Dwa koty w domu – dają radę? Przekonajcie się! (wideo)

Chciałabym dziś poruszyć temat, który w ostatnim czasie kilkukrotnie przewinął się w rozmowach ze znajomymi kociarzami: „Dwa koty w domu”.

Ile to razy słyszymy, jakie to mamy szczęście, że nasze płaskogłowe się dogadały, że się razem bawią, a nawet sypiają. Ile razy słyszymy od właścicieli (służących) kotów, że się te koty nie tolerują, wręcz nienawidzą. Ilość nieopisana. Ale, ale… nie zawsze było sielankowo.

Charakter kota – kot niedotykalski

Największą rolę w poruszanym temacie odgrywa oczywiście charakter kotełów i ich nastawienie do fauny wszelakiej. Z naszą parką było dwojako. I tak, jak Lucky nie uznaje istnienia problemów żadnych, a na widok szarżującego niedźwiedzia pewnie rzuciłby się ten 5,5 kilogramowy kloc niedźwiedziowi w ramiona uznając, że to zabawa, tak Reszka to chodząca paranoja. Typowy kot niedotykalski. Reszce zagraża wszystko, może za wyjątkiem motyli, na które lubi polować.

Gdy podczas jednego ze spacerów spostrzegła na ogródkach innego kota, to poznaliśmy jej możliwości wokalne. Nigdy bym nie przypuszczała, że takie puchate maleństwo potrafi tak wrzeszczeć! Fakt, że ów kot chodził sobie 10 metrów od nas i nawet jej nie zauważył, a ona była bezpiecznie schowana w kapturze siedzą na moim ramieniu, był dla niej bez znaczenia. Był tam i jej zagrażał. I nie podchodź!

Dwa koty w domu agresja

Teraz chyba potraficie sobie wyobrazić, co się stało, gdy te dwa odmienne charaktery, kotka i kot, każde na swój sposób szalone, zamieszkały razem. Wrzask, pisk, syczenie i kotłowanie się od rana do nocy.

Co chwila jedno z nas podskakiwało i biegło ratować sytuację, rozdzielać, drugie zaś uspokajało – nic sobie nie robią, muszą się same dogadać. Tłumaczyliśmy to sobie nawzajem, każde sam sobie, a i tak emocje co chwila brały górę.

Totalny dysonans poznawczy wśród sąsiadów, słyszących naprzemiennie dźwięki i jęki potępieńców ze skóry obdzieranych (no, żart!) oraz nasze, spokojne „Dzieci, obiad!”. Do tej pory się dziwimy, że nie było na nas zgłoszenia do TOZ-u 😉

Wielki przełom

Koszmar wspólnego ze sobą mieszkania trwał około miesiąca. Nie wiem do dziś, co działo się w tych małych łebkach, ale dla nas, patrzących z boku socjalizacja kotów przebiegała skokowo.

Najpierw Reszka Waleczna wyciągnęła swą puchatą łapkę ze schowanymi pazurkami i… dała Lakusiowi w pysk. Potem zaczepnie ugryzła go w ogon. Dwa wielki na śmierć i życie później zaczęła się pojawiać szalona zabawa. (Tutaj możecie zobaczyć filmik, jak uprawiają „kocie zapasy„). Nadal przy akompaniamencie wrzasków i syków, ale jednak zabawa.

Potem, po którejś… powiedzmy, reprymendzie ze strony pracującego „tatusia”, gdy to czworonożne tornado przeleciało po klawiaturze kasując jednocześnie setkę maili i włączając jakiś skrót, który obrócił obraz na monitorze o 90 stopni, zauważyliśmy kolejny przełom.

Płaskogłowe zaczęły tłuc się w ciszy.

Rumor strącanych w cwale przedmiotów oczywiście się zachował, rzecz jasna, ale wrzaski i syki ucichły.

Dwa koty w domu – jedna banda

Zauważyliśmy też, że z czasem zawiązała się koalicja.

Lucky, który na spacerach zwykł przybierać formę bezwładnego worka ciągniętego po trawie, widząc Reszkę idącą spokojnie przed nim na smyczy, zaczął używać łap i podążył w ślad za nią. Gdy musieliśmy oba koty złapać w celu zaciągnięcia do weta, a wyczuwająca to na kilometry Reszka znów ukryła się przed nami w innym wymiarze (ma na tym polu osiągnięcia wybitne! o czym napiszemy przy innej okazji), wystarczyło, że jego zamknęliśmy na minutę w innym pomieszczeniu. Kotka od razu wyszła sprawdzić, co za krzywda dzieje się kocurkowi, gotowa interweniować. Powszechnie wiadomo bowiem, że kot jest po niewłaściwej stronie drzwi. Zawsze. Drzwi muszą być otwarte. Zamknięcie drzwi oznacza włączenie syreny miauku.

O wspólnych akcjach zwiadowczych w celu przywołania pełnych misek, przeszukania mieszkania czy zagonienia nas do czynności dowolnych, to już nie ma co wspominać. To już nie koalicja, to banda dwojga.

Kotki dwa, aaa, przesypiają całe dnie

Przy takim poziomie socjalizacji zwierząt kwestią czasu było już tylko wspólne futrzaków sypianie. Z pomocą przyszła zima, a jak zima, to i piecyk. Piecyk nie za duży jest, ale w dwójkę zmieścić się da, co widać na załączonych obrazkach. Grzanie tyłków to jeden z kocich priorytetów. Po jakimś czasie ewidentnie znalazły przyjemność we wzajemnym wtulaniu się i tak już zostało.

Dziś mija pół roku od kiedy mieszkamy wszyscy razem. Na dowód kociej miłości wstawiamy filmik, który aż prosi się o tło muzyczne… niestety, ze względu na prawa autorskie… ten, kto zna, sam sobie zanuci „je t’aime moi non plus…”

Dwa koty w domu – jak je oswoić?

Napiszę teraz kilka banałów, ale myślę, że trzeba je czasem przypomnieć. Dwa pierwsze to dość oczywiste wnioski, które zawsze wychodzą, np. podczas oglądania programu „Kot z piekła rodem„, w którym koci behawiorysta Jackson Galaxy pomaga ludziom zrozumieć koty.

  • PRZESTRZEŃ. Kot potrzebuje przestrzeni – gdy mamy małe mieszkanie idźmy w trzeci wymiar! Półki, szafki, regały, podwieszane hamaki, itp. Czasem o tym zapominamy patrząc z naszej perspektywy, ale dla kota każdy poziom wyżej to następny ląd do zdobycia. Znam sytuację, kiedy kot „pierwotniak” obrażając się na świat za sprowadzenie na nowego futrzaka do domu zamieszkał… na szafie! Tak koty podwoiły swoją przestrzeń życiową.
  • ZABAWA. Kot musi się bawić. Kot znudzony, to kot złośliwy – w naszym ludzkim rozumieniu. Zwierzę, które jest stworzone do polowania, gdy mu tego zabraknie, wymyśla sobie inne zajęcia, jak chociażby demolowanie mieszkania czy znęcanie się nad współlokatorem.
  • ZAZDROŚĆ. Koty są zwykle bardziej zazdrosne, niż zakochana nastolatka. Wspólna zabawa to uczucie zmniejsza, zbliża je do siebie, rozładowuje frustrację. Oczywiście, przytulanie i mizianie też trzeba umiejętnie dzielić, nierzadko częściej obdarzając czułościami naszego „pierworodnego”. I tak przechodzimy do ostatniego zagadnienia.
  • KOT MŁODSZY. Często ludzie boją się wziąć drugiego kota, bo jak ten maluch da sobie radę z tą rozkapryszoną, zmanierowaną i syczącą górą futra (niezależnie od tego, który był pierwszy). Młody kot ma nieprawdopodobną przewagę. Ma energię oraz totalny brak wyobraźni, a co za tym idzie i lęku (jak to u dzieci). Te cechy powodują, że zawsze ostatecznie zdominuje starszego. To o starszego, z bagażem przyzwyczajeń, nawyków płaskogłowego trzeba się martwić i o niego dbać. To on, gdy zaburzymy mu jego codzienność, nie poświęcimy wystarczającej uwagi, a jego legowisko zajmie bezczelnie kto inny, straci zupełnie grunt pod nogami. Jak u ludzi – im młodszy kot, tym większa zdolność adaptacji, aklimatyzacji, tym większa elastyczność emocjonalna.

Trzymamy kciuki za wszelkie parki, trójkąty i inne kocie stada! 🙂

M. (alias Gytha Ogg)

Sylwester z kotem. Jak spędzić go zabawnie i bezpiecznie

Sylwester z kotem (i Nowy Rok!) to odwieczny, doroczny temat. Wiadomo, że zwierzaki niekoniecznie witają Nowy Rok z takim entuzjazmem i tak „wybuchowo”, jak co niektórzy z nas.

Temat wspólnego z kotem spędzania sylwestra poruszany był już na naszym blogu. Z artykułu dowiecie się między innymi, co grozi kotom w tę noc, jak je uchronić przed stresem, jak zapewnić im bezpieczeństwo. W tym roku z trochę innej beczki – jak świetnie bawić się z kotem w Sylwestra.

Sylwester z kotem na… imprezie?

Kociarze wcale nie muszą rezygnować z organizacji sylwestrowej zabawy u siebie. Po pierwsze – nie musi ona być przecież huczna, przeraźliwie głośna, że o wystrzałach już nie wspomnimy, prawda? Po drugie – wiele kotełów to niezwykle towarzyskie istoty. Wręcz garną się do innych, są ciekawe nowych postaci, nowych doznań i przygód, a zatem nasz zabawa może być doskonałą zabawą i dla kota. Oczywiście, pilnujmy, by kot przez przypadek nie uciekł ze strachu z domu, nie doznał jakiegoś wypadku (chociażby nadepnięcia przez nieuważnego gościa). Bez względu na osobowość naszego kota zapewnijmy mu też odrobinę prywatności. Nie kręćcie od razu nosem. Nawet w najmniejszym mieszkaniu da się wygospodarować kącik, który będzie tylko kota. O ile on sam już sobie takiego nie wybrał.

Jeżeli wybieracie się na imprezę sylwestrową do znajomych czy lokalu, powinniście rozważyć, czy nie macie wśród znajomych czy rodziny kogoś, kto zaopiekował by się futrzakiem na tę jedną noc. Wbrew pozorom, nie każdy w Sylwestra baluje (o czym poniżej) i chętnie zaopiekuje się kotkiem. Oczywiście, ważne by była to osoba, którą nasz kot nie tylko zna, ale i lubi!

Sylwester z kotem na… spacerze?

Nawet jeżeli masz kota wychodzącego, daruj mu spacerki w ten wieczór. A nawet w dzień. W kilka dni, bo przecież są wariaci, którzy strzelają petardami na długo przed i na długo po Sylwestrze. Wśród kotów mnóstwo jest prawdziwych śpiochów, które potrafią przespać całą sylwestrowo-noworoczną noc bez mrugnięcia okiem. Jeśli taki jest w Twoim domu – nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu wybrać się na spacer. A jeszcze lepiej, jeśli kotów w domu jest więcej. W kupie siła, no i na pewno razem raźniej – sprawdzone!

Sylwester z kotem na… kanapie?

Nie wszyscy , jak wspomnieliśmy wyżej, szalone balowanie do białego rana uważają za najlepszą formę spędzania Sylwestra. Wola zostać w domu, na kanapie, albo na „białej sali” (nie z powodu choroby! tylko z premedytacją). A któż może być lepszym towarzyszem w takim miejscu i czasie? KOT!

Pomyślcie tylko, mięciutka kanapa czy łóżeczko, filiżanka ciepłego kakao lub zimowej herbaty z przyprawami (co kto woli), w jednej ręce ciekawa książka lub pilot do telewizora (co kto woli), a druga ręka miziająca puszystego koteła mruczącego miarowo na Waszych kolanach. Sylwester jak z bajki!

A jak Wy spędzacie Sylwestra z kotem?

Jeżeli będziecie mieli ochotę podzielić się z nami swoimi historiami, jak spędziliście Sylwestra z kotem, tradycyjnie zapraszamy na profil Kocia Kołyska na Facebooku oraz Instagramie.

Kocio Szczęśliwego Nowego Roku!

życzą Reszka, Lucky, M. (alias Gytha Ogg) oraz Andrzej

Dla kotów i kociarzy – pomysły na świąteczne prezenty

Święta dosłownie już za kilka dni i zapewne większość z Was ma już od dawna przygotowane, albo i nawet spakowane prezenty. Jeśli jednak czekacie na ostatnią chwilę, albo po prostu chcecie się oderwać od przedświątecznej gorączki, mamy dla Was porcję pomysłów na świąteczne prezenty dla kotów i kociarzy.

A żeby nikt nie pomyślał, że wzięliśmy w (kocią) łapę i coś tu na siłę promujemy, to będą to wyłącznie gadżety zza granicy, na dodatek bez żadnych linków do zakupowego koszyka.

MEOW – CAT LOVERS FAVORITES SINCE 1986

Nie można nie zacząć od tradycyjnych dla kociarzy gadżetów. Koszulek, t-shirtów, kubeczków, poduszek i wszystkiego, co sobie tylko wymarzycie – byleby było z kotkiem i w kocim temacie. Tu akurat znajdziecie mnóstwo naprawdę ekskluzywnych, fantazyjnych wzorów stworzonych przez autentycznych miłośników kotów. Niesamowita gama stylów i rozmiarów.

ARMARKAT CLASSIC CAT TREE, MODEL A7204

Wiszący tunel, kosz i hamak, a przy tym imponująca wysokość – ponad 180 cm! Drapak dla kota pokryty jedwabistym beżowym (sztucznym) futerkiem, przeznaczony dla 3-4 kotków. Hm, w zasadzie to zależy, ile ważą Twoje kotki. Teoretycznie drapak utrzyma jakieś 31 kg.

Happystack INNOVATIVE MODERN 3 TIER CAT STACK

Innowacyjny, modułowy drapak dla kota, który możesz ustawiać w stosy. Łatwy w montażu i demontażu, a także podczas przenoszenia i do przechowywania. Kociarzom spodoba się oryginalny, minimalistyczny styl, kotom zapewne to, że będą mogły wspinać się, spać, drapać i bawić się – każde w swoim prywatnym schronieniu.

PERSONALIZED FEEDING FOR HAPPY PETS

Personalizowane dozowniki karmy zintegrowane z wagą. Pozwalają dokładnie zważyć każdą porcję karmy, a używane z firmową aplikacją Sure Petcare – monitorować, ile je nasz koteł, a także zidentyfikować zmiany w zachowaniu podczas karmienia. Mało tego, można dołączyć czip, który ostrzeże jeśli jakieś inne zwierze zechce naszemu podeżreć trochę karmy. No, czego to ludzie nie wymyślą.

PREVUE PET PRODUCTS FLOWER POWER

Drapak dla miłośników kotów i kwiatów w jednym. Poza tradycyjnymi elementami, platformą do skakania, wiszącymi zabawkami, ten model wyposażony jest w wyjątkowe, plusoszowe zwieńczenie przypominające piękny kwiatek.

NEW BENGAL TIGER KIT-CAT KLOCK®

Kit-Cat Klocks® to zegary z tradycja – produkowane są w USA od 1932 roku. Rozsławiły je ogony i łypiące oczka. Na ten sezon marka proponuje nowy model – tygrys bengalski.

wheelyMOUSE

Wielokrotnie nagradzana zabawka, który ucieszy zarówno najmłodszych, jak i rodziców czy dziadków. wheelyMOUSE nie tylko bawi – popatrzcie sobie na dzieci jeżdżące na gigantycznej myszy! – ale i w zabawny sposób zachęca do aktywności ruchowej.

Gdyby ktoś chciał jednak coś z powyższego zestawienia kupić, pozostawiliśmy oryginalne nazwy produktów. Bez problemów sobie „wygulacie”. A jeśli ciekawi Was, jakie były nasze – zeszłoroczne – kocie prezenty pod choinkę, to zapraszamy do tej galerii.

 

 

Żwirek dla kota z kukurydzy. Nasz test!

W poprzednim wpisie omawialiśmy różnego rodzaju żwirki dla kotów dostępne od lat na rynku. Od pewnego czasu na rynku dostępna jest nowość – żwirek dla kota z kukurydzy Super Benek Corn i jego testowaniem zajęli się przez ostatni tydzień z kawałkiem nasi eksperci – Reszka i Lucky. Jak również kilka zaprzyjaźnionych z nami kudłaczy, których opinie przekażemy niebawem.

Jak przekonacie się na zdjęciach (a wiadomo, że kota nikt nie zmusi do pozowania), koty pokochały go jak własny, od pierwszego… „wąchnięcia”. Po tygodniu – z kawałkiem – okazało się, że nasz duet preferuje żwirek naturalny, bezzapachowy, choć Super Benek Corn występuje również w odmianach o zapachu bryzy morskiej czy świeżej trawy. Spełnia on też nasze – człowiecze – oczekiwania.

Żwirek dla kota, który się nie roznosi

Żwirek dla kota z kukurydzy, to żwirek, który się nie roznosi (po mieszkaniu). Oczywiście, że zapamiętale zagrzebujący koteł, który robi wrażenie jakby chciał się do Chin przekopać, wysypuje go poza kuwetę. Ale nie przyniesie Wam go do pościeli, bo zwyczajnie nie przyczepia się do łap.

W konsystencji jest bardzo delikatny, czyli nie ma opcji na kaleczenie łap (co się czasami zdarza, zwłaszcza u maluchów i dorosłych z mocno nadwrażliwymi opuszkami). Nasze koteły akurat nie gustują w jadaniu żwirku, ale i to się niektórym zdarza. W tym przypadku, jako że jest to żwirek wyprodukowany z naturalnego surowca nic nie zagraża zdrowiu kota nawet w przypadku połknięcia pojedynczych granulek.

Gdzie wyrzucać żwirek dla kota?

W tym przypadku nie ma problemu – jest to żwirek, który można wyrzucać do toalety, Nic nie zapcha, całkowicie się rozpuści, a nie bez znaczenia jest i to, że jest całkowicie biodegradowalny. Nawiązując do poprzedniego wpisu, jeśli maci ogród, to taki żwirek też się świetnie nadaje na nawóz.

Co ile wymieniać żwirek dla kota

Teraz kwestia ekonomii, czyli co ile wyrzucać żwirek dla kota? Czy żwirek Super Benek Corn jest wydajny? Producent podaje, że przy jednym kocie całość wystarczy wymieniać co 3-4 tygodnie. Jak na razie minęło trochę ponad tydzień i wygląda na to, że częsta wymiana kuwety rzeczywiście nie będzie potrzebna.

Koteły u nas rezydują dwa, ale ich możliwości przerobowe rozkładają się na trzy kuwety. Hołdujemy zasadzie, że kuwet powinno być tyle, ile kotów plus jedna. Na bieżąco wybieramy grudki (bardzo dobrze, ściśle się zbryla, nie rozlatuje się), a tylko uzupełniamy i jest dobrze.

Żwirek dla kota, który wybrać?

Pochłanianie zapachów to kolejna kwestia, istotniejsza nawet dla kotów, niż dla ludzi. Jak wiadomo, w porównaniu z człowiekiem, koty mają bardzo silnie rozwinięty węch. To, że my nie czujemy kuwetowych smrodków (a nie czujemy) to kwestia wtórna, ale fakt, że oba nasze puchacze korzystają naprzemiennie ze wszystkich kuwet już o czymś świadczy.

Oprócz wspomnianych wyżej wersji zapachowych zest też wersja Golden Super Benek Corn z wałeczkami o charakterystycznym, regularnym kształcie i gładkiej powierzchni, co skutecznie ogranicza wynoszenie żwirku poza kuwetę. Tą odmianę z pewnością docenią Perfekcyjne Panie Domu, które nie chciały by za często sprzątać wokół kuwety.

W dobie internetu nie ma problemu z zakupem większego zapasu żwirku, który dostarczą nam pod próg, no bo co w sytuacji, gdy nagle okaże się, że żwirek się kończy, my nie mamy samochodu, a najbliższy zoologiczny jest oddalony o kilka kilometrów? Sama niejednokrotnie miałam ten problem, a taszczenie choćby i małej paczki ebonitowego żwirku nie przysłużyło się mojemu kręgosłupowi. I tu jeszcze jedno pozytywne zaskoczenie – żwirek dla kota z kukurydzy Super Benek jest bardzo lekki! Taki akurat do jednej ręki dla kobietki. Przeciwwaga dla damskiej torebki taka.

Żwirek kukurydziany dla kota opinie

Nasze płaskogłowe (cytuję Pratchetta) i my zadowoleni. Na pewno żwirek kukurydziany zagości na stałe w kuwetach naszych kociaków. Ale ciekawi bardzo jesteśmy Waszych opinii. Jeśli zechcecie, podzielcie się nimi z nami na fanpejdżu Kocia Kołyska na Facebooku.

A my już wkrótce podzielimy się zdjęciami naszych zaprzyjaźnionych kociaków, które również miały okazję testować żwirek kukurydziany Super Benek Corn!

M. (alias Gytha Ogg)

Jak wybrać żwirek dla kota?

Jak wybrać żwirek dla kota? Wnioskując z rozmów ze znajomymi kociarzami i śledząc informacje w sieci to wyjątkowo gorący i aktualny temat. Dziś wyjątkowo kobiecą ręką spisane, a to przez niemałe doświadczenie w temacie. Uznaliśmy, że warto temat poruszyć i zapalić światełko w tunelu dostępnych na rynku rozwiązań.

Który żwirek dla kota?

Dokładnie ten, który… wybierze Wasz kot. Tak, tak drodzy kociarze. Prawda jest taka, że jedynym wyznacznikiem jakości żwirku jest Wasz puchaty drapieżnik. Co z tego, że żwirek „idealny”, skoro kot załatwi się poza kuwetą? Preferencje naszych czterołapych antydepresantów bywają naprawdę różne. Sama miałam chwilę zwątpienia, gdy przezimowywałam schorowaną dziczkę i z zapałem zmieniałam żwirki, a skończyło się na… ziemi do kwiatów. Wspomniana Murka wygrzebywała bowiem ziemię z doniczki, robiła z niej kopczyki na podłodze i dopiero w tak zaimprowizowanej kuwecie była w stanie się załatwić.

Co ciekawe, zwykłe grzebała w dracenie. Jest coś w tej roślinie, co przyciąga koty. Aromaty czy inny czort? Nie wiem. Trzeba jednak mieć świadomość, że jeśli kot zacznie się do takiej dobierać spożywczo – czym prędzej żegnamy roślinkę, gdyż należy ona do roślin niebezpiecznych dla kota (spis roślin niebezpiecznych dla kota zamieściliśmy tutaj).  Jak widzicie, sytuacja była mało komfortowa. Zwłaszcza, że mam panele, które nasiąkają w tempie ekspresowym. Ale do brzegu!

Żwirki ebonitowe – najpopularniejsze, ale czy dobre?

Większość kotów dobrze reaguje na żwirki ebonitowe. Mają one swoje plusy. Zbrylające się są dość ekonomiczne i chłoną zapachy. Nie mówię o tych najtańszych, z marketów, bo ich zdolność zbrylania się nie jest większa od zdolności w tej materii mąki i w efekcie musimy każdorazowo wymieniać kuwetę.

Mają też i minusy. Po pierwsze – strasznie pylą, co oznacza ścieranie kurzy i podłóg po każdej wymianie. Pył ze żwirku osiada na wszystkim i  efekt jest jak po szlifowaniu gładzi na ścianie. Kto przeżył, ten wie.

Kolejnym minusem jest to, że się roznosi. Wszędzie. Żwirek znajdziecie na blacie kuchennym, gdzie przygotowujecie jedzenie. Jeżeli twierdzicie, że Wasz kotek jest dobrze wychowany i tam nie chodzi, sprawdźcie, np. na górze wiszących szafek kuchennych. Ślady mówią same za siebie. Żwirek „przenosi się” i do łóżka. Uwierzcie, zaschnięte okruszki po śniadaniu do łóżka są bardzo komfortowe w porównaniu z takim żwirkiem.

Wadą jest również konieczność wyrzucania bryłek do śmieci. Oczywiście, tak zużyty żwirek stanowi świetny nawóz dla roślin. Jeśli macie ogród – warto o tym pamiętać, jednak większość z nas chciałaby się w szybki i higieniczny sposób pozbyć woniejących pakietów. Pierwszą myślą jest ubikacja. Idąc tym tropem wielu początkujących kociarzy staje przed koniecznością wymiany muszli klozetowej i udrażniania kanalizacji. Żwirek ebonitowy działa bowiem jak beton.

Żwirek drewniany i silikonowy?

Patrząc pod kątem pozbywania się problemu alternatywą mógłby być żwirek drewniany, ale ani on chłonny, ani nie zbryla dobrze. Czyli ekonomiczny nie jest. Dla mnie, równie dobrze można by sypać do kuwety trociny.

Przyznam się bez bicia, że osobiście nie miałam jeszcze do czynienia ze żwirkiem silikonowym. W założeniu opcja bardzo ekonomiczna – żwirek wsypujemy rzadko i nie wybieramy partiami, tylko jak już cały nasiąknie. Widziałam to na własne oczy u innych kociarzy… Nie wiem jakie są Wasze doświadczenia, ale dla mnie związane silikonem luźniejsze bobki to obrzydlistwo. Nie ufam.

Idealny żwirek dla kota?

Tym oto sposobem przegalopowaliśmy przez, jak do tej pory, możliwości dostępne na rynku. Pojawiła się jednak nowość – żwirek kukurydziany – który poddaliśmy solidnym testom. Jak przebiegły i jak oceniły ten produkt nasze koty, przekonacie się już w następnym wpisie.

A Was, tradycyjnie, zapraszamy do podzielenia się swoimi opiniami i doświadczeniami w komentarzach na fanpejdżu Kocia Kołyska na FB.

M. (alias Gytha Ogg)

Photo by chatchawarn loetsupan from Pexels

Kocia Kołyska – Wszystko o kotach

Exit mobile version