Galeria Gniezno już wkrótce, 30 marca, zmieni się w prawdziwą arenę kocich rozrywek. Drapaki, kolorowe zabawki, kocie gadżety – raj dla futrzastych pieszczochów i ich właścicieli. A wszystko to w słusznej sprawie – bezdomne koty czekają na pomoc!
Już niebawem w Centrum Handlowym Galeria Gniezno odbędzie się event skierowany do wszystkich miłośników kotów. Po czym ich poznać? Żyją z kotem, mówią o kotach, śnią o kotach! W Galerii Gniezno wszyscy, mali i duzi, będą mogli poczuć koci klimat.
Podczas warsztatów, pod okiem instruktora, każdy będzie mógł własnoręcznie wybudować drapak i przekazać go bezdomnym kotom lub zabrać do domu dla swoich milusińskich. Uczestnicy wykorzystają sizalowe myszki, kolorowe piórka, małe piłeczki i wiele innych – Galeria Gniezno zapewni wszelkie niezbędne materiały oraz sprzęt techniczny. Ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia i kreatywność, więc zapowiada się niezwykle wyjątkowa sobota.
Najmłodsi koci miłośnicy również nie będą się nudzić – animatorzy zadbają o to, aby Galeria Gniezno zmieniła się przestrzeń Puszków, Mruczków i Filemonów. Malowanie twarzy, liczne zabawy i kącik plastyczny to obowiązkowe punkty programu!
Podczas akcji trwać będzie zbiórka karmy dla zwierząt ze Stowarzyszenia Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Gnieźnie.
Koty, wiadomo, królami internetu są i basta. Równie popularny jest serwis Snapchat, który podążając na fali kociej mody wprowadził już lata temu opcję dodawania filtrów dokładnie na słodką mordkę Waszego kociaka.
Ok, Snapchat, filtry istnieją od lat. Ale może jesteście świeżo upieczonym opiekunem kota, albo też dopiero teraz założyliście konto na Snapie. Może więc przyda Wam się ta informacja. Filtry w aplikacjach i platformach internetowych, szczególnie tych nastawionych na foto i wideo nie są niczym nowym, ta funkcja jednak przeznaczona jest specjalnie dla fotografujących koty. Algorytm aplikacji rozpoznaje bowiem automatycznie zwierzaka i umożliwia nakładanie na niego wirtualnych obiektów, jak chociażby okulary czy ludzkie usta. Możemy także zmienić kota w diabełka (który kot, szczególnie młody, nie jest diabełkiem?) czy mitycznego jednorożca.
A Wy, bawicie się takimi filtrami? Korzystacie ze Snapa? Dajcie znać na naszym fanpejdżu. Bo o to, czy fotografujecie swojego kota, to chyba nie trzeba pytać.
Dla osoby z doświadczeniem – kocim i montażowym – złożenie drapaka dla kota to 5, góra 15 minut roboty. Dla nas, maluchów, była to prawdziwa droga przez mękę, trwająca dobrych parę godzin. Dla usprawiedliwienia – z koniecznymi, choć szalonymi przerwami.
Zaczęło się od wniesienia wielkich kartonów na drugie piętro. Nie dało się, trzeba było przenosić partiami. Po rozłożeniu elementów na podłodze i rzuceniu okiem na instrukcję przypominającą rysunek techniczny mostu Golden Bridge przychodzi pierwsza myśl: Tego się nie da złożyć! A już na pewno nie w czasie krótszym niż trzy miesiące!
Okej, policzyliśmy z Lucky’m wszystkie elementy, pogrupowaliśmy śrubki według legendy z instrukcji. Na razie się zgadza. Początek też był niezły – zaczęliśmy od podstawy, od kroków 1,2,3 z rysunku. I tu już zaczęły się schody. Najwyraźniej za długo z tym się cackałem, Lucky zaczął się nudzić, atakować elementy z wystającymi jeszcze od góry śrubami, a samy śrubkami turlać po podłodze. Ciężko zmontować drapak dla kota, dwiema rękami skręcając elementy, jedną nogą trzymając instrukcję, a drugą – odganiając kota.
Gdzieś tak w połowie tej wieży, kociego pałacu przyszedł prawdziwy kryzys. Utknęliśmy. Przeskoczyłem kilka kroków z instrukcji i to był był. Trzeba było część rozmontować i wrócić niemalże do parteru. Nie da rady, trzeba lecieć po jakiś słodki batonik dla ukojenia nerwów. Po powrocie ze sklepu ze zdziwieniem zauważyłem, że zniknęły cztery śrubki typu „E” (wedle legendy w instrukcji miało ich być pięć). Niemożliwe, przecież po rozpakowaniu dokładnie wszystko przeliczyłem, czy się zgadza i pouukładałem w osobne kupki. Podejrzenie padło oczywiście na kota.
Gdzieś je poturlał! Pod szafę, wyniósł do innego pokoju, zdematerializował je, jak to kot. Spędziłem chyba godzinę na klęczkach, z latarką, zaglądając w każdy kąt 25-metrowego pokoju. Nie ma! Koniec, Lucky na własne życie zmarnował sobie życie i szanse na hasanie i relaksowanie się na drapaku marki premium! Po półgodzinnej medytacji uznałem, że należy zapoznać się z instrukcją, może te śrubki łączą jakieś nieistotne elementy, które można by pominąć. Po półgodzinnym analizowaniu rysunku okazało się, że śrubka typu „E” użyta jest… tylko raz! Nie było ich pięć, tylko jedna! W instrukcji źle zapisali, ja źle policzyłem, koniec końców straciliśmy co najmniej godzinę, jeśli nie dwie. Na dodatek biednego kota niesłusznie posądziłem o kradzież śrubek.
Dalej poszło już gładko, do momentu kiedy podniosłem wieńczącą konstrukcję budkę. Jakoś dziwnie ciężka mi się wydała i coś się w niej telepało? Tak, tym razem Lucky znudził się już na całego i… poszedł sobie spać do leżącej na podłodze budki.
W końcu, po trudach i znojach, z potem spływającym z pleców (w zasadzie spływającym zewsząd), z rękami zdrętwiałymi budowlę ukończyliśmy! Patrzyłem z dumą na nasze wspólne dzieło, czekając kiedy Lucky opanuje drapak i wyrazi swój podziw i wdzięczność za taki prezent.
Trochę się naczekałem. W końcu wskoczył, zaintrygowany futrzastym bąbielkiem. Pobawił się i… wrócił do swojego wygryzionego, rozwalonego kartonika.
Człowiek się męczy, traci nerwy i wolną sobotę, a kot łaskawie oceni i… uzna, że drapak może na razie poczekać. Taka to jest kocia wdzięczność 😉
Koty uwielbiają skubać i podgryzać. Także rośliny. Niestety, wiele z nich zawiera niebezpieczne dla kota toksyny. Jedne mogą wywołać „jedynie” niestrawność, problemy żołądkowe, inne są już śmiertelnie niebezpieczne.
Dotyczy to zarówno roślin ogrodowych, kwiatów ciętych, jak i roślin doniczkowych. Oczywiście, warto i należy mieć w domu swój mały ogródek, który pięknie wygląda i pięknie pachnie, ale zadbamy przy tym o bezpieczeństwo naszych kotów. Nie wierzcie, że nic złego się nie stanie, jeżeli kot poliże czy nawet skubnie odrobinkę listka. Nie wierzcie również w to, że kot nie ruszy tego, co mu może zaszkodzić. Lepiej zatem na zimne dmuchać i pozbyć się z domu roślin z tej listy, nawet jeśli ślicznie wyglądają i pięknie pachną.
Rośliny trujące dla kota – lista roślin doniczkowych
Alocasia (kaladium)
Aloe vera (aloes)
Azalea spp czyli azalia (BARDZO SILNIE TOKSYCZNA!)
Co prawda, mamy już marzec, ale też jeszcze dziewięć miesięcy przed nami! Może więc nie jest za późno na przedstawienie dwóch fajnych, oczywiście kocich przyborów do zarządzania czasem. W tym odcinki będą to Koci planner i Koci kalendarz.
Kalendarz Kota Jaśniepana 2019
(prawda, że piękna nazwa?) dostępny jest w wersji ściennej i biurkowej. Ja dostałem w prezencie (prywatnym prezencie, nie – nie jest to reklama) w wersji biurkowej, jako że przy biurku spędzamy z kotem większość czasu. To kalendarz stojący, poziomy, na spirali. Bardzo dobrej jakości papier (i pióro się na nim nie rozmazuje!), twarde okładki zapewniające stabilność. Sprawdzone, nawet biegnący Lucky go tylko potrącił 😉
Co w nim fantastycznego? Fantastyczne rysunki komiksowe, które pochodzą z popularnego bloga Miłozwierz. Znajdziecie je na kartach tygodniowych. Jakieś wady? Jak dla mnie, właśnie to, że produkt ten oparty jest o kalendarium tygodniowe. Na moje potrzeby zdecydowanie za mało miejsca, by stworzyć dzienny grafik zajęć. Idealnie nadaje się za to do zapisania np. wizyty u lekarza, wyjścia do kina czy jakiejś szybkiej notatki. Kiedy muszę rozpisać setki zajęć posiłkuję się… Kocim Plannerem (więcej o nim poniżej).
Producent: Dwukropek (pod tym linkiem znajdziecie wszystkie wersje kalendarza i dodatkowo notatnik Kota Jaśniepana.
Przy okazji „dostało się” Wam trochę nietypowych świąt 😉
Cysorz to mo klawe życie, ale kot jeszcze lepsze 🙂
„Kocia mądrość na każdy dzień. I co z nią zrobić”
to fantastyczny – z co najmniej kilku powodów – planner roczny. Powód najważniejszy dla kociarzy – zawiera aż 365 cytatów o kotach! Po jednym, ozdobionym rysunkiem, na każdy dzień roku. Zabawne, inspirujące, prawdziwe. Tytułowa kocia mądrość puentowana jest na dole strony wpisem, który winien nas zmuszać do refleksji. Do zatrzymania się na koniec dnia, po wykonaniu już wszystkich wpisanych zadań i przemyślenia, co też koty chcą nam powiedzieć.
Dla przykładu: przy kociej mądrości „Łagodna kobieta jest niby kocia łapka, uściśnij ją lekko, a poczujesz pazurki” – znajdziemy wpis „Przypomnij sobie wszystkie sytuacje, w których pokazujesz pazurki. Jak się z tym czujesz?”
Planner zaprojektowany jest bardzo przejrzyście, nie jest przeładowany niepotrzebnymi tabelkami, listami, polami do uzupełnienia. Mamy „karty tytułowe”, ze skróconym kalendarzem miesięcznym, następnie karty dnia. Tu znajdziemy, oprócz wspomnianych cytatów, dzienną Listę zadań z możliwością określenia czasu przeznaczonego na wykonanie konkretnego zadania, rubryki Notatki oraz Osiągnięcia dnia.
Trzeba dodać, że jest to produkt klasy premium: twarda oprawa z gąbką, lakier UV na okładce, wstążka/zakładka, solidna oprawa z bigą, wymiary takie, że jest i sporo miejsca na notatki, a zarazem zajmuje tak mało miejsca, że zmieści się nawet w damskiej torebce.
Przyznaje: ja zazwyczaj używam kalendarza… w styczniu. I tylko w styczniu, kiedy składam sobie noworoczne obietnice, że zapanuję nad życiowym bałaganem, rozpiszę cele i zadania, będę racjonalnie zarządzał czasem. A potem zapominam, że mam w ogóle kalendarz. Mamy marzec, a ja… dalej zapełniam kolejne strony. I to jest chyba najlepsza rekomendacja.
Dostępny (o ile w ogóle jeszcze jest, bo to nakład limitowany) na stronie: http://kociamadrosc.pl/
Nie, planner nie jest poplamiony. Zamazałem „prywatę” 😉