuałach. Przyjrzyjmy się bliżej, jak wiele łączy kota i tygrysa – od rytmu dnia po zwyczaje związane z pielęgnacją czy komunikacją.

Kot i tygrys: podobny rytm życia i odpoczynku

Twój kot nagle dostaje wieczornego „szaleństwa”? To nie kaprys – to echo zachowań jego przodków. Zarówno dzikie, jak i domowe koty wykazują największą aktywność o świcie i zmierzchu – porach idealnych do polowania. Tygrysy, lwy i inne drapieżniki korzystają z tych momentów, gdy światło nie utrudnia skradania się. Twój kot też może nagle „polować” na cień, muchę albo piórko na wędce.

Z kolei sen i wypoczynek to równie istotne elementy życia wszystkich kotowatych. Kot i tygrys uwielbiają spać. Lwy potrafią spać nawet 20 godzin na dobę, koty domowe – średnio od 16 do 18. Długi sen to nie lenistwo, tylko strategia przetrwania – pozwala zregenerować siły i być gotowym do reakcji w każdej chwili. I kot i tygrys potrafią błyskawicznie przejść ze snu do pełnej czujności – ta cecha doskonale sprawdza się zarówno na sawannie, jak i w domowym zaciszu.

Kot i tygrys w roli łowcy – instynkt, który nie znika

Dzikie koty spędzają większość aktywnego czasu na polowaniu. Ten proces obejmuje precyzyjne strategie: tropienie, podchodzenie, czatowanie i nagły atak. Co ciekawe, domowe koty nadal prezentują te same zachowania – tylko że ich „zdobyczą” jest zabawka, piłeczka, promyk lasera czy owad.

Zabawa to dla kota domowego znacznie więcej niż rozrywka – to realizacja naturalnych potrzeb. Regularna interaktywna zabawa nie tylko pozwala kotu „upolować zdobycz”, ale też wpływa pozytywnie na jego psychikę. Brak takich aktywności może prowadzić do frustracji i problemów behawioralnych.

Pielęgnacja – rytuał, który łączy kota i tygrysa

Zarówno lwy i tygrysy, jak i nasze domowe mruczki, codziennie starannie pielęgnują swoje futro. Lizanie futra pełni wiele funkcji: usuwa zanieczyszczenia i pasożyty, pomaga w termoregulacji, a także – co ciekawe – eliminuje zapachy mogące zdradzić obecność drapieżnika.

U kotów domowych pielęgnacja ma też wymiar emocjonalny – działa relaksująco, pomaga obniżyć poziom stresu i często następuje po zabawie, jedzeniu lub stresującym doświadczeniu. Lizanie opiekuna? To właśnie sposób na pogłębienie relacji – podobnie jak u lwów, które wzajemnie się pielęgnują, by wzmocnić więzi społeczne.

Uwierzylibyście, patrząc na niego, że ma w sobie tak wiele z tygrysa?

Terytorium pod kontrolą – jak kot i tygrys zaznaczają granice

Terytorializm to kolejna cecha wspólna dla kotów domowych i dzikich. Tygrysy i lwy regularnie oznaczają swoje rewiry zapachem – moczem, wydzielinami z gruczołów i śladami drapania. Koty domowe robią dokładnie to samo – ocierają się o meble, drapią drapak, zostawiają swój zapach na przedmiotach i… na tobie.

To nie przypadek – koty w ten sposób zaznaczają przestrzeń jako bezpieczną i „swoją”. Kot i tygrys mają swoje terytoria, a terytorium to dla nich coś więcej niż miejsce – to strefa komfortu i kontroli.

Komunikacja – od ryku do mruczenia

Lwy ryczą, tygrysy warczą, a koty… miauczą. Ale każde z tych zachowań ma określony cel. Ryk lwa słychać z kilku kilometrów – służy do odstraszania i utrzymywania kontaktu w stadzie. Tygrysy używają różnych dźwięków, mimo że są samotnikami.

Kot domowy opracował własny system komunikacji głosowej – głównie w kontakcie z człowiekiem. Miauczenie, mruczenie, syczenie czy „kaczkowaty” dźwięk przy oknie – to cały język, którym kot wyraża emocje, potrzeby i ostrzeżenia.

Pod względem społecznym koty domowe są elastyczne – potrafią żyć samotnie lub tworzyć luźne kolonie, w przeciwieństwie do lwów (życie w grupach) i tygrysów (samotnictwo).

Kot i tygrys – porównanie rytuałów zachowań

Wspólne zachowania kota domowego i jego dzikich kuzynów można podsumować w kilku kluczowych obszarach:

  • Sen: u wszystkich intensywny, nawet do 20 godzin dziennie

  • Instynkt łowiecki: u dzikich kotów służy przetrwaniu, u domowych – realizowany przez zabawę

  • Interakcje społeczne: lwy – wysoki poziom, tygrysy – niski, koty domowe – elastyczne

  • Pielęgnacja: istotna we wszystkich grupach, pełni funkcje zdrowotne i społeczne

  • Zaznaczanie terytorium: zapach i ślady to wspólna metoda komunikacji

Stały rytm – podstawa dobrostanu każdego kota

Na koniec – coś, co łączy wszystkie koty: potrzeba rutyny. Zarówno koty domowe, jak i dzikie, czują się bezpieczniej w przewidywalnym środowisku. Stałe godziny karmienia, czas na zabawę, spokojne miejsce do spania, czysta kuweta – to elementy, które wpływają na dobre samopoczucie kota. Nagłe zmiany w otoczeniu mogą prowadzić do stresu, dlatego warto zadbać o stabilną codzienność.

Dzięki świadomości, jak wiele łączy „kota i tygrysa”, możemy lepiej rozumieć potrzeby naszych domowych pupili i tworzyć im warunki bliskie naturze – nawet w czterech ścianach.

Tygrys domowy 😉

Kot i Tygrys. Często Zadawane Pytania (FAQ)

Dlaczego koty (domowe i dzikie) śpią tak dużo?

Długi sen (16-20 godzin na dobę) jest ewolucyjną adaptacją drapieżników. Pozwala oszczędzać energię potrzebną do polowań, które są energochłonne i nie zawsze kończą się sukcesem. Koty domowe zachowały ten wzorzec, mimo że nie muszą polować na jedzenie. Sen pomaga im również w regeneracji i utrzymaniu czujności.

Czy zabawa naprawdę jest dla kota domowego tym samym co polowanie?

Tak, zabawa jest dla kota domowego substytutem polowania i pozwala mu realizować wrodzone instynkty łowieckie. Sekwencja zachowań podczas zabawy (np. czajenie się, skradanie, skok, chwytanie zabawki) dokładnie odzwierciedla etapy prawdziwego polowania. Zapewnienie kotu możliwości takiej zabawy jest kluczowe dla jego zdrowia psychicznego i fizycznego. Zresztą, pomijając polowania, po prostu Kot i tygrys uwielbiają się bawić, co możecie zaobserwować chociażby odwiedzając zoo, czy oglądając filmiki w internecie.

W jaki sposób dzikie i domowe koty oznaczają swoje terytorium?

Obie grupy używają podobnych metod. Najważniejsze to sygnały zapachowe: pozostawianie zapachu z gruczołów na policzkach (ocieranie się), łapach (drapanie) oraz moczem (znaczenie terenu, zwłaszcza u samców). Wykorzystują też sygnały wizualne, głównie ślady drapania na pionowych powierzchniach (drzewa, drapaki).

Czy wszystkie dzikie koty żyją w stadach?

Nie, lwy są wyjątkiem wśród dużych kotów pod względem życia w zorganizowanych grupach społecznych (stadach). Większość innych dzikich kotów, takich jak tygrysy, lamparty, gepardy czy żbiki, prowadzi głównie samotniczy tryb życia, spotykając się głównie w okresie godowym. Koty domowe wykazują większą elastyczność społeczną.

Zobacz również:

Czy Twój kot naprawdę Cię rozpoznaje? Naukowcy odkryli fascynujący sekret kociego węchu

Co koty robią w maju? 10 ulubionych zajęć kotów!

 

Jeżeli spodobał Ci się ten materiał i nie wiesz, jak wyrazić swą radość (żart!), to może postawisz mi kawę? Wypiję ją z myślą o Tobie

Źródło:

Czy Twój kot naprawdę Cię rozpoznaje? Naukowcy odkryli fascynujący sekret kociego węchu

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak Twój kot rozpoznaje Cię po powrocie do domu? Może wydawać się, że chodzi o Twój głos albo sposób poruszania się. Ale badania naukowców z Japonii, którzy odkryli fascynujący sekret kociego węchu, pokazują coś zupełnie innego. Koty mają o wiele bardziej wyrafinowany zmysł węchu, niż się dotąd sądziło – i potrafią rozpoznać swojego opiekuna wyłącznie po zapachu.

Zmysł węchu u kotów – niedoceniany, ale niesamowicie precyzyjny

Koty od dawna fascynują ludzi swoją niezależnością, inteligencją i zwinnością. Wiadomo, że mają świetny wzrok i doskonały słuch, a także uchodzą za jednych z najlepszych myśliwych w świecie zwierząt. Ale co z ich węchem?

Kiedy mówimy o zwierzętach z doskonałym powonieniem, zazwyczaj myślimy o psach. Ich zmysł węchu bywa nawet 60 razy silniejszy od ludzkiego. Psy potrafią wykrywać choroby, takie jak nowotwory, u innych osobników tego samego gatunku. Tymczasem okazuje się, że również koty mają się czym pochwalić – ich węch może być nawet 10 razy czulszy niż nasz. I choć do tej pory nie poświęcano mu zbyt wiele uwagi, wszystko zmieniło się dzięki badaniom zespołu naukowców z Japonii.

Sekret kociego węchu: koty rozpoznają ludzi po zapachu

Zespół pod kierunkiem profesora Yutaro Miyairi z tokijskiej Akademii Rolniczej postanowił sprawdzić, czy koty potrafią odróżnić znajomych ludzi od obcych wyłącznie na podstawie zapachu. Wyniki eksperymentu dotyczącego kociego węchu zostały opublikowane w czasopiśmie „Plos One”.

W badaniu wzięło udział 30 kotów domowych. Każdemu z nich podano do powąchania plastikową rurkę zawierającą próbki zapachu pobrane spod pachy, zza ucha i spomiędzy palców – zarówno ich opiekuna, jak i osoby zupełnie nieznajomej.

W tym badaniu opisali oni reakcje behawioralne kotów na ludzkie bodźce węchowe. Naukowy sugerują w opublikowanym raporcie, że koty wykorzystują swój węch do rozpoznawania ludzi. Dodatkowo, że węchowe zachowanie eksploracyjne u kotów jest związane z cechami osobowości. Ostatecznie zarejestrowali także charakterystyczne zachowania, w tym pocieranie (oznaczanie), które występuje po wąchaniu, co wskazuje, że wąchanie może być zachowaniem eksploracyjnym poprzedzającym oznaczanie (np. terenu, człowieka) u kotów.

Jak reagują koty na zapach swojego opiekuna

Efekty badań kociego węchu były zaskakujące. Koty zdecydowanie dłużej wąchały zapachy obcych osób niż zapachy swoich właścicieli. Co więcej, kiedy futrzaki poznawały nowy zapach, najpierw korzystały z prawego nozdrza. W miarę oswajania się z zapachem, zaczynały używać lewego nozdrza.

Taki sposób „wąchania” sugeruje, że – podobnie jak u psów, ptaków czy ryb – kocie półkule mózgowe specjalizują się w różnych typach przetwarzania informacji. „To daje nam wgląd w działanie kocich mózgów. To, że futrzaki wolały poznawać nowe zapachy prawym nozdrzem, sugeruje, że ‘stosują’ różne półkule do różnych zadań” – wskazują naukowcy.

Ten słodki nosek potrafi wyczuć swojego właściciela z daleka.

 

Czy koty naprawdę rozpoznają cię po zapachu?

Wyniki badań kociego węchu jasno pokazują, że koty potrafią odróżnić znajomych ludzi od obcych na podstawie samego zapachu. Choć nie wiadomo jeszcze, czy są w stanie jednoznacznie zidentyfikować konkretną osobę wyłącznie węchowo, jedno jest pewne – ich nosy są znacznie bardziej czułe, niż myśleliśmy.

To odkrycie dotyczące kociego węchu pokazuje, jak istotną rolę odgrywa zapach w relacjach kota z człowiekiem. Może więc, zanim następnym razem uznasz, że Twój kot Cię ignoruje, przypomnij sobie, że on najprawdopodobniej dokładnie wie, kim jesteś – tylko na swój, wyjątkowy, koci sposób.

Zobacz również:

Skąd się biorą rude koty? Naukowcy rozwiązali zagadkę

 

Jeżeli spodobał Ci się ten materiał i nie wiesz, jak wyrazić swą radość (żart!), to może postawisz mi kawę? Wypiję ją z myślą o Tobie

Źródło: Plos One