1

Koty rządzą na Krecie — fotoreportaż o niezwykłych kotach na niezwykłej wyspie

Popularne powiedzenie mówi, że koty rządzą światem. W maju tego roku przekonałem się o tym na własne oczy i na własnej skórze. Podczas pobytu na Krecie przeżyłem szok koto-kulturowy. Kto był, ten wie, o czym mówię. Kto nie był – temu postaram się co nieco o kreteńskich kotach opowiedzieć.

Koty rządzą na Krecie

Kreta to nie Egipt, koty nie są tu może bóstwami, ale widać je dosłownie na każdym kroku. To pierwsze zaskoczenie i diametralna różnica w porównaniu, chociażby z Polską. Na Krecie kotów jest zdecydowanie więcej, niż psów. Przynajmniej na widoku, na ulicach. Kiedy po kilku dniach zobaczyłem Panią spacerującą nadbrzeżem z psem byłem autentycznie zaskoczony – tak bardzo mi tu… nie pasowała. Kreteńskie koty wygrzewają się na tarasach, wprost na chodnikach, w cieniu starych kapliczek, pod parasolami kawiarnianych ogródków. Koty są stałymi rezydentami hoteli i historycznego monasteru (zobacz zdjęcia poniżej). Tak, koty są wszędzie i NIKOMU nie przeszkadzają. Nikogo też nie dziwi widok kota w tawernie, czy nawet eleganckiej restauracji, który sprawnie lawiruje pomiędzy stolikami i kelnerami w poszukiwaniu smakowitych kąsków.

Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami!

A może koty rządzą ludźmi?

W Polsce kot wolno żyjący zazwyczaj ucieka przed człowiekiem. Rzuca się do bramy, piwnicznego okienka, pod parkujące samochody, co jest już wyjątkowo niebezpieczne. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego się tak zachowuje? Dlaczego kot – drapieżnik, ucieka? Najwyraźniej jedyne, czego może się spodziewać po człowieku, to atak. Kreteński kot podchodzi do Ciebie, jak do dobrego znajomego. Łasi się do nóg, albo i nie, w zależności od kociego nastroju. Wie, że zaraz zostanie nakarmiony, napojony, a może i załapię się na porcyjkę pieszczot (oczywiście, w zależności od kociego nastroju). À propos jedzenia. Pewnego wieczoru romantyczna kolacja we dwoje zamieniła się w kolację dla czworga. Na dwie ręce dokarmiani byli kot i pies! (zdjęcia poniżej). Bo na Krecie nikt kotów nie przegania, wręcz przeciwnie – zaprasza do stołu i wspólnego smakowania Krety.

Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami!

Koty pupilami turystów

Bardzo często można się spotkać z opinią, że kreteńskie koty wolno żyjące to jedynie chwilowa atrakcja turystyczna. W sezonie mają być jakoby pupilkami turystów, mają być przez nich dokarmiane, a nawet przekarmiane, a poza sezonem to już tylko tragedia i horror. Zdaniem paru „miłośników i znawców zwierząt” zdziczałe koty mordują wszystko, co się wokół nich rusza, a nawet siebie nawzajem. Pozbawione opieki turystów masowo umierają i zapadają na wszelkie możliwe choroby plus wszystkie plagi egipskie. Z większa koto-bzdurą się nie spotkałem. My byliśmy akurat poza sezonem (choć na Krecie sezon trwa wiecznie), na dodatek byliśmy pionierami – jednymi z pierwszych turystów po lockdown’ie. Nie było nas – turystów – wielu, ale kotów było mnóstwo. Nie wyglądały na zagłodzone, zabiedzone, umierające (zobacz zdjęcia poniżej). Owszem, trzeba uczciwie powiedzieć: ten i ów miał zaropiałe oczko, a tamten znów naderwane ucho. Ale kto tak nie wygląda, żyjąc na ulicy? Kto wychował się w jakiejś „dzielnicy cudów”, których u nas nie brakuje, ten sam miał pewnie nieraz… naderwane ucho albo śliwę pod okiem. Nie zapominajmy też, że kot to wciąż drapieżnik (sprawdź, ile z lwa drzemie w kocie) Jego naturalnym środowiskiem wcale nie jest nasza kanapa, bo koty rządzą tam, gdzie chcą.

Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami!

Kocia Banda

Był późny wieczór, wracaliśmy ze spaceru do hotelu, kiedy naszym oczom ukazał się niezwykły widok. Zebranie Kociej Bandy, bo inaczej tego chyba nie można nazwać. Na podjeździe jednego z domów w Analipsi rozsiadła się wygodnie grupa kotów, na czele z usadowionym na podwyższeniu wielkim kocurem. Wszystkie pozostałe wpatrzone były w niego jak w obraz. Wyglądało to dosłownie jak narada wojenna, podczas której Pan Kot Szef rozdziela rewiry do opanowania i zadania na najbliższą noc i dzień. Tego się nie da opisać, a i zdjęcia (poniżej) nie bardzo wyszły ze względu na porę i fakt, że nieco je spłoszyliśmy. Niewykluczone, że były to kreteńskie koty hotelowe.

Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami!

Kreteńskie koty hotelowe

Koty rządzą też hotelami. Nie wiem, czy nazwać je stałymi rezydentami, czy też członkami personelu. Mają swoje rewiry (czytaj wyżej: Kocia Banda), jeden drugiemu nie wchodzi w paradę, jak już któryś opanuje Twój taras czy balkon, ten jest już Twoim kotem. Przynajmniej na czas pobytu. Ja do dziś z łezką w oku wspominam „Grubcię„, naszą hotelową kotkę. Grubcia wpadła pewnego dnia na balkon, zaczęła stepować małymi, pulchnymi łapkami i od razu skradła nasze serca. Doskonale wiedziała (wyczuwała?) kiedy wracamy i pojawiała się nie wiadomo skąd, teleportując od razu w pobliże lodówki czy stołu. I rozpoczynała stepowanie (tak zabawnie przestępowała z łapki na łapkę), co w jej języku znaczyło: „jeszcze bym coś zjadła”. Czasami wpadał też młodzian o niesamowitym spojrzeniu (również na zdjęciach poniżej), ale ten był bardziej niezależny. Do dziś zastanawiamy się z ukochaną, czy to one wprowadziły się do nas, czy raczej my do nich?

Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami!

Kreta – kocia wyspa?

Miano kociej wyspy nosi japońska Tashiro-jima, często mówi się tak również o Cyprze. Ale jak dla mnie, prawdziwie kocia wyspa to Kreta. Koty są wszechobecne, koty rządzą światem na tyle, że nie ustąpią Ci miejsca w tawernie, koty są dokarmiane, a nie przeganiane, jak to bywa, chociażby w naszym kraju. Koty mają tu nawet swoje królestwo (zobacz zdjęcia poniżej) i są bohaterami turystycznych pamiątek. Żyją wolno, swobodnie, jak na to zasługują. Na Krecie praktycznie przed każdym hotelem, pensjonatem, tawerną, prywatnym domkiem stoją miski dla kotów z wodą i karmą. Wyobrażacie to sobie u nas? Nie mogę oczywiście wypowiadać się w imieniu kreteńskich kotów, ale tak, myślę, że są tam szczęśliwe.

Zakończę anegdotką. Wspomniana wyżej Grubcia do tego stopnia mnie oczarowała, że w ostatnim dniu naszego pobytu zażartowałem: „Ja ją zabieram ze sobą, przemycę w walizce!„. Moja ukochana spojrzała na mnie z politowaniem i powiedziała spokojnie: „Popatrz na nią. Przyjrzyj się jej. Naprawdę myślisz, że byłaby tam szczęśliwa?

Nie, nigdzie poza Kretą nie byłaby już tak szczęśliwa. Nie tylko ona.

tekst: Andrzej, foto: Sabina

KRETEŃSKIE KOTY RZĄDZĄ

Graffiti na starówce w Rethymno. Niestety, nie znam greckiego, może ktoś wie, co napis głosi? Dajcie znać w komentarzach!
Królestwo Kotów — taki napis widnieje na tabliczce tej kociej oazy. Czemu w języku niemieckim, tego nie udało nam się dowiedzieć. Może ktoś z Was wie? Dajcie znać w komentarzach!

Jeżeli spodobał Ci się ten materiał i nie wiesz jak wyrazić swą radość (żart!), to możesz postawić mi kawę. Wypiję ją z myślą o Tobie 😉