Archiwum kategorii: Porady

Porady dla kociarzy, porady dla opiekunów kotów, jak dbać o kota, jak pielęgnować kota, jak socjalizować kota, jak wychowywać kota, jak dbać o zdrowie kota.

4 projekty DIY, które możecie wraz z dziećmi zrobić dla swoich kotów

Utknęliście w czterech ścianach na przymusowej kwarantannie? Nudzi Wam się, a macie dzieci i koty? Hm, jeżeli macie dzieci i koty, to na pewno Wam się nie nudzi, ale i tak spróbujcie oderwać się od telewizora, komputera i zróbcie coś dobrego. Dla całej rodziny. Mamy na to przepis.

Połączcie przyjemne z pożytecznym: zaangażujcie do wspólnej zabawy dzieciaki, a przy okazji sprawcie miłą niespodziankę kotu. W sieci (no tak, mieliście się oderwać od komputera, ale zróbcie wyjątek) bez problemu znajdziecie setki poradników, instrukcji, a nawet filmików na różnego rodzaju kocie DIY (Zrób To Sam). Wybrałem dziś dla Was kilka najprostszych – bo sam mam dwie lewe ręce i z daleka omijam rzeczy, do których instrukcja liczy więcej niż pół strony tekstu. Na tyle prostych, że bez problemu zrobicie je z dziećmi w dowolnym – prawie – wieku. Dla równie, co ja, leniwych dodałem też autorskie przepisy na stworzenie prezentowanych poniżej gadżetów.

1. Legowisko dla kota bez szycia

Będziesz potrzebował:
Dwa kawałki polaru dokładnie tego samego rozmiaru
Jedna niepotrzebna poduszka albo stare podpinki, wypełniacze, itp.
Nożyce
Linijka
Taśma, np. dwustronna lub maskująca.

Instrukcja:
Dopasuj kawałki tkaniny, zwiąż delikatnie na rogach. Do środka włóż poduszkę lub wypchaj innymi, dowolnymi „wypełniaczami” (miękkimi!). Zwiąż mocniej rogi tkanin. Możesz je także dodatkowo zabezpieczyć taśmą. Boki tkaniny możesz przyciąć nożyczkami, postrzępić, tworząc gustowne frędzelki.

Moja wersja: Zostaw otwartą szafę z półkami na ubrania, wysuniętą szufladę na skarpetki. Kot sam zorganizuje tam sobie natychmiast najlepsze legowisko na świecie.

Na sweterkach i dżinsach śpi się najlepiej

2. Zabawka dla kota z wkładu po ręcznikach papierowych (lub papierze toaletowym)

Będziesz potrzebował:
Pusta kartonowa rolka-wkład po ręcznikach papierowych lub papierze toaletowym
Nożyce
Smakołyki (opcjonalnie)

Instrukcja:
Nacinanamy rurkę na obu końca tworząc paski szerokości palca. Wyginamy nacięte paski na zewnątrz. Zawijamy je ze sobą, przeplatając tak, żeby utworzyły bryłę. Do środka można wrzucić kocie smakołyki albo kocimiętkę.

Moja wersja: Po prostu rzuć kotu wkład po rolce. Jeszcze zabawniejsze jest rzucenie całej rolki papieru toaletowego, ale ten w dzisiejszych czasach lepiej oszczędzać.

Jak mawiali moi rodzice: dobre dziecko byle czym się zabawi

3. Zabawka z kocimiętki z polaru

Będziesz potrzebował:
Kwadratowy kawałek polaru lub dowolnej tkaniny dowolnego rozmiaru
Kocimiętka.

Instrukcja:
Wytnij z tkaniny kwadrat, połóż na twardej powierzchni. Na środek tkaniny rozsyp trochę kocimiętki. Zwiąż mocno wszystkie przeciwległe rogi.

Moja wersja: Zaparz sobie herbatę miętową albo ziołową. Lucky, dla przykładu, dostaje świra na punkcie herbatki dla wrzodowców. Porywa torebkę, rozrywa, tarza się w niej, wącha, galopuje z nią i wokół niej, jakby wstąpił w niego demon. Norma.

W oczekiwaniu na popołudniową herbatkę

4. Domek dla kotka

Będziesz potrzebował:
Kartonowe pudełko
Markery, farby, naklejki lub inne ozdoby (przyjazne i bezpieczne dla kota!)

Instrukcja:
Weź kartonik, pudełko i… puść w ruch wyobraźnię! Możesz w nim wyciąć otwory różnego kształtu, dać dziecku do ręki markery, farby i niech szaleje! Może pomalować pudełko na różne kolory, przyozdobić naklejkacmi

Moja wersja: Nie spiesz się i nie męcz się z rozpakowywaniem paczki, która właśnie do Ciebie nadeszła. Kot poradzi sobie szybciej i mniej się przy tym zmęczy. Ba, nawet będzie się dobrze bawił. Nie spiesz się z wyrzucaniem pudełka na śmietnik. Kotu posłuży jeszcze długo (do czasu nadejścia kolejnej paczki).

Very Important Pet
To ja ci pomogę to rozpakować…

A może sami stworzyliście już jakiś koci gadżet? Pochwalcie się nim na naszym fanpejdżu KociaKolyskaCats!

Andrzej

Koronawirus i koty. Fakty i mity

Koronawirus i koty. Fakty i mity. Czy Twój kot może zarazić się koronawirusem? Czy Ty możesz zarazić się od kota? Aktualne, potwierdzone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) informacje!

Ogólnoświatowa panika dotycząca epidemii, a raczej pandemii koronawirusa COVID-19 dotarła i do Polski. Praktycznie z godziny na godzinę rośnie liczba odnotowanych przypadków – potwierdzonych albo też osób zagrożonych, poddawanych badaniom czy kwarantannie.

Opiekunów zwierząt, ale nie tylko ich, szczególnie interesuje i martwią dwa problemy:

  • czy ich pupile również mogą się zarazić wirusem
  • czy my możemy zarazić się od zwierząt domowych

Koronawirus i zwierzęta domowe.

Niewykluczone, że wiele sprzecznych informacji wynika stąd, że fakt: tzw. koronawirusy są… odzwierzęce, co oznacza, że są przenoszone między zwierzętami i ludźmi. Problem w tym, że nazwa ta obejmuje całą szeroką grupę wirusów. Dla przykładu, badania wykazały, że SARS-CoV został przeniesiony właśnie z udomowionych kotów na ludzi, a MERS-CoV z dromaderów na ludzi. Kilka znanych nauce koronawirusów, które nie zainfekowały jeszcze ludzi występuje w świecie zwierząt.

Panikę wzmogły też zapewne doniesienia medialne o „zarażonym psie z Hongkongu”. Jednak po przebadaniu próbek z jamy nosowej i ustnej psa poddanego kwarantannie rzecznik Departamentu Rolnictwa, Rybołówstwa i Ochrony Środowiska w Hongkongu stwierdził: „Obecnie nie ma dowodów na to, że zwierzęta domowe mogą być źródłem zakażenia COVID-19 lub że zachorują z powodu niego.” Owszem, wyniki testów mogą być pozytywne i wykazać istnienie patogenu, ale w bardzo małej, śladowej ilości – o ile złapią wirusa od swoich właścicieli. Same koty czy psy nie mogą jednak zarazić nim człowieka.

Koty a koronawirus

Pragniemy zatem Was wszystkich uspokoić. O ile jeszcze tego nie wiecie. Na oficjalnej stronie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) czytamy:

Czy zwierzęta domowe mogą rozprzestrzeniać nowego koronawirusa (2019-nCoV)?

Obecnie nie ma dowodów na to, że zwierzęta / zwierzęta domowe, takie jak koty lub psy mogą zostać zarażone nowym koronawirusem. Zawsze jednak dobrze jest umyć ręce mydłem i wodą po kontakcie ze zwierzętami. Chroni to przed różnymi popularnymi bakteriami, takimi jak E. coli i Salmonella, które mogą przenikać między zwierzętami domowymi a ludźmi.

A poniżej oficjalna infografika WHO

Dlaczego koty tak dużo śpią? Może warto wziąć z nich przykład?

Koty tak dużo śpią, że ich spanie jest wręcz legendarne. Co prawda, mówi się: śpi jak suseł, śpi jak niedźwiedź, jak zając, ale to na cześć kotów powstało słówko na określenie krótkiej drzemki – catnap. Jak podaje słownik Merriam-Webster, weszło ono do języka angielskiego już w 1823 roku.

Oczywiście, koty nie śpią przez cały czas, jak twierdzą złośliwi. Robią sobie przerwy na jedzenie, polowanie, zabawę i pielęgnację. Zapewne wielu z nas marzy jednak o tym, by wziąć z nich przykład i móc, i mieć czas uciąć sobie niczym niezmąconą drzemkę w ciągu dnia. Najlepiej w czasie pracy czy nauki, prawda? Nie jest to jednak takie proste. Nasze spanie i spanie kotów nieco się różni.

Cykle snu i czuwania u kotów są przeciwieństwem naszych. W naturze koty śpią dużo w ciągu dnia, a większość pracy (polowanie na jedzenie) wykonują o świcie i w zmroku. Dotyczy to również dużych kotów, takich jak lwy. Z czasem jednak nasze koty domowe dostosowały swoje harmonogramy snu tak, aby bardziej odzwierciedlały nasz cykl.

Koty zasypiają i budzą się szybciej, niż ludzie. Podczas snu wciąż działa ich zmysł słuchu i węchu, a zatem są one gotowe w sekundę obudzić się, skoczyć i rzucić się na ofiarę lub uciec przed niebezpieczeństwem.

Według National Sleep Foundation koty szybko zasypiają i najpierw zapadają w fazę NREM (sen wolnofalowy, z wolnym ruchem gałek), a następnie przechodzą w fazę REM”. Ta ostatnia to etap marzeń, co jest dowodem na to, że koty śnią. Można to łatwo zaobserwować. Kiedy zauważysz, że ich ogony, łapy i wąsy drgają, to znaczy, że marzą o jakiś wspaniałych przygodach. Albo wspaniałej misce wspaniałego żarcia, co często na jedno wychodzi.

My też doświadczamy fazy snu REM (oprócz czterech innych etapów, od lekkiego do głębokiego). Ludzie nie wychodzą jednak z najgłębszych faz snu tak szybko i tak łatwo jak koty. Niektórzy z nas potrzebują wyjącego budzika, oślepiających promieni słońca i kilku dzbanków kawy, żeby się w pełni rozbudzić.

Koty śpią około dwa razy więcej niż my. Teoretycznie i naukowo, bo niektóre z pewnością dłużej. Optymalne dawki snu to 8 godzin dla dorosłego człowieka w ciągu doby i 16 godzin dla dorosłego kota.

 

 

Dlaczego koty tak dużo śpią?

Nie, nie dlatego, że są leniwe albo że są urodzonymi sybarytami. Koty tego potrzebują! Polowanie (zabawa) to dla nich utrata ogromnej ilości energii. Podczas polowania całe ciało kota jest jego bronią, najmniejszy mięsień i kostki pracują. Można to porównać do najbardziej wymagających fizycznie sportów, takich jak sztuki walki, boks, gimnastyka. Tak właśnie walczy kot. Spala w tym czasie mnóstwo kalorii i potrzebuje snu, aby zgromadzić wystarczającą ilość energii na kolejne polowanie.

Jeżeli zatem Twój kot jest śpiochem, daj mu się porządnie wyspać! On nie jest kotem nakolankowym. On tego po prostu potrzebuje! Bo się bidulek zmęczył.

Andrzej

Jak koty okazują uczucia? 6 sygnałów i jak je rozpoznać

Jak koty okazują uczucia? W jaki sposób sygnalizują sympatię, przyjaźń, bliskość? Przyjrzyjmy się bliżej „kociemu językowi” i kociej mowie ciała. 

Zapewne większość kocich „rodziców” już je zna i potrafi doskonale wyłapać. Buziaczki od kota, ocieranie się, przytulanie, ruch ogona, swoiste ćwierkanie i miauczenie. Niektóre oznaki są wyraźne jak na dłoni, niektóre bardziej subtelne i zauważymy je dopiero z czasem. Na początku mogą być wręcz źle interpretowane.

Pamiętam mój pierwszy dzień z Reszką. Zadzwoniłem rozentuzjazmowany do M., że „kotka się zaaklimatyzowała, jest szczęśliwa, bo macha ogonem„. Kociarze, nie pękajcie teraz ze śmiechu, jak zrobiła to M. – nigdy w życiu nie miałem do czynienia z kotami, wcześniej miałem psa, a u nich merdanie ogonem to przecież oznaka radości. Skąd miałem wiedzieć, że koty w ten sposób okazują zdenerwowanie, zestresowanie?

Koty w ogóle są bardziej subtelne od psów. Tak, mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, skoro jestem przypadkiem psiarzo-kociarza. Nie merdają ogonem tak, że istnieje obawa, że zaraz im odleci, nie obsypują Cię śliniącymi pocałunkami, nie przewracają przy powitaniu, kiedy wracasz do domu. Koty szepczą swoje uczucia. Nauczmy się je rozpoznawać.

Oto 7 sygnałów, w jaki sposób koty okazują uczucia

1. Koty okazują uczucia oczami

Najlepszy przykład to powolne mruganie. Jeżeli Twój kot Ci ufa i cieszy się z Twojego towarzystwa, to patrzy na Ciebie z przymkniętymi oczami i powoli mruga. Te wyjątkowe mrugnięcia oczami nazywane są „pocałunkami kota„. To także sygnał zrelaksowania, zadowolenia, zaufania. Co najważniejsze, możesz mu się odwzajemnić takim samym zachowaniem. Zrozumie!

2. Koty okazują uczucia ogonami

Ogon kota to emocjonalny barometr, precyzyjnie przekazujący emocje poprzez sposób jego postawienia, ruchu, oraz napuszenie. W połączeniu z mową ciała i innymi sygnałami może przekazać pełną gamę emocji, od strachu i agresji do poczucia bezpieczeństwa i  uczucie szczęścia. Ogon owinięty wokół naszych nóg czy położony na naszych ramionach to oznaka przywiązania. Poczcie szczęścia, radości i ciepłych uczuć to ogon podniesiony. W euforii – lekko zakrzywiony, na podobieństwo pytajnika i drżący na końcu. To tak zwany taniec ogona. Mocno napuszony ogon, który staje się nagle pięć razy większy od samego kota, to oznaka strachu, lęku lub sygnał występującej agresji.

3. Koty okazują uczucia poprzez pocieranie policzków

Pocieranie policzków – oczywiście, pomiędzy nami a kotem – jest oznaką wyjątkowej kociej sympatii. Kotki mają gruczoły zapachowe na policzkach, które wytwarzają feromony. Oprócz okazywania zaufania i przywiązania swoim dwunożnym ulubieńcom, w ten sposób – poprzez mieszanie zapachów – również zaznaczają swoją własność. Podobnie jest w przypadku pocierania, dotykania się głowami. W przypadku kotów, których nie znasz, możesz je zachęcić do kontaktu wyciągając palec wskazujący w stronę kota na wysokości jego nosa. Jeśli zechce się przywitać, podejdzie do Twojego palca i dotknie go nosem, a następnie odwróci głowę, aż palec dotknie jego policzka. Jeśli kot Ci zaufa, potrze policzkiem Twoją rękę, sygnalizując, że jest otwarty na towarzyskie spotkania. To może być początek pięknej przyjaźni!

4. Koty okazują uczucia mową

Tak, koty „mówią” i mają całkiem bogate słownictwo. Miauczenie, mruczenie, słynny „motorek”, ćwierkanie, śpiewy, trele, a nawet… szczekanie. Lucky szczeka, na przykład, na gołębie za oknem. Miękkie, delikatne mruczenie to sygnał, że kot traktuje Cię jak swoją własną matkę. To oznaka wyjątkowej bliskości, z której możecie być dumni. To znak,  że Twój kotek czuje się bezpiecznie, pewnie z Tobą i w Twoim towarzystwie.

5. Koty okazują uczucia poprzez wzajemną pielęgnację

Tak, tak – koty, które czują się z nami blisko związane nie tylko nie wydrapią nam oczu, kiedy będziemy chcieli im obciąć pazurki czy wyczesać, ale i same zafundują nam porcję niezbędnej pielęgnacji. Tak, jak wylizują swoją sierść mogą również wylizać i nas. Mnie ostatnio obudziła szorstka szczotka przejeżdżająca po resztce włosów  i odgłosy… jakby siorbania? Mlaskania? Cóż, to „Lakuś” postanowił zrobić mi nową fryzurę. Wzajemna pielęgnacja pozwala się kotom zrelaksować, pozwala na mieszanie zapachów, jest oznaką zaufania.

6. Koty okazują uczucia będąc przy Tobie

Nawet jeśli nie siedzi Ci wiecznie na kolanach, ale spędza czasu gdzieś wokół ciebie, w pobliżu, to znaczy, że jednak Cię kocha. Koty lubią przebywać w otoczeniu tych, do których czują sympatię. Może drzemać na kolanach, ale i dwa metry dalej. Ważne, że jesteście gdzieś „pod ręką” i w zasięgu wzroku. Są koty, które będą wręcz chodzić za Tobą krok w krok po całym mieszkaniu.

Ludzie – nie znający kotów – mówią często, że koty nie okazują uczuć albo też, że nie potrafią ich okazywać. Wierutna bzdura. Koty doskonale się komunikują – między sobą i między sobą a nami. Musimy się tylko nauczyć zauważać i właściwie interpretować ich sygnały.

A Twoje koty w jaki sposób okazują uczucia?

Andrzej

Czy Twoja osobowość może wpływać na… osobowość kota?

Dane z przeprowadzonych w ubiegłym roku badań pokazują, że Twoja osobowość może mieć bardzo poważny wpływ na osobowość kota, a nawet na zdrowie twoich kotów.

Naukowcy z Wielkiej Brytanii przeprowadzili badanie, które miało na celu sprawdzenie, czy osobowość i codzienne zachowanie właścicieli zwierząt domowych może wpłynąć na ich koty.

Opiekunowie kotów (3000 ankietowanych) odpowiadali podczas badania zarówno na pytania dotyczące ich kotów, jak i pytania dotyczące ich samych.

Wyniki opublikowane w czasopiśmie PLOS One nie pozostawiają złudzeń. Osoby, które osiągnęły wysokie wyniki w kategorii „neurotyzm”, miały koty z problemami zdrowotnymi, w tym chorobami związanymi ze stresem oraz zachowaniami lękowymi. Te koty też częściej miały nadwagę.

Na drugim biegunie znalazły się osoby ekstrawertyczne, u których dominowały takie cechy, jak sumienność, otwartość i ugodowość. Ich koty nie miały wcale lub miały rzadziej problemy zdrowotne czy behawioralne.

Jeżeli zatem uważasz, że Twój kot to neurotyczny drań niestabilny emocjonalnie, który marzy jedynie o tym, by pożreć Cię żywcem w całość – nie wiń za to kota! Nie wmawiaj sobie i innym, że wszystkie koty są neurotyczne albo Tobie pechowo trafił się taki „egzemplarz”. 

Spójrz w lustro i zastanów się, jakie cechy osobowości dominują u Ciebie? Być może to Twoje codzienne zachowania tak wpływają na osobowość kota?

Mówiąc poważnie, może to też prowadzić do wielu równie poważnych problemów zdrowotnych. Nie chodzi tylko o zachowanie, ale i o wszelkie dolegliwości związane ze stresem. Czy wiesz, że stres może być dla kota… śmiertelny?!

Może zatem czas najwyższy zmienić swoje zachowanie. Bo z drugiej strony mamy przyjaźnie nastawionych do świata ludzi z tak samo przyjaznymi kotami. Nie mają one problemów z wychodzeniem na spacery, szybciej niż inne asymilują się z innymi zwierzętami czy domownikami, chętniej się bawią. Prawidłowo, bezstresowo się odżywiają i pożytkują energię. A tym samym – rzadziej chorują.

Wniosek jest chyba prosty. Zamiast zmieniać kota, zmień siebie! Wszystkim nam wyjdzie to na pewno na zdrowie,

A jak to jest z Waszymi kotami? Zapraszamy do dyskusji na naszym profilu Kocia Kołyska na Facebooku!

Dwa koty w domu – dają radę? Przekonajcie się! (wideo)

Chciałabym dziś poruszyć temat, który w ostatnim czasie kilkukrotnie przewinął się w rozmowach ze znajomymi kociarzami: „Dwa koty w domu”.

Ile to razy słyszymy, jakie to mamy szczęście, że nasze płaskogłowe się dogadały, że się razem bawią, a nawet sypiają. Ile razy słyszymy od właścicieli (służących) kotów, że się te koty nie tolerują, wręcz nienawidzą. Ilość nieopisana. Ale, ale… nie zawsze było sielankowo.

Charakter kota – kot niedotykalski

Największą rolę w poruszanym temacie odgrywa oczywiście charakter kotełów i ich nastawienie do fauny wszelakiej. Z naszą parką było dwojako. I tak, jak Lucky nie uznaje istnienia problemów żadnych, a na widok szarżującego niedźwiedzia pewnie rzuciłby się ten 5,5 kilogramowy kloc niedźwiedziowi w ramiona uznając, że to zabawa, tak Reszka to chodząca paranoja. Typowy kot niedotykalski. Reszce zagraża wszystko, może za wyjątkiem motyli, na które lubi polować.

Gdy podczas jednego ze spacerów spostrzegła na ogródkach innego kota, to poznaliśmy jej możliwości wokalne. Nigdy bym nie przypuszczała, że takie puchate maleństwo potrafi tak wrzeszczeć! Fakt, że ów kot chodził sobie 10 metrów od nas i nawet jej nie zauważył, a ona była bezpiecznie schowana w kapturze siedzą na moim ramieniu, był dla niej bez znaczenia. Był tam i jej zagrażał. I nie podchodź!

Dwa koty w domu agresja

Teraz chyba potraficie sobie wyobrazić, co się stało, gdy te dwa odmienne charaktery, kotka i kot, każde na swój sposób szalone, zamieszkały razem. Wrzask, pisk, syczenie i kotłowanie się od rana do nocy.

Co chwila jedno z nas podskakiwało i biegło ratować sytuację, rozdzielać, drugie zaś uspokajało – nic sobie nie robią, muszą się same dogadać. Tłumaczyliśmy to sobie nawzajem, każde sam sobie, a i tak emocje co chwila brały górę.

Totalny dysonans poznawczy wśród sąsiadów, słyszących naprzemiennie dźwięki i jęki potępieńców ze skóry obdzieranych (no, żart!) oraz nasze, spokojne „Dzieci, obiad!”. Do tej pory się dziwimy, że nie było na nas zgłoszenia do TOZ-u 😉

Wielki przełom

Koszmar wspólnego ze sobą mieszkania trwał około miesiąca. Nie wiem do dziś, co działo się w tych małych łebkach, ale dla nas, patrzących z boku socjalizacja kotów przebiegała skokowo.

Najpierw Reszka Waleczna wyciągnęła swą puchatą łapkę ze schowanymi pazurkami i… dała Lakusiowi w pysk. Potem zaczepnie ugryzła go w ogon. Dwa wielki na śmierć i życie później zaczęła się pojawiać szalona zabawa. (Tutaj możecie zobaczyć filmik, jak uprawiają „kocie zapasy„). Nadal przy akompaniamencie wrzasków i syków, ale jednak zabawa.

Potem, po którejś… powiedzmy, reprymendzie ze strony pracującego „tatusia”, gdy to czworonożne tornado przeleciało po klawiaturze kasując jednocześnie setkę maili i włączając jakiś skrót, który obrócił obraz na monitorze o 90 stopni, zauważyliśmy kolejny przełom.

Płaskogłowe zaczęły tłuc się w ciszy.

Rumor strącanych w cwale przedmiotów oczywiście się zachował, rzecz jasna, ale wrzaski i syki ucichły.

Dwa koty w domu – jedna banda

Zauważyliśmy też, że z czasem zawiązała się koalicja.

Lucky, który na spacerach zwykł przybierać formę bezwładnego worka ciągniętego po trawie, widząc Reszkę idącą spokojnie przed nim na smyczy, zaczął używać łap i podążył w ślad za nią. Gdy musieliśmy oba koty złapać w celu zaciągnięcia do weta, a wyczuwająca to na kilometry Reszka znów ukryła się przed nami w innym wymiarze (ma na tym polu osiągnięcia wybitne! o czym napiszemy przy innej okazji), wystarczyło, że jego zamknęliśmy na minutę w innym pomieszczeniu. Kotka od razu wyszła sprawdzić, co za krzywda dzieje się kocurkowi, gotowa interweniować. Powszechnie wiadomo bowiem, że kot jest po niewłaściwej stronie drzwi. Zawsze. Drzwi muszą być otwarte. Zamknięcie drzwi oznacza włączenie syreny miauku.

O wspólnych akcjach zwiadowczych w celu przywołania pełnych misek, przeszukania mieszkania czy zagonienia nas do czynności dowolnych, to już nie ma co wspominać. To już nie koalicja, to banda dwojga.

Kotki dwa, aaa, przesypiają całe dnie

Przy takim poziomie socjalizacji zwierząt kwestią czasu było już tylko wspólne futrzaków sypianie. Z pomocą przyszła zima, a jak zima, to i piecyk. Piecyk nie za duży jest, ale w dwójkę zmieścić się da, co widać na załączonych obrazkach. Grzanie tyłków to jeden z kocich priorytetów. Po jakimś czasie ewidentnie znalazły przyjemność we wzajemnym wtulaniu się i tak już zostało.

Dziś mija pół roku od kiedy mieszkamy wszyscy razem. Na dowód kociej miłości wstawiamy filmik, który aż prosi się o tło muzyczne… niestety, ze względu na prawa autorskie… ten, kto zna, sam sobie zanuci „je t’aime moi non plus…”

Dwa koty w domu – jak je oswoić?

Napiszę teraz kilka banałów, ale myślę, że trzeba je czasem przypomnieć. Dwa pierwsze to dość oczywiste wnioski, które zawsze wychodzą, np. podczas oglądania programu „Kot z piekła rodem„, w którym koci behawiorysta Jackson Galaxy pomaga ludziom zrozumieć koty.

  • PRZESTRZEŃ. Kot potrzebuje przestrzeni – gdy mamy małe mieszkanie idźmy w trzeci wymiar! Półki, szafki, regały, podwieszane hamaki, itp. Czasem o tym zapominamy patrząc z naszej perspektywy, ale dla kota każdy poziom wyżej to następny ląd do zdobycia. Znam sytuację, kiedy kot „pierwotniak” obrażając się na świat za sprowadzenie na nowego futrzaka do domu zamieszkał… na szafie! Tak koty podwoiły swoją przestrzeń życiową.
  • ZABAWA. Kot musi się bawić. Kot znudzony, to kot złośliwy – w naszym ludzkim rozumieniu. Zwierzę, które jest stworzone do polowania, gdy mu tego zabraknie, wymyśla sobie inne zajęcia, jak chociażby demolowanie mieszkania czy znęcanie się nad współlokatorem.
  • ZAZDROŚĆ. Koty są zwykle bardziej zazdrosne, niż zakochana nastolatka. Wspólna zabawa to uczucie zmniejsza, zbliża je do siebie, rozładowuje frustrację. Oczywiście, przytulanie i mizianie też trzeba umiejętnie dzielić, nierzadko częściej obdarzając czułościami naszego „pierworodnego”. I tak przechodzimy do ostatniego zagadnienia.
  • KOT MŁODSZY. Często ludzie boją się wziąć drugiego kota, bo jak ten maluch da sobie radę z tą rozkapryszoną, zmanierowaną i syczącą górą futra (niezależnie od tego, który był pierwszy). Młody kot ma nieprawdopodobną przewagę. Ma energię oraz totalny brak wyobraźni, a co za tym idzie i lęku (jak to u dzieci). Te cechy powodują, że zawsze ostatecznie zdominuje starszego. To o starszego, z bagażem przyzwyczajeń, nawyków płaskogłowego trzeba się martwić i o niego dbać. To on, gdy zaburzymy mu jego codzienność, nie poświęcimy wystarczającej uwagi, a jego legowisko zajmie bezczelnie kto inny, straci zupełnie grunt pod nogami. Jak u ludzi – im młodszy kot, tym większa zdolność adaptacji, aklimatyzacji, tym większa elastyczność emocjonalna.

Trzymamy kciuki za wszelkie parki, trójkąty i inne kocie stada! 🙂

M. (alias Gytha Ogg)