Archiwum kategorii: Pop Koty

Kot w popkulturze, koty w literaturze, koty w poezji, koty w filmie, koty na ekranie, koty w muzyce, koty w religii, mitach, zwyczajach i przesądach, symbolika kota.

Kot i święta. Poświąteczne foto remanenty

„Święta, święta i po świętach” – jak mawiała moja mama, ledwie przełknęliśmy ostatnie kęsy wigilijnej kolacji. A jak coś się kończy to wypada zrobić małe podsumowanie. Oto nasz poświąteczny foto remanent.

Święta zaczęły się dla nas dużo wcześniej – Lucky dostał bowiem gwiazdkowy prezent ze sporym wyprzedzeniem. Nie mogłem już znieść jego drapania, nie tyle foteli czy kanapy, ile moich… rąk i nóg. Zrobiłem mu więc – a może sobie? – prezent w postaci drapaka. Niestety, najbardziej zainteresował go wiszący u góry pomponik, a nie drapanie. Pomogło dopiero skropienie prezentu walerianą. Wówczas prawie oszalał, nie tylko zaczął drapać, ale i wić się na leżąco wokół drapaka, niczym przez demony opętany.

Opętało go również podczas przygotowywania świątecznych dekoracji. Jak tylko w wazonie pojawiły się zielone gałązki choinek natychmiast rzucił się, by je… podgryzać. Trudno, nie wytrzymały próby czasu i ataku kota. Ze względów bezpieczeństwa (igiełki z choinek mogą doprowadzić do zatrucia, a w skrajnych przypadkach nawet przebić ścianki jelit!) musiały wylądować w kominku. Nie wyszło z choinką, to pod choinkę dostał kocią trawkę. Przynajmniej bezpieczne i podobno smaczne (tylko trochę żółto wyszła na zdjęciach). Piernik przetrwał, choć podeptany 😉

Pod choinką Lucky znalazł też – oczywiście, oprócz zapasu ukochanego jedzonka – m.in. myszkę z kocimiętką (od razu wykąpał ją w misce z wodą, dzięki czemu teraz przypomina gąbkę do mycia naczyń po stukrotnym użyciu), a od swojej „matki chrzestnej” – piękną piłeczkę z trawy morskiej (pozbawiona pierzastego ogonka już gdzieś zniknęła, ukryta w znanym tylko kotu miejscu). Oczywiście, jak na prawdziwego kota przystało, najbardziej zainteresowała go prezentowa torebka z kotem (do której natychmiast się wpakował w całości), kartonik (który pogryzł tak, że muszę odkurzać od nowa – jak na zdjęciach poniżej) i folia bąbelkowa (zobacz galerię Król Folii Bąbelkowej).

Przy okazji świąt okazało się też, że Lucky: mówi ludzkim głosem (przeciągłe „Eeee„, którym na co dzień wyraża i znudzenie, alarmuje, że jest głodny, odpowiada tak na co drugie moje pytanie) i nie boi się ognia (łapką gasi świeczki, jak tylko je zapalę).

Na koniec wspomnę i o swoich, oczywiście kocich prezentach. Przede wszystkim wspaniałe, kocie lektury (jak na zdjęciu poniżej). Do tego popielniczka, magnetyczna zakładka do książek, otwieracz do butelek czy podstawka pod smartfona. Oczywiście, wszystko z motywem czarnego kota! I biurkowy Kalendarz Kota Jaśniepana! Ze wspaniałymi, zabawnymi rysunkami. Zastanawiam się jedynie, jak często będę go musiał podnosić z podłogi, bo przecież co stoi na biurko, to nadaje się do zrzucenia. A na pożegnanie świąt jeszcze domowej roboty, wegański chlebek, który rzecz jasna, Lucky musiał natychmiast sprawdzić.

Czyż święta nie są piękne? 😉

A jak Wy spędziliście święta z kotem? Może wrzucicie jakieś swoje zdjęcia czy komentarze na naszą stronę na FB? Zapraszamy na Kocia Kołyska na Facebooku.

Kot na kocie na smartfonie – Cat Bird

Koty są mega popularne. Koty są wszędzie. Koty zawojowały media społecznościowe, Facebook’a, Instagram’a, sms-y i emoji. To wszyscy wiedzą, o tym nie trzeba przekonywać. Jakże zatem mogłoby ich zabraknąć na naszych smartfonach? I nie mówię tu o tapetach czy ikonkach, ale o grach i aplikacjach o kotach, na temat kotów lub z kotami w roli głównej. Warto się z nimi zapoznać, postanowiłem zatem rozpocząć dzisiaj nowy cykl: Techno Kot!

Koty uwielbiają się bawić, zatem my też zaczniemy od zabawy. Od gry Cat Bird, dostępnej na systemy Android i iOS, która wzrusza z kilku co najmniej powodów. Po pierwsze, rzecz oczywista, kot gra w niej główną rolę. Po drugie – jest to powrót do przeszłości. Gra platformowa, a te, jak wiadomo, były hitem już na automatach, o pierwszych konsolach nie wspominając. Po trzecie zaś jest to gra „rozpikselowana” (niczym właśnie ze wspomnianych automatów lub komputerów typu Atari czy Commodore). W dobie rzeczywistości wirtualnej, rzeczywistości rozszerzonej wydawać by się to mogło anachronizmem lub kuriozum. Ale ma swój smaczek!

Akcja rozgrywa się na planecie w kształcie… kota, na której śpi… kot. Mnie pomysł ten przypomina trochę Pratchett’owski Świat Dysku, który opierał się grzbietach czterech słoni stojących na skorupie wielkiego żółwia płynącego przez wszechświat.

Słodką, kocią drzemkę przerywa nam deszcze meteorytów, który sprawia, że fruniemy przez wszechświat. Tylko po to, by wylądować na kolejnej „kociej” planecie. Okej, kotów mamy już aż nadmiar, a gdzie tytułowy Bird? Może na nowej planecie? Może wysłano nas tam, by rozprawić się z bandą wstrętnych ptaszysk? Otóż nie, otóż myliłem się – a zapewne i sporo z Was pomyślało o polowaniu na ptaki – polowania nie będzie. To my będzie „kocim ptakiem”, albowiem główny bohater gry, niczym postać z komiksów Marvela, wyposażony jest w skrzydła.

Fruwając na skrzydłach, spadając na cztery łapy, do przejścia mamy ponad 40 bardzo zróżnicowanych (pod względem wielkości i trudności) poziomów. Będziemy musieli również pokonać trzech tzw. głównych bossów. Ale Cat Bird to nie tylko skakanie po ruchomych platformach i walka z potężnym czarnym charakterem. Konieczne jest również główkowanie. Umiejętność logicznego myślenia, planowania, strategii, np. po to, by zdobyć bonusowe przedmioty czy klucz, który pozwoli nam na opuszczenie danej planszy.

Kot z ptasimi skrzydłami, konsolowa platformówka na smartfonie, piksele, od których bolą oczy… trzeba przyznać, że twórcy gry pojechali niejako „po bandzie”. Czy udało im się stworzyć hit czy kit? Przekonajcie się sami!

Do pobrania: AndroidiOS

ilustracje: Google Play