Archiwum kategorii: Porady

Porady dla kociarzy, porady dla opiekunów kotów, jak dbać o kota, jak pielęgnować kota, jak socjalizować kota, jak wychowywać kota, jak dbać o zdrowie kota.

Jak karmić kota? Nowe badania zmienią Twoje nawyki!

Jak karmicie swoje koty? Jedna, dwie miski dostępne przez cały dzień? Jeden posiłek rano, jeden wieczorem? Najnowsze badania mogą zdecydowanie zmienić Wasze nawyki żywieniowe!

Amerykańskie Stowarzyszenie Praktyków American Association of Feline Practitioners wydało niedawno oświadczenie o nazwie „Programy żywienia kotów: rozwiązywanie problemów behawioralnych w celu poprawy zdrowia i dobrego samopoczucia kotów”. Wyniki badań opublikowane w Journal of Feline Medicine and Surgery, przedstawiają problemy medyczne, społeczne i emocjonalne, które mogą wynikać z dotychczasowych praktyk żywieniowych.

Według AAFP najlepszym sposobem karmienia kotów jest powielanie normalnego, naturalnego zachowania kotów, tj. polowania i żerowania, a co za tym idzie – karmienie ich często małymi posiłkami. Prawda, że przypomina to nie tylko naturalne praktyki, ale i zalecenia co do zdrowej diety ludzkiej?

To, czym karmimy nasze koty, jest bardzo ważne, ale równie ważnym, a często pomijanym aspektem jest to, jak je karmimy. Zapewnienie odpowiedniego środowiska i sposobu karmienia sprawi, że twój kot będzie szczęśliwszy i pomoże mu uniknąć wielu problemów zdrowotnych.

Zrozumienie preferencji żywieniowych kotów

Po pierwsze, koty wolą jeść wiele małych posiłków w ciągu dnia. Zauważyliście zapewne, że kot nie pochłania całej porcji na raz, tylko dawkuje sobie posiłek, rozkładając go na cały dzień. No, chyba że jest wygłodzony, np. dopiero co przygarnęliśmy go ze schroniska czy z ulicy. Niestety, zazwyczaj koty są karmione w jednym miejscu stosunkowo dużą ilością jedzenia raz lub dwa razy dziennie. W większości domów koty mają również jedzenie dostępne przez cały czas. Tymczasem obie te rzeczy mogą prowadzić do braku aktywności, otyłości i zwiększenia stresu.

Koty to myśliwi

Ażeby jak najlepiej naśladować naturalne zachowania i preferencje żywieniowe kotów, a tym samym zaspokoić ich instynkt, powinno się podawać kilka małych posiłków dziennie, o różnych porach. Można również użyć specjalnych podajników jedzenia, zabawek i łamigłówek logicznych. Kot musi się wówczas odrobinę natrudzić, by dostać się do jedzenia. A to zwiększa aktywność i zapewnia psychiczną i fizyczną stymulację.

Śniadanie śniadaniem, ale zabawki, jak widać, muszą być w zasięgu łapki – Lucky

Wszystko o kocim brzuszku. I czy powinno się go głaskać?

Wyobraź to sobie: Twój kot leży na twoich kolanach, leniwie relaksując się miłymi chwilami spędzanymi z Tobą. Potem przewraca się na plecy, odsłaniając brzuch. Co robisz? Tak, wiem, zaczynasz go głaskać. Fatycznie, brzuch kota to kusząca sprawa, ale uważaj: „To pułapka!”

Koty uwielbiają być głaskane, mają też kilka wyjątkowo ulubionych miejsc na tego typu pieszczoty, ale jeśli dotrzesz już do kociego brzuszka, nie zdziw się, jeżeli w odpowiedzi zapoznasz się z jego pazurami i zębami. Dlaczego koty reagują w ten sposób, gdy próbujemy dotknąć ich brzuchów?

Po pierwsze, brzuch kota jest bardzo wrażliwym miejscem.

Mnóstwo ważnych narządów znajduje się zaledwie milimetry pod skórą brzuszka Twojego kota, a uszkodzenie któregokolwiek z nich może być wręcz śmiertelne. Zatem koty przede wszystkim chronią swoje brzuchy przed potencjalnymi obrażeniami.

W przeciwieństwie do psów koty są w tym przypadku bardziej powściągliwe. Jasne, są koty, które uwielbiają pocieranie brzuszka, ale nie wszystkie, nie zawsze, a już na pewno nie pozwolą na takie pieszczoty pierwszej lepszej napotkanej osobie. Instynkt drapieżnika podpowiada kotom – nigdy nie możesz czuć się bezbronny! Dlatego rzadko widujesz kota leżącego na plecach, nawet gdy śpi.

A co kiedy koty same pokazują swoje brzuchy? Co to oznacza?

Podobnie jak psy, koty przewracają się i wystawiają swoje brzuszki ludziom, których znają. Których dobrze znają i którym ufają! W ten sposób kot mówi: „Ufam ci całym swoim życiem.” Co nie znaczy, że powinieneś odebrać to jako zaproszenie do pocierania kociego brzucha. Nie naruszaj okazanego Ci zaufania, głaszcząc, pocierając, nie mówiąc już o łaskotaniu kociego brzucha!

Ale co jeśli naprawdę chcę pogłaskać kota w brzuch? W jaki sposób robić to prawidłowo?

Co powinieneś zrobić, jeśli naprawdę odczuwasz nieodpartą potrzebę pogłaskania kota w brzuch? Odpowiedź brzmi: nic nie robić!

Jeśli już nie możesz wytrzymać, okej – zaryzykuj, ale uważnie obserwują mowę ciała kota! Niektóre koty pozwolą Ci dotknąć brzuszka bez problemów. Ba, mogą być nawet zadowolone z takiej pieszczoty. Inne znów pozwalają na taką czułość jedynie leżąc na boku. Oznaki dyskomfortu, które musisz w porę zauważyć, to m.in. drgająca końcówka ogona lub znaczące spojrzenie w Twoją stronę.

A czy twój kot lubi takie czułości? Ufnie wystawia swój brzuszek w Twoją stronę? Zapraszamy do dzielenia się swoimi przemyśleniami w komentarzach na fanpejdżu Kocia Kołyska na FB i profilu @kocia_kolyska na Instagramie!

 

Montujemy drapak dla kota

Dla osoby z doświadczeniem – kocim i montażowym – złożenie drapaka dla kota to 5, góra 15 minut roboty. Dla nas, maluchów, była to prawdziwa droga przez mękę, trwająca dobrych parę godzin. Dla usprawiedliwienia – z koniecznymi, choć szalonymi przerwami.

Zaczęło się od wniesienia wielkich kartonów na drugie piętro. Nie dało się, trzeba było przenosić partiami. Po rozłożeniu elementów na podłodze i rzuceniu okiem na instrukcję przypominającą rysunek techniczny mostu Golden Bridge przychodzi pierwsza myśl: Tego się nie da złożyć! A już na pewno nie w czasie krótszym niż trzy miesiące!

Okej, policzyliśmy z Lucky’m wszystkie elementy, pogrupowaliśmy śrubki według legendy z instrukcji. Na razie się zgadza. Początek też był niezły – zaczęliśmy od podstawy, od kroków 1,2,3 z rysunku. I tu już zaczęły się schody. Najwyraźniej za długo z tym się cackałem, Lucky zaczął się nudzić, atakować elementy z wystającymi jeszcze od góry śrubami, a samy śrubkami turlać po podłodze. Ciężko zmontować drapak dla kota, dwiema rękami skręcając elementy, jedną nogą trzymając instrukcję, a drugą – odganiając kota.

Gdzieś tak w połowie tej wieży, kociego pałacu przyszedł prawdziwy kryzys. Utknęliśmy. Przeskoczyłem kilka kroków z instrukcji i to był był. Trzeba było część rozmontować i wrócić niemalże do parteru. Nie da rady, trzeba lecieć po jakiś słodki batonik dla ukojenia nerwów. Po powrocie ze sklepu ze zdziwieniem zauważyłem, że zniknęły cztery śrubki typu „E” (wedle legendy w instrukcji miało ich być pięć). Niemożliwe, przecież po rozpakowaniu dokładnie wszystko przeliczyłem, czy się zgadza i pouukładałem w osobne kupki. Podejrzenie padło oczywiście na kota.

Gdzieś je poturlał! Pod szafę, wyniósł do innego pokoju, zdematerializował je, jak to kot. Spędziłem chyba godzinę na klęczkach, z latarką, zaglądając w każdy kąt 25-metrowego pokoju. Nie ma! Koniec, Lucky na własne życie zmarnował sobie życie i szanse na hasanie i relaksowanie się na drapaku marki premium! Po półgodzinnej medytacji uznałem, że należy zapoznać się z instrukcją, może te śrubki łączą jakieś nieistotne elementy, które można by pominąć. Po półgodzinnym analizowaniu rysunku okazało się, że śrubka typu „E” użyta jest… tylko raz! Nie było ich pięć, tylko jedna! W instrukcji źle zapisali, ja źle policzyłem, koniec końców straciliśmy co najmniej godzinę, jeśli nie dwie. Na dodatek biednego kota niesłusznie posądziłem o kradzież śrubek.

Dalej poszło już gładko, do momentu kiedy podniosłem wieńczącą konstrukcję budkę. Jakoś dziwnie ciężka mi się wydała i coś się w niej telepało? Tak, tym razem Lucky znudził się już na całego i… poszedł sobie spać do leżącej na podłodze budki.

W końcu, po trudach i znojach, z potem spływającym z pleców (w zasadzie spływającym zewsząd), z rękami zdrętwiałymi budowlę ukończyliśmy! Patrzyłem z dumą na nasze wspólne dzieło, czekając kiedy Lucky opanuje drapak i wyrazi swój podziw i wdzięczność za taki prezent.

Trochę się naczekałem. W końcu wskoczył, zaintrygowany futrzastym bąbielkiem. Pobawił się i… wrócił do swojego wygryzionego, rozwalonego kartonika.

Człowiek się męczy, traci nerwy i wolną sobotę, a kot łaskawie oceni i… uzna, że drapak może na razie poczekać. Taka to jest kocia wdzięczność 😉

Rośliny trujące dla kota – lista roślin doniczkowych

Koty uwielbiają skubać i podgryzać. Także rośliny. Niestety, wiele z nich zawiera niebezpieczne dla kota toksyny. Jedne mogą wywołać „jedynie” niestrawność, problemy żołądkowe, inne są już śmiertelnie niebezpieczne.

Dotyczy to zarówno roślin ogrodowych, kwiatów ciętych, jak i roślin doniczkowych. Oczywiście, warto i należy mieć w domu swój mały ogródek, który pięknie wygląda i pięknie pachnie, ale zadbamy przy tym o bezpieczeństwo naszych kotów. Nie wierzcie, że nic złego się nie stanie, jeżeli kot poliże czy nawet skubnie odrobinkę listka. Nie wierzcie również w to, że kot nie ruszy tego, co mu może zaszkodzić. Lepiej zatem na zimne dmuchać i pozbyć się z domu roślin z tej listy, nawet jeśli ślicznie wyglądają i pięknie pachną.

Rośliny trujące dla kota – lista roślin doniczkowych

  • Alocasia (kaladium)
  • Aloe vera (aloes)
  • Azalea spp czyli azalia (BARDZO SILNIE TOKSYCZNA!)
  • Cibora (cyperus)
  • Cykas (sagowiec)
  • Diffenbachia spp
  • Dracena
  • Epipremnum
  • Fikusy
  • Geranium
  • Heliotrop
  • Hipeastrum (amarylis)
  • Hydragea (hortensje)
  • Hedera helix (bluszcz pospolity)
  • Hoja
  • Klematis (powojnik)
  • Kolokazja
  • Liguster
  • Lilia
  • Monstera
  • Narcissus (narcyz)
  • Oleander
  • Poisencja (gwiazda betlejemska)
  • Pachypodium
  • Papryka roczna (capsicum annuum)
  • Sanseveria (wężownica, języki teściowej)
  • Philodendron (filodendron)
  • Rhododendron Ficus (rododendron, różanecznik),
  • Skrzydłokwiat (Spathiphyllum)
  • Szeflera
  • Tytoń ozdobny (nicotiana)

Kot w Sylwestra i Nowy Rok. Jak go uchronić przed stresem

Dla wielu ludzi (na szczęście nie dla wszystkich) sylwestrowe powitanie Nowego Roku to synonim nie tylko szampańskiej, ale i wystrzałowej, wybuchowej zabawy. Mowa oczywiście o szalonych petardach, fajerwerkach i sztucznych ogniach. Niestety, dla kota zabawa ta jest prawdziwą mordęgą, wręcz torturą. Jak zadbać o kocie zdrowie i nerwy, jak przygotować się wraz z pupilem na ten wieczór? Warto, by przeczytali to nie tylko kociarze, ale każdy, kto ma jeszcze odrobinę rozumu w głowie i resztki uczuć. 

Prawdę mówiąc, koty i tak są w lepszej sytuacji niż psy. Wielu psiarzy wpada na szalony pomysł, by zabrać na spacerek psa akurat o północy i dołączyć do miejskiej czy osiedlowej zabawy sylwestrowej. Tłum ludzi, nie do końca trzeźwych, wyjących do księżyca, strzelający w niebo petardami, to naprawdę nie jest odpowiednie dla zwierzaka towarzystwo. Na szczęście, nie wszystkie koty są wychodzące. Wiele wśród kotów także prawdziwych śpiochów, wyluzowanych, które potrafią przespać całą sylwestrowo-noworoczną noc bez mrugnięcia okiem.

Co grozi kotu w Sylwestra?

Co najmniej dezorientacja. Fajerwerków nie puszczamy na co dzień, dla kota jest to więc nowe doświadczenie. Nie wiem, co to takiego, co z tym zrobić, jak się zachować. Polować na fruwające w górę, kolorowe, błyszczące „coś”? Przestraszyć się i schować? Poważniejszą konsekwencją sylwestrowej zabawy są nadszarpnięte stresem nerwy, a nawet poważne dolegliwości zdrowotne. Wynika to wprost z biologii. Kot, jak każdy drapieżnik ma bardzo czułe zmysły – u dorosłych górna granica słyszalności wynosi około 50.000 Herzów, młode koty słyszą dźwięki o częstotliwości nawet do 100.000 Hz! Dla porównania – człowiek słyszy dźwięki do 20.000 Hz. Wyobraźcie sobie, że wybuch niektórych petard generuje hałas o natężeniu 130-160 dB. Jest wtedy większy huk niż przy starcie odrzutowca! Dla człowieka stanowi to już granice bólu. A dla kota, który słyszy, jak widać powyżej, o wiele lepiej? Taki nadmierny hałas to nie tylko straszliwy ból, ale i potencjalne zagrożenia, w tym tak poważne, jak uszkodzenie słuchu, czy też dolegliwości jeżeli chodzi o układ nerwowy i krwionośny.



Kot bezpieczny w Sylwestra

W Sylwestra najlepiej zostać z kotem w domu. Nasz pupil będzie wtedy w swoim, znanym mu środowisku, w towarzystwie kochającej osoby, do której ma pełne zaufanie. Zadbajmy również o pełen komfort – czystą kuwetę, świeżą wodę, pełną miskę, zabawę odrywającą kota od nowych, nieznanych mu doznań. Warto też wygospodarować cichy kącik. Jeżeli warunki mieszkaniowe nam na to pozwalają, przenieść się na czas wybuchów z zabawą, wyczesywaniem czy głaskaniem do pokoju, miejsca, jak najbardziej oddalonego od źródeł hałasu.

Jeżeli sami organizujemy sylwestrową zabawę u siebie – pilnujmy, by kot przez przypadek nie uciekł ze strachu z domu. Oderwijmy się na chwilę od  towarzystwa i zapewnijmy kotu czułość, opiekę i bezpieczeństwo. Oczywiście, sami nie bawimy się petardami i fajerwerkami! Ale za to, co się dzieje za oknami, to już niestety nie odpowiadamy.

Jeżeli wychodzimy z domu na powitanie Nowego Roku – zastanówmy się czy nie oddać kota na tę noc do rodziny czy przyjaciół mieszkających w bardziej cichym, bezpiecznym miejscu albo do hotelu dla zwierząt. Tak czy inaczej, taka chwilowa nawet przeprowadzka to także stres dla kota. Lepszym rozwiązaniem jest znalezienie opiekunki czy opiekuna dla kota, który spędzi z nim noc w jego własnym domu. Mniejszy dla niego stres, jeśli będzie w znanym mu otoczeniu swoich zapachów, zabawek, jedzenia i legowiska, na dodatek ze znaną mu osobą. Wbrew pozorom nie jest to wielki problem. Założę się, że i wśród Waszych przyjaciół znajdzie się jakaś osoba, która woli spędzić Sylwestra w fotelu z kotem zamiast na balowej sali.

Jeżeli nasz kot jest wyjątkowo wrażliwy, strachliwy, warto zawczasu odwiedzić weterynarza, który przepisze kotu odpowiednie środki uspokajające.

Masz serce i rozum? Nie strzelaj!

Moi drodzy, zwierząt nie posiadający (bo zwierzolubów przekonywać nie trzeba) – zastanówcie się przez chwilę czy naprawdę sylwestrowa zabawa musi odbywać się w zastraszającym huku petard? Czy nie można w inny sposób wyrazić swej radości z nadejścia Nowego Roku? Czy te kilka sekund rozbłysków i huków warte jest długotrwałego cierpienia zwierząt?

Pochwalić tu trzeba władze wielu miast, które w tym roku postanowiły zrezygnować z tradycyjnych pokazów sztucznych ogni. Właśnie dla dobra i na rzecz zdrowia czworonogów. Zamiast nich odbędą się np. pokazy laserów. Można? Można! Też ładne, też kolorowe, ale przede wszystkim bezpieczne. Tak będzie w tym roku m.in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Słupsku czy Sosnowcu. Na świecie to niemal norma. Pokazy fajerwerków zakazane są m.in. w Nowym Jorku, Pekinie, Mediolanie, Rzymie i Turynie, gdzie z petard zrezygnowano już w 2015 roku.

Niestety, oficjalne zakazy dotyczą tylko oficjalnych imprez. Na osiedlowych i podwórkowych wariatów to nie działa. Im możemy jedynie próbować przemówić do rozsądku. O ile to coś da…

Świąteczne przysmaki, które są niebezpieczne dla kota

Które bożonarodzeniowe potrawy są niebezpieczne dla kota? Jak go przed nimi chronić i co robić, jeśli już się na jakąś połakomi?

Święta jeszcze trwają. Ludzie biesiadują przy suto zastawionych stołach. To oczywiście nie lada pokusa dla takich wiecznych żarłoków, jakimi są koty. Niestety, to co dla nas jest smakołykiem, dla kota może być groźną trucizną.

Potrawy świąteczne, które nie są bezpieczne dla kotów

  • Indyk, kaczka z przyprawami. Często wzbogacamy smak drobiu przeróżnymi przyprawami, z których wiele nie jest przyswajanych przez koci żołądek, a wręcz może mu zaszkodzić. Jeżeli już chcesz podzielić się z kotem maleńkim kęsem, upewnij się, że jest całkowicie „czysty” – wolny od przypraw i innych dodatków.
  • Tłuszcz z drobiu. Jest bardzo atrakcyjny dla kocich kubków smakowych, ale może wywoływać biegunki, wymioty, a w skrajnych przypadkach – zapalenie trzustki.
  • Czosnek i cebula. Te składniki dodają zapachu ludzkim potrawom, ale powodują zaburzenia trawienia po spożyciu przez koty. Zaś już regularne spożywanie cebuli powoduje u kotów anemię.
  • Ciasta, ciasta z rodzynkami, winogrona – mogą spowodować u kota ostrą niewydolność nerek.
  • Alkohol. Koty, niestety podobnie jak ludzie, mogą się upić, a nawet zatruć alkoholem, co w konsekwencji prowadzi do zaburzeń i niewydolności wątroby. Trzymaj swojego kota z dala od kieliszka!
  • Drobne kości i ości. Małe kości, zwłaszcza z kurczaka, mogą utknąć w przewodzie pokarmowym kota i spowodować śmiertelne obrażenia.
  • Czekolada. Nie wyobrażamy sobie świąt bez słodkości. Niestety, nie dla kota czekolada! Zawiera ona bowiem teobrominę, silny środek pobudzający układ sercowo-naczyniowy i nerwowy!

Ważne: ta lista nie jest kompletna. Bardziej szczegółową listę pokarmów niebezpiecznych dla kota znajdziesz w tym artykule lub na stronie ASPCA.org.

Koty częstują się same

Oczywiście, możemy pamiętać o wszystkich zakazanych pokarmach, ale i tak nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co się stanie. Koty są ciekawskie, nieprzewidywalne, szybkie i zwinne. Wystarczająco trudno śledzić ich aktywność na co dzień, a już podczas świątecznej i przedświątecznej  gorączki jest to prawie niemożliwe. Do tego dochodzą goście, którzy nas odwiedzą podczas świąt, radosna, biesiadna atmosfera, podczas której zapominamy o pozostawionych na stole talerzach z jedzeniem czy napojach. A to już jawne zaproszenie dla kota łasucha!

Co zrobić, by nasze przysmaki nie trafiły do kociego pyszczka?

  • Poproś swoich gości, by nie karmili kotów resztkami z talerza.
  • Usuń tak szybko, jak to tylko możliwe pozostawione naczynia po napojach i talerze zawierające resztki jedzenia.
  • Wynieś worki na śmieci.
  • Naucz swojego kota, że stoły i blaty kuchenne to teren zakazany. Jeżeli przyzwyczaisz go do tego zawczasu, nie będzie większych kłopotów i podczas świątecznych spotkań.
  • Wyrób w sobie nawyk mówienia „nie”, kiedy Twój kot błaga o resztki.
  • Nakarm kota przed przygotowaniem dla siebie świątecznego jedzenia, by nie był potem głodny.

Co zrobić, jeśli już kot zjadł coś, czego nie powinien?

Jeśli zauważysz, że Twój kot zjadł potencjalnie toksyczne jedzenie albo wykazuje takie objawy, jak biegunka, wymioty, letarg lub cokolwiek innego nietypowego – nie eksperymentuj, tylko natychmiast skontaktuj się ze swoim weterynarzem. W Twojej książce telefonicznej powinny być też dane kontaktowe najbliższej, 24-godzinnej przychodni weterynaryjnej.

Aktualizacja 16.11.2019

Uwaga, mała – lecz bardzo ważna! – aktualizacja przydatna dla właścicieli psów. Bo przecież dbamy o zdrowie wszystkich zwierząt, a nie tylko kotów, prawda?!

Niedawno na stronie Your Dog Advisor pojawił się zaktualizowany, kompletny przewodnik na temat idiopatycznego drżenia głowy u psów i tego, czy powinieneś się tym martwić. Jest on całkowicie darmowy i można go znaleźć tutaj: https://yourdogadvisor.com/idiopathic-head-tremors/.

Znajdziecie tam wiele niezwykle ważnych informacji, poczynając od tego, co to właściwie jest Idiopatyczne drżenie głowy u psów. To mimowolne, cyklicznie powtarzające się ruchy głowy psa, drżenie lub kołysanie się na boki lub w górę i w dół.

Znajdziecie informacje o tym, jakie są symptomy, jak je zaobserwować. Jest to o tyle istotne, że drgawki wydaja się przypadkowe, są krótkotrwałe (do pięciu minut), a ich częstotliwość zależy od konkretnego psa. Są psy, które miesiącami nie mają ani jednego epizodu, potem ze dwa w tygodniu, a są i takie, które mają więcej niż jeden epizod dziennie.

Najważniejsza jest jednak odpowiedź na pytanie: Czy powinienem się tym martwić? Najprawdopodobniej nie. Jeżeli nie ma innych objawów chorobowych, pies normalnie je, bawi się, to nie ma raczej powodów do niepokoju. Zdecydowanie warto jednak wybrać się do weterynarza, by mieć pewność, że naszemu psu nic nie grozi.

Właściciele psów powinni zapoznać się jednak z całym, przypominam że darmowym przewodnikiem dostępnym na stronie Your Dog AdvisorSzczególnie właściciele takich ras, jak Buldog, Buldog francuski, Bokser, Labrador Retriever, Doberman Pinczer. Jak się okazuje, to one są najbardziej narażone na idiopatyczne drżenie głowy.