Archiwum kategorii: Pop Koty

Kot w popkulturze, koty w literaturze, koty w poezji, koty w filmie, koty na ekranie, koty w muzyce, koty w religii, mitach, zwyczajach i przesądach, symbolika kota.

Twój kot na Instagramie. Jak stworzyć koci profil?

 
Koty królami Internetów są i basta! Zapewne i Twój kot ma już swój profil na Instagramie, a jeśli nie, to być może właśnie się nad tym zastanawiasz. Postanowiliśmy zebrać kilka porad na początek, jak stworzyć koci profil w jednym z najpopularniejszych obecnie serwisów społecznościowych.
 
Podobnie, jak w przypadku większości platform social media, na stronę na Instagramie składają się: zdjęcie profilowe, bio (krótka biografia, życiorys, opis strony czy bloga, którego prowadzisz), „ściana” postów (feed) – zdjęć, animacji, kolaży czy filmików wideo oraz znane z innych mediów tzw. Stories (krótkie, znikające po czasie relacje).
 

Zdjęcie profilowe kota na Instagramie

To Twoja, a raczej Twojego kota (chyba, że masz ich więcej) wizytówka. Spełnia to samo zadanie, co logo w przypadku firmy. Musi być wyraźne, dobrej jakości, musi stanowić jasny przekaz, czego dotyczyć będzie Twój profil na Instagramie. Musi być na tyle oryginalne i rozpoznawalne, że z czasem samo zdjęcie profilowe, niczym logo, kojarzyć się będzie z Twoimi kotem (lub kotami). 
 
Równie ważne, o ile nie ważniejsze, jest tzw. BIO. Trudność polega na tym, że trzeba się odróżnić wśród setek milionów użytkowników Instagrama. Nie wystarczy napisać: „kot na Instagamie”, „strona bloga o kotkach”, albo „zdjęcia moich kotów”. Potencjalnych obserwatorów trzeba przyciągnąć, zainteresować, zatrzymać na dłużej. Trudność polega też na tym, że masz na to zaledwie 150 znaków.

5 rzeczy, o których musisz pamiętać tworząc BIO kota na Instagramie

1. Bio jest najważniejsze
Jedną z pierwszych rzeczy, które widzi użytkownik, jest właśnie Bio. Z badań wynika, że na sprawdzenie strony poświęca zaledwie 1-2 sekundy! Te dwie sekundy decydują o tym, czy przejrzy zdjęcia, czy zostanie Twoim Obserwatorem (odpowiednik Fana na Facebooku). Większość rzuca okiem na zdjęcie profilowe, bio, ewentualnie przejrzy pierwsze 3 zdjęcia (pierwszy rząd na stronie profilowej).

Kot na Instagramie ma do dyspozycji zaledwie 150 znaków, by opowiedzieć swoją historię (na tyle pozwala serwis). To naprawdę mało. Na szczęście, bio możemy w każdej chwili edytować lub zmienić całkowicie. Warto przetestować na żywo kilka wersji i sprawdzić, która daje najlepsze rezultaty – zwiększenie wejść, polubień, komentarzy.

2. Jak napisać Bio kota na Instagramie
W skrócie, bio ma trzy zadania: musi krótko wyjaśniać kim jesteśmy, po co tu jesteśmy i co odróżnia nas od innych. Powinno być napisane jasno, klarownie i oczywiście krótko. Językiem, którym włada nasza, jak mawiają marketingowcy, grupa docelowa. Bardzo przydaje się również odrobina humoru.

Polecaną, nie tylko przez nas metodą, jest napisanie szkicu. Początkowo obszernego, w którym napiszemy wszystko o naszym kotku/kotkach, o nas, o naszej chęci pokazania się światu czy dziejowej misji, o tym, co sprawia, że jesteśmy tak wyjątkowi. Następnie należy stopniowo „wycinać” mniej potrzebne informacje. Przeczytać tekst raz, drugi, trzeci i zastanowić się czy aby na pewno musimy zakomunikować to lub to całemu światu.

Dobra wiadomość jest taka, że w bio możemy używać emotikonów. Pozwoli nam to „zaoszczędzić” znaki. Dla przykładu, zamiast „Napisz do nas” możemy wstawić emotkę koperty czy skrzynki pocztowej. I wszystko jasne. 

3. Kot jako marka osobista
Hm, niezbyt ładnie to brzmi, ale branding kota też niefajnie. Posługując się definicją: „Branding ma na celu ustanowienie znaczącej i zróżnicowanej obecności wśród innych kont kotów, która przyciąga i utrzymuje nowych i lojalnych obserwujących. ”…

A „po polskiemu”? Znajdź coś, co Cię wyróżnia! Kiedy spojrzysz na konta najsłynniejszych kotów na Instagramie bez problemu natychmiast zauważysz, że coś je wyróżnia. Oczy w różnym kolorze, niesamowicie długie wibrysy, brak jednego ucha. Ale spokojnie, nie trzeba szukać od razu anomalii. Innego wyróżnia to, że wiecznie śpi, inny występuje zawsze w jakimś modnym ubranku, a jeszcze inny samą swoją obecnością zbiera środki na rzecz innych – pokrzywdzonych, będących w potrzebie kotków.

Na pewno i Ty znajdziesz coś, co Was wyróżnia z tłumu, bo przecież każdy kot to wielki indywidualista. 

Przede wszystkim zatem, nie staraj się kopiować innych tylko dlatego, że są sławni i mają miliony obserwatorów. To już prosta droga do społecznościowej zguby.

4. Call To Action
Czyli po naszemu „wezwanie do działania”. Generalnie użytkownicy Internetu są leniwi. Przerzucają strony, przesuwają kciukiem fotki, ale niespecjalnie chce się im działać. Pozornie. Jak się okazuje, wystarczy odpowiednio sformułowane, wstawione w odpowiednim miejsce właśnie tzw. „wezwanie do działania”, by chętnie weszli z nami w interakcję.

Może to być „napisz do nas”, a jeśli prowadzisz bloga czy posiadasz profil w innym serwisie społecznościowym – np. „odwiedź nas również na…” czy „Przeczytaj ostatni wpis na blogu”. Takie CTA (call to action) dodaj na końcu bio – bowiem bezpośrednio po nim następuje link do podanej przez nas podczas rejestracji strony.

5. Odpowiednio sformatuj Bio 

Po pierwsze, ładne formatowanie lepiej wygląda, po drugie – ułatwia czytanie. Szczególnie na urządzeniach mobilnych. Warto każdą informację podawać w nowej linii czy przedzielać emotikonami. Nie jest to łatwe w aplikacji mobilnej Instagrama, ale bez problemu da się zrobić w zwykłym notatniku. Potem wystarczy wkleić odpowiednio sformatowany tekst do okienka edycji profilu.

Warto pamiętać o tym, by nie przekraczać limitu 5-6 linijek. Tak, by bio było widoczne w całości od razu po wejściu na stronę. 

O kolejnych elementach budowy profilu, które sprawią, że Twój kot na Instagramie stanie się gwiazdą, a także trikach i sposobach na zwiększenie oglądalności, już wkrótce w kolejnych wpisach.

A w międzyczasie tradycyjnie zapraszamy i na nasz profil: @kocia_kolyska . Nie jest oczywiście idealny, ale… jest nasz! 😉

Zachęcamy również do dodawania na nim komentarzy! Szczególnie dla początkujących może to być fajna forma promocji, a może i nawiązania bliższych kontaktów? Zapraszamy!

Dla kotów i kociarzy – pomysły na świąteczne prezenty

Święta dosłownie już za kilka dni i zapewne większość z Was ma już od dawna przygotowane, albo i nawet spakowane prezenty. Jeśli jednak czekacie na ostatnią chwilę, albo po prostu chcecie się oderwać od przedświątecznej gorączki, mamy dla Was porcję pomysłów na świąteczne prezenty dla kotów i kociarzy.

A żeby nikt nie pomyślał, że wzięliśmy w (kocią) łapę i coś tu na siłę promujemy, to będą to wyłącznie gadżety zza granicy, na dodatek bez żadnych linków do zakupowego koszyka.

MEOW – CAT LOVERS FAVORITES SINCE 1986

Nie można nie zacząć od tradycyjnych dla kociarzy gadżetów. Koszulek, t-shirtów, kubeczków, poduszek i wszystkiego, co sobie tylko wymarzycie – byleby było z kotkiem i w kocim temacie. Tu akurat znajdziecie mnóstwo naprawdę ekskluzywnych, fantazyjnych wzorów stworzonych przez autentycznych miłośników kotów. Niesamowita gama stylów i rozmiarów.

ARMARKAT CLASSIC CAT TREE, MODEL A7204

Wiszący tunel, kosz i hamak, a przy tym imponująca wysokość – ponad 180 cm! Drapak dla kota pokryty jedwabistym beżowym (sztucznym) futerkiem, przeznaczony dla 3-4 kotków. Hm, w zasadzie to zależy, ile ważą Twoje kotki. Teoretycznie drapak utrzyma jakieś 31 kg.

Happystack INNOVATIVE MODERN 3 TIER CAT STACK

Innowacyjny, modułowy drapak dla kota, który możesz ustawiać w stosy. Łatwy w montażu i demontażu, a także podczas przenoszenia i do przechowywania. Kociarzom spodoba się oryginalny, minimalistyczny styl, kotom zapewne to, że będą mogły wspinać się, spać, drapać i bawić się – każde w swoim prywatnym schronieniu.

PERSONALIZED FEEDING FOR HAPPY PETS

Personalizowane dozowniki karmy zintegrowane z wagą. Pozwalają dokładnie zważyć każdą porcję karmy, a używane z firmową aplikacją Sure Petcare – monitorować, ile je nasz koteł, a także zidentyfikować zmiany w zachowaniu podczas karmienia. Mało tego, można dołączyć czip, który ostrzeże jeśli jakieś inne zwierze zechce naszemu podeżreć trochę karmy. No, czego to ludzie nie wymyślą.

PREVUE PET PRODUCTS FLOWER POWER

Drapak dla miłośników kotów i kwiatów w jednym. Poza tradycyjnymi elementami, platformą do skakania, wiszącymi zabawkami, ten model wyposażony jest w wyjątkowe, plusoszowe zwieńczenie przypominające piękny kwiatek.

NEW BENGAL TIGER KIT-CAT KLOCK®

Kit-Cat Klocks® to zegary z tradycja – produkowane są w USA od 1932 roku. Rozsławiły je ogony i łypiące oczka. Na ten sezon marka proponuje nowy model – tygrys bengalski.

wheelyMOUSE

Wielokrotnie nagradzana zabawka, który ucieszy zarówno najmłodszych, jak i rodziców czy dziadków. wheelyMOUSE nie tylko bawi – popatrzcie sobie na dzieci jeżdżące na gigantycznej myszy! – ale i w zabawny sposób zachęca do aktywności ruchowej.

Gdyby ktoś chciał jednak coś z powyższego zestawienia kupić, pozostawiliśmy oryginalne nazwy produktów. Bez problemów sobie „wygulacie”. A jeśli ciekawi Was, jakie były nasze – zeszłoroczne – kocie prezenty pod choinkę, to zapraszamy do tej galerii.

 

 

Dzień Czarnego Kota 2019 już jutro! Bo czarne jest piękne!

Dzień Czarnego Kota 2019 już jutro, w niedzielę, 17 listopada! Święto wyjątkowo, bo honorujące wyjątkowego w historii, a i obecnie kota. Czarnego Kota!

Jutrzejszego, dorocznego święta proszę nie mylić ze Światowym Dniem Kota, które to święto przyda na 17 lutego. Jutro balują wyłącznie czarnulki. Dość się bidulki, że tak do rymu powiem, przez lata nacierpiały. Czas sobie pobalować! Swoją droga tak, jakby koty nie balowały sobie na co dzień.

Przewrotne koleje losu Czarnego Kota

A czemu wycierpiał? No właśnie, nie wiadomo! Ale to one mają najgorszą sławę wśród kotów! Przyznać się, kto choć raz w życiu się nie zawahał, kiedy drogę przebiegł mu czarny kot? Brrr, straszne! A czy RZECZYWIŚCIE spotkał Was po takim zdarzeniu jakiś PECH?

Czarne koty mogą mieć zakodowany genetycznie lekki zawrót… świadomości – raz były ubóstwiane, raz prześladowane. W starożytności były uważane za zwierzęta święte. Czarna była egipska bogini Bastet i dwa koty z zaprzęgu germańskiej bogini Frei. W średniowieczu – za zwierzę nieczyste, dziecię szatana i służebnicę czarownicy. Do życia codziennego weszły jako symbol pecha.

Zapracowały na to latami tylko i wyłącznie przez… swój kolor! Czarny kojarzył się co niektórym z tajemnicą (to akurat prawda), a dalej idąc – czarną magią. Czyż to nie przejaw rasizmu?

Dzień Czarnego Kota 2019

Na szczęście Czarny Kot doczekał się swojego święta! Dzień Czarnego Kota obchodzony jest 17 listopada (to już jutro!). Święto to ustanowione zostało dopiero w 2007 roku przez włoskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt i Środowiska (AIDAA) oraz Ruch Obrony Czarnych Kotów. Żeby było jeszcze bardziej magicznie i tajemniczo, ustanowiono je w dzień wyjątkowy – w piątek 17 września o godzinie 17. A żeby było jeszcze bardziej przewrotnie – liczba 17 jest we Włoszech uważana za najbardziej pechową, 17. dzień miesiąca jest tam najbardziej pechowy, a na dodatek Włosi nie mogą się wypierać, że to właśnie w Italii czarne koty były – i są! – wyjątkowo prześladowane. Według statystyk sprzed kilku dobrych lat, we Włoszech żyje ponad milion czarnych kotów, a co roku około 30 tysięcy ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Przypadek? Raczej nie – mówi się o praktykach satanistycznych i składaniu czarnych kotów w ofierze.

Symboliczne znaczenie Dnia Czarnego Kota

Celem tego święta jest zwrócenie uwagi na konieczność opieki nad czarnymi kotami, ale i walka z uprzedzeniami oraz przesądami, które są wyjątkowo niebezpieczne dla czarnych kotów. Nawet jeżeli nie macie w domu czarnego kota, z którym wspólnie będziecie jutro świętować, i tak możecie coś zrobić dla czarnej społeczności: „Zachęcamy wszystkich właścicieli i miłośników czarnych kotów do zapalenia świecy w oknie lub na balkonie, aby pokazać miłość do tych zwierząt i powiedzieć dość praktyce zabijania czarnych kotów” – mówił swego czasu Lorenzo Croce, prezes AIDAA.

Kilka ciekawostek o czarnych kotach

  • Czarne umaszczenie futra spotykane jest oprócz kota domowego u 11 gatunków dzikich kotowatych.
  • Melanizm częściej występuje u kocurów niż u kotek.
  • Nie wszędzie czarny kot przebiegający drogę zwiastuje pecha. W Japonii spotkanie czarnego kota to dobry omen.
  • W Szkocji pojawienie się czarnego kota na progu domu oznacza pomyślność i szczęście. Podobnie w hrabstwie Yorkshire.
  • Mówi się, że czarne koty odbijają negatywne emocje płynące do nas od innych ludzi. W tym m.in. wszelkie klątwy i tzw. „złe oko”. Cóż, a to akurat naprawdę wywodzi się już z okultyzmu.
  • To najrzadziej adoptowany kolor wśród kotów. Z dwoma wyjątkami – w Stanach Zjednoczonych czarne koty są adoptowane najchętniej, a i my z M. adoptowaliśmy jedno po drugim dwa czarne koty.

Nasze czarne koty – Reszka i Lucky

Zatem i my będziemy jutro świętować. No dobra, może i trochę to naciągnąłem. Pierwsza, Reszka, w dzieciństwie przypominała bardziej szylkretkę, a drugi, Lucky, jak na dżentelmena przystało, nosi na co dzień biały krawat i białe skarpetki. Ale co tam, corne te małe diobołki są i basta! Jako, że jestem przesądny – kurcze, naprawdę? – nie mogę już dziś złożyć Wam wszystkim czarnulkom życzenia WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Ale za to wpadliśmy z M. na wspaniały pomysł, jak uczcić czarne koty w naszym kraju. Nie uwierzycie, w ten sekundzie na to wpadliśmy! Otóż…

Postulujemy wpisanie Dnia Czarnego Kota do oficjalnego kalendarza świąt państwowych – na „czerwono”!

I wpisanie do tegoż kalendarza święta „na czerwono”, jako święta narodowego i dnia ustawowo wolnego od pracy! A jeżeli święto wypada w niedzielę, jak w tym roku, z dniem wolnym do wybrania!

Jest to jak najbardziej zasadne, biorąc pod uwagę:

  • jak wiele idiotycznych świąt widnieje w naszym kalendarzu
  • słowa „czarny kot: brzmią dla zdecydowanej większości ludzi bardziej znajomo, niż słowa-nazwy co niektórych oficjalnie obowiązujących świąt
  • jak wiele wspaniałego dają nam czarne koty (sprawdź chociażby wpis: Jak koty poprawiają nastrój. Historia prawdziwa z filmikiem)
  • że można uznać czarne koty za męczenników – tyle wycierpiały przez nas i od nas, ludzi, na przestrzeni dziejów
  • że czarne koty odbijają złą energię – a tej niestety w tym narodzie nie brakuje
  • że jesteśmy przeciwko rasizmowi i za uprawnieniem (no, kto powie, że czarne jest gorsze, no? odważysz się?
  • że okazji do świętowania nigdy za wiele – szczególnie w towarzystwie kotów

Jesteście za? Dopiszcie się, prosimy, w komentarzach na naszych profilach: Kocia Kołyska na Facebooku oraz Kocia Kołyska na Instagramie!

Zobacz również: Czarny kot memy z okazji Dnia Czarnego Kota 2019!

Czarny kot memy z okazji Dnia Czarnego Kota 2019!

Czarny kot to chyba najbardziej z tajemniczych kotów. Pomijając już, że wszystkie koty tajemnicze są. Czarny kot przynosi pecha, czarny kot to nieodłączny towarzysz czarownicy i w ogóle czarci pomiot.

Wiecie, że czarne koty też palono na stosie??? Tak, i do takich idiotyzmów dochodziło w okresie polowań na czarownice.

Dziś też nie ma najlepszej sławy. Wciąż wielu nie pójdzie dalej, jeżeli drogę przebiegnie im czarny kot. Bo to przynosi pecha. Jak się przekonacie z memów, to bzdura. Zresztą, czyż wszystkie zabobony i przesądy nie są jedną wielką bzdurą? Ale to już temat na inną opowieść.

Z drugiej strony, czarny kot to jeden z najukochańszych kotów wielkich, i nierzadko równie tajemniczych, postaci. Czarny kot to też bohater wielu legend, przypowieści, powieści, które weszły do kanonu literatury światowej. Ale to już tym bardziej temat na inną opowieść.

„Czarny kot memy” – to jeden z najpopularniejszych zwrotów w wyszukiwarkach internetowych. Nie, nie dlatego powstał ten wpis, ale dlatego, że i my mamy aż dwa czarne koty. Czy trzeba dodawać, że ukochane czarne koty? Co prawda, nazywane czasami „małymi, czarnymi diobołami” albo wręcz „szatańskim pomiotem”, ale to… w chwilach, kiedy naprawdę już wchodzą na głowę. A i to pieszczotliwie.

Na szczęście Czarny Kot doczekał się swojego święta! Dzień Czarnego Kota obchodzony jest 17 listopada (to już jutro!). Święto to ustanowione zostało dopiero w 2007 roku przez włoskie Krajowe Stowarzyszenie Obrony Zwierząt i Środowiska (AIDAA) oraz Ruch Obrony Czarnych Kotów. Żeby było jeszcze bardziej magicznie i tajemniczo, ustanowiono je w dzień wyjątkowy – w piątek 17 września o godzinie 17 (liczba 17 jest we Włoszech uważana za najbardziej pechową).

Czas zatem, by powalczyć ze stereotypami i udowodnić, że czarny kot nie być kojarzony z pechem! Czarny kot to „the best of the best of the best” (jak mawia M.). Wiemy coś o tym, bo Reszka i Lucky przypominają nam o tym w każdej sekundzie naszego wspólnego życia. Ale… tak, to już wiecie – to już temat na zupełnie inną opowieść.

Zobacz również: Dzień Czarnego Kota 2019 – wszystko o tym święcie!

Czarny kot memy z okazji Dnia Czarnego Kota 2019

 

Jak koty poprawiają nastrój. Historia prawdziwa z filmikiem

Koty poprawiają nastrój lepiej niż prozak, różanecznik i zioła zakonników bosych. O tym wie chyba każdy kociarz, dlatego ten tekst jest raczej przeznaczony dla niezdecydowanych. Dla tych, którzy jeszcze się wahają, którzy jeszcze nie wiedzą, że koty to najlepsze, co może ich w życiu spotkać. Pomijając zdrowie i miłość, ale to się przecież nierozerwalnie łączy.

Miałem naprawdę fatalny dzień. Nie jakiś jeden z tych zwyczajnych złych dni, ale taki, w którym wszystko się wali od samego rana, wszystko leci z rąk i to prosto na głowę. Nikt nie uwierzy w to, co się wydarzyło. Bo brzmi to jak kiepska historyjka wymyślona na potrzeby tego tekstu, na poparcie zawartej w tytule tezy (ale mam świadka!). Kiepska, bo takie rzeczy i aż takie rzeczy nie mają prawa się zdarzyć. Ale już dawno temu przekonałem się, że

jeżeli coś nie ma prawa się zdarzyć, to na pewno zdarzy się to właśnie mnie.

Obudziłem się z potwornym bólem głowy i cały połamany. Mamy wielkie łoże i naprawdę wygodny materac, a mimo to nie mogłem rano ruszyć ręką. Zaspany zalałem wrzątkiem stare fusy po kawie, zamiast świeżo wsypanej do kubka kawy. Tradycyjnie o poranku zrobiłem sobie sieciówkę – przegląd najważniejszych news’ów z interesujących mnie dziedzin. Czy muszę dodawać, że od razu straciłem poranny optymizm? Kto choć trochę orientuje się w bieżącej sytuacji politycznej, społecznej i gospodarczej tego kraju, ten dobrze wie, że 90 proc. codziennych doniesień może wpędzić człowieka myślącego w depresję.

Próbowałem zająć się normalną pracą, ale:

  1. wciąż byłem niewyspany
  2. laptop zaczął rzęzić jak traktor i pędzić niczym ślimak na emeryturze
  3. strona wywaliła komunikat błędu (ciekawe skąd się wziął?)

i zamiast zająć się normalną pracą przez kilka godzin próbowałem

  1. ustalić przyczynę błędu
  2. źródło błędu
  3. wyszukać w sieci informacje „jak to do cholery naprawić”
  4. doprowadzić stronę do stanu używalności

Każdy mój dzień składa się z jakichś takich (…)

Postanowiłem się na chwilę oderwać od pracy i odstresować… zmywając naczynia. Zapomniałem, że jest wśród nich przypalony garnek. To nie był dobry pomysł. Lepszym było wyjście po pyszną drożdżówkę (ser-czekolada, polecam!) do drugiej kawy. Czy uwierzycie, że w drodze do sklepu (ok. 3 minut drogi pieszo) odebrałem aż 3 rozmowy telefoniczne?

  1. propozycja kredytu (chętnie, o ile nie będę musiał go spłacać)
  2. propozycja pakietu TV (nigdzie sobie nie zanotowali, że od lat nie mam w ogóle telewizora?)
  3. urzędowa – niemiła (a są miłe sprawy urzędowe?)

Trudno powiedzieć, która z nich bardziej wyprowadziła mnie z równowagi. Na pewno trzy kolejne, odebrane już w domu

  1. pomyłka (No co tam Wieśka u ciebie zamiast dzień dobry)
  2. towarzyska (bo komuś się nudzi, więc chciał porozmawiać o… czymkolwiek!)
  3. służbowa – bo kocham wręcz rozmowy z ludźmi, którzy nie rozumieją najprostszych rzeczy (albo udają, że nie rozumieją, co bywa jeszcze gorsze).

Dodam, że była dopiero 10 godzina. Żeby już nie zanudzać, w telegraficznym skrócie: nie załatwiłem tego dnia tego, co chciałem, debilnych rozmów przeprowadziłem bez liku, przytknąłem palec do drzwiczek pieca kaflowego (tak, rozpalonego, rozgrzanego), przypaliłem kolejny garnek (a w nim swój -teoretyczny, potencjalny obiad), pojechałem na drugi koniec miasta nadaremno (bo pani urzędniczka nie wiedziała, o czym mówii co robi), jakiś typ przede mną w kolejce zgarnął mi ostatni chlebek żytni, już w okolicach godziny 13-tej dostałem tzw. głupawki, dzięki czemu wyszedłem na idiotę (pierwszy to raz?), bo pomyliłem diametralnie i piramidalnie okienka konwersacji (ciekawe, jak długo rozmówcy zastawiali się „ale o czym on w ogóle gada i czemu do mnie takie teksty?”), a w okolicach godziny 18-tej zacząłem zasypiać nad klawiaturą.

Jak koty potrafią dobić człowieka

Wiem, kociarze się na mnie zaraz oburzą, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, którego choć raz koty nie wyprowadziły z równowagi. One to potrafią, jak mało które stworzenie na ziemi!

Nieważne, że wstałem przed czasem – o 4 nad ranem. Skoro mobilna lodówka (czytaj: ja!) jest już na nogach, znaczy powinna podać żarcie. Wypełzły moje kociaki (nie wszystkie, M. jeszcze spała) niewiadomoskąd i oczywiście hipnotyzują mnie wzrokiem, siedząc przede mną nieruchomo niczym porcelanowe figurki. Nie działa? Przeprowadzimy działania zaczepne! Reszka tradycyjnie i rytualnie staje na paluszkach, i szturcha mnie łapką – zareaguje czy nie? Lucky jest bardziej zdeterminowany – jego zdaniem, zadziała spacer po laptopie i zrzucenie z biurka jak największej ilości przedmiotów w jak najkrótszym czasie. Nie działa? Przeprowadzimy zmasowany atak! Zaczniemy się naparzać między sobą, oczywiście dziko wyjąc, piszcząc, miaucząc i dziko galopując!

jakim cudem 2 małe biegnące kotki wydają odgłosy galopującego stada bawołów pozostaje jedną z największych zagadek wszechświata

Wersja de luxe zmasowanego ataku polega na wgalopowaniu – z dzikim wyciem, piskiem i mauczeniem! – do sypialni, w której jeszcze śpi M. Gwarantowane, że tata zerwie sie z krzesła i pobiegnie za kotkami słodkimi kiciusiami, by je uspokoić i uciszyć, narobi przy tym jeszcze większego hałasu, mama się obudzi i wstanie, oczywiście wściekła i niewyspana, zatem chcąc nie chcąc, a chcąc rozładować napietą atmosferę, tata poleci szybko po miski i zajmie się kuwetami.

Ergo: Cel osiągnięty, 1:0 dla kotów (a bywa kiedykolwiek inaczej?)

Żeby nie zanudzać, w telegraficznym skrócie, co jeszcze kotki słodkie kociaki potrafią nawywijać w ciągu dnia:

  1. Chuligan Lucky zdążył podziurkować, powygryzać, porozrzucać pół kartonika, zanim zdążyłem w ogóle otworzyć paczkę. Dobrze, że jeszcze udało mi się sprawdzić, od kogo ją dostałem.
  2. Księżniczka Reszka zdążyła pożreć całą posypkę z dróżdżówki, którą kupiłem sobie specjalnie do porannej, drugiej kawy.
  3. Oboje razem lub sprawcy nie złapano na gorącym uczynku: wyć, piszczeć, galopować, biegać po klawiaturze laptopa, pokazywać słoneczko w trakcie jedzenia przeze mnie obiadu, rozkopać ziemię w doniczkach, nie trafić do kuwety, zrzucić coś, cokolwiek ze stołu, szafy, regału, domagać się pieszczot i/lub zabawy w momencie, kiedy mnie grunt pali się pod nogami i wszystko z rąk leci, zasnąć na klawiaturze laptopa, porwać wędlinę z kanapki, próbować ucieczki, kiedy otwieram drzwi listonoszowi, przegryźć kabel słuchawek (który to już komplet załatwiony), nadgryźć kabel ładowarki do telefonu (udało mi się przechwycić w trakcie), mordować się dziko i namiętnie (patrz filmik na końcu)

Czy ja już wspominałem, że w międzyczasie wyprowadziło mnie (wyprowadzało równocześnie) z równowagi miliard innych rzeczy? Mówcie, co chcecie, ale w chwilach załamania nerwowego człowiek ma ochotę wziąć za futro te małe, czarne diabły (no, chyba, że ktoś ma kota np. rudego) i zamknąć w transporterze na kilka godzin. Co najmniej.

Śniadanie w miłym towarzystwie (w sensie: możesz człowieku zjeść re(szt)ki)

Nieocenieni pomocnicy biurowi (no sam byś sobie człowieku nie dał rady!)

Jak koty poprawiają nastrój

Paradoksalnie – dla niektórych – koty poprawiają nastrój dokładnie w ten sam sposób, w jaki… potrafią go schrzanić.

Hipnotyzuje Cię, bo już o świcie marzy o jedzeniu, zabawie lub mizianiu? I świetnie! Spójrz w te piękne, szeroko otwarte, niewinne kocie oczy. Nie czujesz się już, natychmiast, od razu lepiej? Na pewno też wzruszysz się od razu, trzeba nakarmić kotka, kotek z głodu pada, taki ma wzrok proszący. Nieważne, że jadł kilka godzin wcześniej, a w misce dalej zalega karma.

Czy te oczy mogą kłamać?

Zastanów się przez chwilę, jak bardzo kot jest wyluzowany! Jak ma wszystko w… głębokim poważaniu. Dlaczego biega po klawiaturze, zrzuca wszystko na ziemię? Bo może! I w tej akurat chwili poczuł taką misję dziejową – Muszę biegać po klawiaturze! Ręka do góry, kto nie chciałby być równie wyluzowany, a przy tym skoncentrowany na realizacji zadań.

Zaczepia Cię, postukuje łapką, pakuje się na kolana? To się ciesz! To znaczy, że Cię kocha! Że potrzebuje Twojej obecności, dotyku, wspólnej zabawy. Doceń to, bo przecież everybody wants somebody to love.

A szalone gonitwy z przewrotkami? Przecież to czysta, żywa, radosna energia, młodość, zabawa, witalność, pierwotna siła natury, ruch, zdrowie, witalność… Długo można by wymieniać same pozytywy. Ilu z nas, obserwując dzikie kocie harce ma ochotę rzucić wszystko w diabły i dołączyć do zabawy. Większość zapewne nie tylko ma ochotę, ale to robi.

Koty nie tylko poprawiają nastrój, ale mają uspokajający, relaksujący, zbawienny, terapeutyczny wpływ na człowieka. Nie muszą nawet nic robić. Wystarczy, że po prostu są. Że są przy nas.

A jeśli nadal jesteś niezdecydowana(y), to jak najszybciej musisz spróbować zapoznać jakiegoś kota. Bo życie sobie marnujesz człowieku!

Koty poprawiają nastrój, bo… SĄ! Z Tobą!

Aż człowiek ma ochotę rzucić wszystko i dołączyć do zabawy