Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych Federacji WCF w Piekarach Śląskich

W weekend 10–11 stycznia hala Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Piekarach Śląskich zamieniła się w dom, a nawet halę w całości opanowaną przez koty rasowe. Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych przyciągnęła hodowców, wystawców, dystrybutorów karm i wszelakich kocich akcesorów i gadżetów wszelakich oraz odwiedzających, którzy chcieli z bliska zobaczyć różnorodność kociego świata.

Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych w Piekarach Śląskich

Pierwszego dnia wydarzenia mieliśmy okazję odwiedzić wystawę osobiście. Stanowiska hodowców przyciągały uwagę starannie przygotowanymi klatkami, w których koty odpoczywały między ocenami. Charakterystycznym elementem takich wystaw jest dbałość o detale – dekoracje, miękkie posłania i spokojna atmosfera mają zapewnić zwierzętom komfort podczas całego dnia, a piękne dekoracje stanowią wyróżnik każdej hodowli.

Na wystawie można zobaczyć koty wielu ras, różniące się nie tylko wyglądem, ale też temperamentem. Są wśród nich m.in. sfinksy, ragdole, brytyjczyki, koty bengalskie, tonkijskie, selkirk rex, czy szkockie zwisłouche. Prawdziwa parada wszelkich kocich piękności i osobowości!.

Obecni na miejscu hodowcy chętnie rozmawiają z odwiedzającymi, opowiadają o codziennej opiece nad kotami, ich potrzebach żywieniowych czy specyfice charakteru danej rasy. To dobra okazja, by uporządkować wiedzę lub rozwiać wątpliwości, szczególnie dla osób, które dopiero rozważają przyjęcie kota pod swój dach.

Koty oceniane są w kilku kategoriach, m.in. jako kocięta, juniorzy, seniorzy, kastraty oraz w klasach otwartych. Sędziowie zwracają uwagę na zgodność ze wzorcem rasy, kondycję i ogólne wrażenie, a sama ocena przebiega spokojnie i bez pośpiechu.

Gdzie, kiedy, za ile?

Oprócz części wystawowej na miejscu dostępne są również stoiska z karmami, akcesoriami i drobnymi gadżetami dla kotów. To raczej uzupełnienie wydarzenia niż jego główny punkt, ale dla wielu odwiedzających stanowi praktyczny dodatek do wizyty. Jest także stoisko Fundacji Pomocy Zwierzątom — absolutnie musicie się przy nim zatrzymać (i coś kupić lub dorzucić do puszki, jeśli na sercu leży wam dobro wszystkich kotełków!

Wystawa odbywa się w sobotę i niedzielę w godzinach od 10:00 do 17:00, a bilety (20 zł normalny i 10 zł ulgowy) można kupić na miejscu. Dla miłośników kotów to przede wszystkim możliwość zobaczenia zwierząt, niektórych raczej rzadko spotykanych w naszych domach oraz spokojnego kontaktu z osobami od lat związanymi z hodowlą.

Fotorelacja z Wystawy Kotów Rasowych Federacji WCF w Piekarach Śląskich

Zobacz również:

Mruczenie wymaga miłości. Sekrety szczęśliwej kociary i kociarza

Kocia mowa twarzy, czyli co mówią kocie miny? 276 sposobów na wyrażenie emocji

 

Lis i kot – niezwykłe spotkanie dwóch światów

Lis i kot – spotykają się w opowieściach, bajkach i czasem naprawdę, gdzieś na wsi czy w ogrodzie. Ale co się dzieje, gdy te dwa światy stykają się w rzeczywistości? Czy lis i kot mogą żyć obok siebie w zgodzie, czy raczej zawsze będzie iskrzyć?

Dwa charaktery – jedno spotkanie

Lis to zwierzę kojarzone z lasem i polami. Nocny wędrowiec, samotnik, ale też mistrz przystosowania. Kot – od tysięcy lat towarzysz człowieka. Niby udomowiony, a jednak wciąż z natury łowca. Spotkanie lisa i kota to jak zderzenie dwóch osobowości: jeden nieufny, drugi niezależny. Czy taka para może w ogóle znaleźć wspólny język?

Wyobraź sobie nocny ogród. Kot przemyka cicho między krzewami, a lis zatrzymuje się, unosząc pysk. Dwa spojrzenia spotykają się w półmroku. Kot syczy albo stroszy sierść. Lis ocenia, czy warto podjąć ryzyko. To nie jest scenariusz z bajki, to sceny, które ludzie nieraz obserwują na własnych podwórkach.

Kot w oczach lisa, lis w oczach kota

Zadajmy pytanie: jak kot postrzega lisa? Dla mruczka to przede wszystkim intruz. Kot ma silne poczucie terytorium i obcych raczej nie toleruje. Potrafi być odważny, szczególnie jeśli to dorosły osobnik. Potrafi stanąć bokiem, nastroszyć ogon, a nawet uderzyć łapą.

A jak lis widzi kota? W teorii – jako konkurenta, czasem zagrożenie, czasem potencjalny posiłek. Tak, pytanie „czy lis zje kota” nie jest bez sensu. Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Dorosły, silny kot zazwyczaj daje sobie radę. Jednak młode kocięta mogą być dla lisa łatwym łupem. W naturze lisy żywią się głównie gryzoniami, ptakami, owadami, ale jeśli trafi się okazja – skorzystają.

Czy zatem kot i lis zawsze muszą się zwalczać? Niekoniecznie. W wielu wsiach obserwowano, jak lis przemyka obok gospodarstwa, a kot siedzi spokojnie na płocie. Ignorują się nawzajem, jakby wiedzieli, że lepiej trzymać dystans.

Wspólne cechy, które zaskakują

Choć na pierwszy rzut oka wydają się tak różne, mają ze sobą sporo wspólnego. Oba są nocnymi łowcami. Oba mają ogromną cierpliwość i potrafią godzinami obserwować zdobycz. Zarówno lis, jak i kot, uwielbiają polować na myszy. I to nie tylko dla jedzenia, ale też dla instynktu.

Lis wędruje nocą w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Kot wychodzi na podwórko i czai się w trawie. Ruch, czujność, ostrożność – to wszystko sprawia, że można dostrzec w nich lustrzane odbicia. Może dlatego ich spotkania bywają tak napięte. To trochę jak rywalizacja dwóch podobnych charakterów, które niechętnie dzielą się przestrzenią.

Czy przyjaźń jest możliwa?

Może się wydawać, że kot i lis nigdy nie znajdą wspólnego języka. A jednak internet pełen jest historii i nagrań, na których młody lis bawi się z kotem niczym ze swoim rówieśnikiem. Zdarza się to rzadko, ale pokazuje, że świat natury lubi zaskakiwać.

Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie młode osobniki są mniej nieufne i bardziej ciekawskie. Koty także potrafią zaakceptować towarzystwo nietypowych zwierząt, jeśli nie czują bezpośredniego zagrożenia. W takich sytuacjach granica między domowym pupilem a dzikim zwierzęciem staje się bardzo cienka.

Czy to oznacza, że można wypuszczać kota z nadzieją, że zaprzyjaźni się z lisem? Raczej nie. To raczej wyjątki niż reguła. Ale sam fakt, że takie relacje są możliwe, pokazuje, jak nieprzewidywalna jest przyroda.

Spotkania w mieście i na wsi

Lis i kot to nie tylko mieszkańcy lasów i wiejskich podwórek. Coraz częściej spotykają się w miastach. Dlaczego? Bo lisy świetnie radzą sobie w środowisku zmienionym przez człowieka. Pod osłoną nocy przemykają między blokami, szukają jedzenia w koszach na śmieci, a nawet zaglądają do ogrodów.

A koty? Wiadomo – w mieście ich nie brakuje. Czasem chodzą samopas, czasem pilnują swojego podwórka. To sprawia, że ich drogi mogą się krzyżować. Co dzieje się w takiej chwili?

Wyobraź sobie lisicę, która wraca z nocnych łowów. Nagle zatrzymuje się, bo na środku podwórka siedzi kot. Patrzą na siebie długo i uważnie. Kot nie ustępuje. Lis też nie. To sytuacja napięcia, ale często kończy się niczym. Po chwili każdy idzie w swoją stronę.

Czy zdarza się inaczej? Tak. Zdarzają się gonitwy, krótkie przepychanki. Ale rzadko kończą się dramatem. Dorosły kot potrafi się obronić, a lis woli nie ryzykować poważnego starcia, bo każda rana w naturze może oznaczać problem.

Zagrożenia dla kota – prawda i mity

Dorosły kot jest szybki, ma ostre pazury i zęby. Lis, choć odważny, zazwyczaj nie chce narażać się na walkę z równym przeciwnikiem. Dlatego przypadki, w których lis atakuje dorosłego kota, są naprawdę rzadkie.

Inaczej sprawa wygląda z kociętami. Małe, nieporadne, bezbronne – mogą paść ofiarą lisa, podobnie jak padłyby ofiarą psa, kuny czy nawet większej sowy. Właśnie dlatego młode koty powinny być pod opieką, szczególnie w miejscach, gdzie lisy pojawiają się często.

Warto też wiedzieć, że lisy nie są drapieżnikami nastawionymi wyłącznie na mięso. To wszystkożercy. Jedzą owoce, jagody, owady, a nawet resztki z ludzkich śmietników. Kot nie jest więc ich naturalnym „menu”. Ale jeśli pojawi się okazja – lis może z niej skorzystać.

Ciekawostki o lisach i kotach

Lubisz ciekawostki? Oto kilka, które pozwolą lepiej zrozumieć te zwierzęta:

Lis potrafi usłyszeć gryzonia poruszającego się pod śniegiem i dokładnie skoczyć w miejsce, gdzie ofiara się ukrywa.

Kot ma zdolność widzenia w półmroku, której człowiek może tylko pozazdrościć. Dzięki temu obaj nocni łowcy widzą tam, gdzie nasze oczy widzą tylko cień.

Lisy czasami przenoszą jedzenie i zakopują je w ziemi, by wrócić później. Koty z kolei często przynoszą zdobycz swoim właścicielom – jakby chciały się podzielić.

Lis potrafi przebiec kilkanaście kilometrów w ciągu jednej nocy. Kot zwykle patroluje swoje małe terytorium, ale za to wraca na nie dzień w dzień, jak do własnego królestwa.

Czy nie przypomina to trochę dwóch różnych strategii życia? Jeden to włóczęga i podróżnik, drugi – strażnik swojego podwórka.


Materiał Partnera

„PSTRYK i śpisz” – bajki-usypianki

Książki, które kochają koty, dzieci, a najbardziej ich rodzice!

„PSTRYK i śpisz”. 5-minutowe bajki-usypianki

E-BOOK | Pliki cyfrowe do natychmiastowego pobrania

Zastanawiasz się, jak w 5 minut zapewnić dziecku spokojny sen? Poznaj bajki na dobranoc: „Pstryk i śpisz. 5 minutowe bajki-usypianki”!

Wszyscy rodzice wiedzą, jak ważne są wieczorne rytuały, które pomagają dzieciom spokojnie zasnąć. Ale czasem zabieganie dnia codziennego sprawia, że nie mamy czasu na długie historie na dobranoc. „Pstryk i śpisz. 5-minutowe bajki-usypianki” to książka idealna na te chwile, pełna krótkich, pięknie zilustrowanych bajek, które w kilka minut przeniosą dziecko do świata pełnego ciepła, magii i wartościowych przesłań.

Darmowy fragment poniżej!

Każda z tych 5-minutowych bajek jest starannie opracowana, by w krótkim czasie wywołać uśmiech, poczucie bezpieczeństwa i spokojny sen. To zbiór, który buduje emocjonalne więzi, rozwija wyobraźnię dziecka i subtelnie wprowadza najmłodszych w świat takich wartości jak szacunek, przyjaźń, życzliwość, troska o innych i odpowiedzialność. Bez pośpiechu, bez stresu – tylko Wy, kilka minut na spokojną chwilę przed snem i bajki, które zostaną z Waszym dzieckiem na dłużej.

Dlaczego warto wybrać „Pstryk i śpisz”?

  • Błyskawiczne zasypianie i bezpieczny sen – Krótkie, pełne ciepła historie uspokajają dziecko, wyciszają po pełnym wrażeń dniu i sprawiają, że zasypianie staje się czystą przyjemnością.
  • Codzienna dawka mądrości i wartości – Każda bajka zawiera subtelny morał, który uczy dzieci szacunku, tolerancji, odpowiedzialności, dbania o porządek i wielu innych, fundamentalnych zasad.
  • Kolorowe ilustracje, które budzą wyobraźnię – Piękne ilustracje dopełniają każdą bajkę, angażując wyobraźnię najmłodszych i sprawiając, że każda historia ożywa w ich myślach.
  • Interaktywność – playlista z kołysankami, ułożona specjalnie dla Czytelników tej książki.

Dlaczego „Pstryk i śpisz” będzie idealnym prezentem?

To wyjątkowa książka, która sprawdzi się na każdą okazję: urodziny, Boże Narodzenie, Dzień Dziecka, Mikołajki czy jako upominek na dobrą noc dla najmłodszych w rodzinie. Idealna na codzienny wieczorny rytuał lub jako wstęp do czytania z rodzicami i dziadkami.

„Pstryk i śpisz. 5-minutowe bajki-usypianki” to wygodny e-book o 221 stronach pełnych krótkich, wartościowych bajek. Karta rozdziału to kolorowe ilustracje, które przyciągają wzrok dziecka i pomagają mu przenieść się do świata fantazji, zanim zaspane oczka się zamkną.

Zapewnij swojemu dziecku spokojny sen i piękne marzenia! Kup „Pstryk i śpisz” już dziś i wprowadź magiczny rytuał przed snem do Waszego domu!

Informacje o książce:

E-book do pobrania, pliki spakowane w formacie *.zip, dostępne formaty: *.PDF, *.epub, *.mobi

Ilość stron: 221

24 kolorowe ilustracje

Produkt cyfrowy do natychmiastowego pobrania.

Masz pytania?

Wieczorne usypianie bywa wyzwaniem. Dlatego stworzyłem bajki, które są krótkie, proste i pięknie zilustrowane. Dzieci w wieku 6–7 lat kochają te historie, a rodzice wreszcie mają bajki, które naprawdę pomagają zasnąć.

Dodatkową atrakcją jest playlista, którą możesz uruchomić skanując kod na okładce. Specjalnie dobrana muzyka umili wam wspólne czytanie.

Oczywiście! Wszystkie bajki są AUTORSKIE, oryginalne, które wpadały do głowy podczas codziennych przygód z dziećmi. Nie znajdziesz ich nigdzie indziej.

Zawartość jest ta sama. Wersję drukowaną wybierz, jeśli lubisz czuć książkę w dłoni. E-book to opcja wygodna i tańsza. Jeśli chcesz otrzymać powiadomienie o dostępności, zapisz się na nasz newsleter!

Nie zwlekaj! Jedno kliknięcie dzieli Cię od lektury!

Pliki do natychmiastowego pobrania, do czytania na komputerze, tablecie, smartfonie, czytników e-booków – zawsze i wszędzie przy Tobie!

„Przygody Binki i Bąbelka” – bajka dla dzieci

Bajka dla dzieci o kocie

Książki, które kochają koty, dzieci i rodzice!

„Przygody Binki i Bąbelka” – bajka dla dzieci

E-BOOK | DRUK

„Przygody Binki i Bąbelka” to niezwykła opowieść o małej dziewczynce Bince i jej nieco niesfornym, ale uroczym kocie Bąbelku.

Książka została zilustrowana przez małą dziewczynkę w wieku bohaterki bajki, co czyni ją jedyną tak wyjątkową pozycją na rynku!

Dostępna jako książka drukowana oraz e-book!

DARMOWY FRAGMENT PONIŻEJ!

„Przygody Binki i Bąbelka” to niezwykła opowieść o małej dziewczynce Bince i jej nieco niesfornym, ale uroczym kocie Bąbelku. Każdego dnia przeżywają razem nowe, pełne humoru i emocji przygody, które nie tylko bawią, ale także uczą ważnych wartości, takich jak przyjaźń, odpowiedzialność i empatia. Książka została zilustrowana przez dziewczynkę w wieku bohaterki bajki, co czyni ją jedyną tak wyjątkową pozycją na rynku. Jej unikalne ilustracje oddają świat oczami dziecka, co dodaje opowieści uroku i autentyczności.

Dlaczego warto wybrać „Przygody Binki i Bąbelka?

  1. Wciągająca i zabawna historia, która uczy wartości

Przygody Binki i Bąbelka to książka, która dostarcza dzieciom rozrywki, ale jednocześnie przekazuje ważne lekcje o przyjaźni, opiece nad zwierzętami i odpowiedzialności za swoje czyny. Dzięki tej książce dzieci w naturalny sposób uczą się empatii i szacunku do zwierząt.

  1. Ilustracje wykonane przez małą dziewczynkę

Jednym z największych atutów tej książki są jej oryginalne ilustracje stworzone przez dziecko. To sprawia, że jest ona nie tylko jedyna w swoim rodzaju, ale także bardziej przystępna dla małych czytelników, którzy mogą utożsamić się z bohaterką. W ten sposób książka staje się jeszcze bliższa dzieciom, które odkrywają świat razem z Binką i Bąbelkiem.

  1. Rozwija wyobraźnię i buduje więź między rodzicem a dzieckiem

Czytanie „Przygód Binki i Bąbelka” to doskonała okazja do spędzenia wartościowego czasu z dzieckiem. Opowieść pobudza wyobraźnię, a pełne humoru i przygód historie sprawią, że każdy wieczór spędzony z tą książką będzie niezapomnianą przygodą.

Idealna na prezent!

„Przygody Binki i Bąbelka” to wspaniały wybór na prezent z okazji urodzin, Bożego Narodzenia czy Dnia Dziecka. Jej unikalny charakter i ciepłe, pouczające historie sprawią, że każde dziecko będzie zachwycone.

Informacje o książce:

  • Rozmiar: 145 × 205 mm
  • Rodzaj druku: kolorowy
  • Ilość stron: 85
  • Okładka: miękka

lub:

E-book do pobrania, pliki spakowane w formacie *.zip, dostępne formaty: *.PDF, *.epub, *.mobi

„Przygody Binki i Bąbelka” to książka, która nie tylko bawi i uczy, ale także inspiruje dzieci do rozwijania swojej kreatywności. Dzięki kolorowym ilustracjom i fascynującym przygodom mali czytelnicy z pewnością pokochają tę opowieść, a rodzice będą zadowoleni z wartości, jakie przekazuje.

Nie czekaj – podaruj swojemu dziecku niezapomniane chwile z Binką i Bąbelkiem! Zamów książkę już teraz i zanurz się w świat pełen przygód i kociego uroku!

Co mówią pierwsi czytelnicy?

(…) To wspaniała, otulająca serie historia bardzo fajnej, miłej i sympatycznej dziewczynki o dobrym serduszku oraz jej adoptowanego kotka, która przypadnie do gustu dzieciom, ale i dorosłym, a przede wszystkim każdemu, kto kocha koty! Książka została również przyozdobiona wspaniałymi ilustracjami, które zwracają uwagę dzieciaków i potrafią ich zainteresować historią. Gosia

  • (…) Dzięki temu, że każda przygoda Binki i Bąbelka jest różnorodna, warto to wykorzystać w formie zabawy i zwrócić tym samym uwagę, że w każdej historii znajduje się mądre przesłanie o przyjaźni, odpowiedzialności i miłości do zwierząt. Dla dzieci w młodym wieku tego typu lekcja życia jest bardzo ważna, by wskazywać dzieciom właściwą drogę. (…) jako osoba z 30 na karku bawiłam się świetnie podczas czytania tej książki. (…) Totalnie zrelaksowałam się podczas lektury i zatęskniłam za byciem dzieckiem. Ode mnie 9/10.
    Z recenzji w serwisie Nakanapie.pl
  • „Przygody Binki i Bąbelka” czytałam razem z moim dzieckiem, wiec ten głos uznaję za ważniejszy. Moje dziecko uznało tę książeczkę za bardzo wciągającą i fajną. Muszę dodać, że mimo tego, że nie jesteśmy fanami kotów, to losy Bąbelka syn śledził z ciekawością i z niezadowoleniem przyjął koniec. Poprosił również bym sprawdzała kiedy pojawi się kolejna część, bo bardzo chciałby ją przeczytać
    Molbook w serwisie Lubimyczytac.pl
  • Ja zdecydowanie polecam ten tytuł, nawet do wspólnego czytania z dzieckiem, a później, chociażby jako pierwsze lektury osób, które rozpoczynają swoją przygodę z czytaniem! Choć myślę, że i przypadnie do gustu osobom dorosłym, czego jestem doskonałym przykładem!
    Gosia w serwisie Lubimyczytac.pl
  • Cześć! Mam na imię Marta i mam 12 lat. Chciałabym podzielić się moją opinią na temat książki "Binka i Bąbelek", którą niedawno przeczytałam. Książka opowiada o przygodach dziewczynki o imieniu Binka, która spotyka w lesie kota o imieniu Bąbelek. Razem przeżywają niesamowite przygody, które są pełne magii i tajemnic. Binka jest odważna i zawsze gotowa do pomocy. Bąbelek jest z kolei bardzo sprytny i zawsze wie, jak znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. Ich przyjaźń jest naprawdę piękna i pokazuje, jak ważne jest, żeby mieć kogoś, na kim można polegać. Polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią przygody i magiczne historie. Jest idealna do czytania o każdej porze. W domu, w szkole, nawet w autokarze. CZEKAM NA DALSZE PRZYGODNY MAŁEGO CZARNEGO KOTKA I JEGO PRZYJACIÓŁKI!
    Marta

Wybierz właściwą wersję

Sprawdź, która opcja będzie dla Ciebie najwygodniejsza i najbardziej odpowiednia.

e-book

24,99 PLN

Pliki do natychmiastowego pobrania, lekturę zaczynasz natychmiast. Wygodny format elektroniczny, zawsze pod ręką, do czytania w każdym miejscu na komputerze, laptopie, smartfonie, tablecie.


Informacje:

  • Format *.PDF
  • Format: *.epub
  • Format: *.mobi

druk

39,90 PLN

Przyjemność obcowania z prawdziwą książką, piękne kolorowe ilustracje wysoka jakość druku. Do wspólnego czytania z dzieckiem, pamiątka na lata, do której zawsze można powrócić, idealne również na prezent.


Informacje:

  • Rodzaj druku: kolorowy
  • Ilość stron: 85
  • Okładka: miękka

pakiet! druk + e-book

45 PLN


Wszystko w jednym. Nie musisz się zastanawiać, jak czytać, możesz zacząć w kazdej chwili i w najbardziej odpowiedni dla Ciebie sposób.


64,89 PLN – rabat ponad 30%!

  • Korzystna cena
  • Zalety obu wersji
  • Na wypadek, gdyby jedna się zgubiła

Co naprawdę kryje się w kociej karmie? Triki producentów ujawnione

Co znajdziemy w kociej karmie? UWAGA: MOŻE BYĆ NIESMACZNIE!

Sklepowe półki uginają się od kolorowych paczek z napisami „naturalna”, „bio”, „eko”, „holistyczna” i „premium”. Na etykietach widzimy pieczonego kurczaka, świeże warzywa, a czasem nawet soczystego łososia. Ale… no cóż, nie łudźmy się. W większości przypadków różnica między taką karmą a najtańszą, pełną produktów ubocznych, jest mniejsza, niż myślisz.

I tu robi się ciekawie, bo to, co nazywamy „kurczakiem” czy „wołowiną” na etykiecie, nie ma wiele wspólnego z filetem, który kładziesz sobie na patelnię.

Co kryje się w karmie twojego kota?

Koty – tak jak ich dzicy krewni – uwielbiają mięso. Ale jeśli wyobrażasz sobie kotlety z piersi kurczaka w karmie, to… myślisz bardziej niż człowiek niż jak mruczek.

Jak piszą Marion Nestle i Malden Nesheim w swojej książce o karmach dla zwierząt:

„Jeśli kupujesz komercyjne karmy dla zwierząt, kupujesz składniki, których ludzie nie chcą jeść.”

I od razu dodają, że nie ma w tym nic złego – po 300 stronach analiz stwierdzają, że komercyjne karmy są zasadniczo w porządku. Po prostu większość „mięsnych” składników to elementy, których nie znajdziesz w supermarkecie.

Dla przykładu definicja wołowiny według AAFCO to: „czyste mięso pochodzące od ubitych ssaków, ograniczone do mięśni szkieletowych lub tych z języka, przepony, serca czy przełyku; z tłuszczem, skórą, ścięgnami, nerwami i naczyniami krwionośnymi, które naturalnie towarzyszą mięsu”. U drobiu może się to dodatkowo wiązać z obecnością zmielonych kości.

Czyli jeśli karma ma w składzie „kurczaka” jako pierwszy składnik, to w praktyce najczęściej oznacza to papkę mięsa, skóry i chrząstek oddzielonych mechanicznie z resztek szyjek i grzbietów. Smacznego… dla kota oczywiście.

Produkty uboczne, mączki i inne tajemnicze dodatki w kociej karmie

Kilka terminów, które warto znać:

  • Produkty uboczne (by-products) – to czyste części zwierząt rzeźnych, które są jadalne dla zwierząt, ale nie liczą się jako mięso. Mogą to być płuca, śledziona, nerki, mózg, wątroba, krew, kości i tłuszcz. W przypadku drobiu: głowy i łapy.
  • Mączka mięsna czy rybna (meal) – to efekt przetwarzania (renderingu), czyli gotowania i suszenia części jadalnych (mięsa lub produktów ubocznych) na proszek.

A co z pięknymi „kawałkami mięsa” w karmie mokrej? Nestle i Nesheim piszą:

„Konserwy dla zwierząt zwykle zaczynają się od niskiej jakości przycinków mięsnych, które są rekonstruowane w kawałki wyglądające jak mięso. Wymaga to zawieszenia cząstek mięsa w żelach, podgrzewania ich, by się ścięły w kawałki, lub użycia białka roślinnego, by symulować mięso. Niektóre ‘premium’ karmy faktycznie zawierają prawdziwe kawałki mięsa, ale wiele z nich – nie.”

Brzmi jak kuchnia molekularna… tylko w wersji dla kotów.

Zboża, warzywa i wielkie słowa na etykiecie

Producenci karm chętnie wrzucają na opakowanie marchewki, jabłuszka i groszek, ale prawda jest taka, że najczęściej występują one w śladowych ilościach – zwykle gdzieś po soli na liście składu (a soli w karmie jest ok. 1 proc., więc łatwo policzyć, ile tam faktycznie tych warzyw).

Czy zboża w karmie są złe? Niekoniecznie. Psy i koty potrafią je trawić i jeśli skład jest zbilansowany, to wszystko gra. Co najwyżej kot będzie miał więcej… no cóż, „efektów ubocznych w kuwecie”, bo im więcej błonnika w karmie, tym więcej kup.

A te modne hasła?

  • „Naturalna” – definicja jest tak rozmyta, że niewiele znaczy.
  • „Holistyczna” – nie ma oficjalnej definicji.
  • „Organiczna” – tu są luki prawne, które pozwalają producentom używać tego słowa, choć nie zawsze spełniają standardy z żywności dla ludzi.
  • „Human-grade” (klasa spożywcza dla ludzi) – według AAFCO to słowo bywa mylące i nie oddaje rzeczywistości.

Podsumowanie: czy naprawdę jest się czego bać?

Choć internet huczy od plotek o „butach w karmie” czy „oleju silnikowym”, Nestle i Nesheim uspokajają: nie ma tam włosów, rogów, zębów ani starych butów. Ale przyznają, że czasem składniki pochodzą z zakładów, które przerabiają też zwierzęta uśpione w schroniskach – i to już brzmi nieco mniej komfortowo. Ślady środków do eutanazji wykrywano, choć na bardzo niskim poziomie.

Dobra wiadomość? Twój kot naprawdę nie ma nic przeciwko takim „składnikom”. My byśmy się skrzywili, ale dla mruczka to po prostu jedzenie, pełne tego, co lubi najbardziej – białka i tłuszczu. A marketingowe słówka? Cóż, one są głównie dla nas, żebyśmy kupowali karmę z przekonaniem, że to niemalże niedzielny rosół w wersji kociej.

Zobacz również:

Alergie u kotów. Jak rozpoznać, że Twój kot ma alergie

Żwirek dla kota z kukurydzy. Nasz test!

 

Ile razy dziennie karmić kota? Ekspertka rozwiewa wątpliwości

Jeśli masz w domu futrzastego „budzika”, który o piątej rano klepie cię łapką w policzek, a potem urządza koncert miauczeń, dopóki nie napełnisz miski – nie jesteś sam. I nie, to nie znaczy, że masz kota-żarłoka. On po prostu… ma swoje naturalne godziny posiłków.

Zazie Todd, ekspertka od zachowania zwierząt, tłumaczy w podcaście The Upgrade, że koty z natury jedzą pięć razy dziennie, a nie dwa, jak większość z nas im serwuje. Dlaczego? Bo w naturze mruczek poluje na małe ofiary i przez cały dzień „zbiera” sobie takie miniposiłki.

Jak mówi Todd:

„Koty wolą być karmione pięć razy dziennie, jeśli to możliwe, zamiast tylko dwa razy. Dobrze jest rozłożyć posiłki, ponieważ w naturalnych warunkach kot łapałby myszy przez cały dzień. Kot może złapać nawet 10 myszy dziennie – i to byłoby jak 10 małych posiłków. Jeśli więc możemy spróbować to odtworzyć, to naprawdę dobrze robi kotom.”

I nagle wszystko staje się jasne: nasz kot nie jest fanem fast foodu na dwa razy dziennie, tylko slow foodu w pięciu porcjach.

Ile razy dziennie karmić kota?

Jeśli twój kot potrafi sam się kontrolować i nie wciąga całej zawartości miski w trzy minuty, możesz spokojnie zostawiać mu jedzenie do podjadania. Ale jeśli należy do ekipy „zjem wszystko od razu”, pomocne mogą być karmniki automatyczne – prawdziwe wybawienie dla śpiochów, których kot urządza poranne pobudki.

Todd podpowiada też prostą sztuczkę:

„Może daj jej ostatnią przekąskę przed snem… Ale jeśli możesz rozłożyć jej posiłki trochę bardziej i zmęczyć ją przed snem, to jest szansa, że nie obudzi cię tak wcześnie. Jeśli jednak to zrobi, pamiętaj, że za każdym razem, gdy wstajesz, nagradzasz ją za budzenie cię. Warto więc spróbować przesunąć tę pobudkę trochę później rano, jeśli to tylko możliwe.”

Brzmi znajomo? Ja swojego kota kiedyś próbowałem „przechytrzyć” karmiąc go większą kolacją – skończyło się tym, że o trzeciej w nocy urządzał mi „koncert na miauk i pazurki” w sypialni. Także, uwierzcie, metoda „mało i częściej” sprawdza się lepiej.

Koty to wciąż trochę dzikie drapieżniki

Na koniec warto pamiętać, że koty nie są aż tak udomowione jak psy. Trochę tej dzikości zostało im w genach – i to właśnie dlatego mają swoje własne zasady gry. Jak mówi Todd:

„Jeśli przestalibyśmy istnieć, nasze koty i tak mogłyby dalej całkiem szczęśliwie żyć na własną rękę.”

Czyli prosto mówiąc – koty nas kochają (na swój sposób), ale gdybyśmy nagle zniknęli, one i tak świetnie by sobie poradziły. No cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak zaakceptować rolę „otwieracza do puszek” i spróbować znaleźć złoty środek między naszym snem a kocimi posiłkami.

Zobacz również:

Dlaczego mój kot atakuje nawet mnie?

Czy koty lubią, gdy się do nich mówi? 3 kluczowe korzyści

 

Kocia Kołyska – Wszystko o kotach

Exit mobile version