Kot albo ja 2

Kot albo ja! Wyobrażacie sobie takie ultimatum?

Dziewczyna powiedziała mu „Kot albo ja!”. Chłopak wybrał… kota. Wyobrażacie sobie taką historię? Zdarzyła się ona naprawdę, a opowiedział ją jeden z użytkowników popularnego serwisu Reddit.

Byli ze sobą od siedmiu miesięcy, kiedy to jego dziewczyna postawiła mu ultimatum: pozbądź się kota albo to koniec naszego związku!

Wybrał kota.

Cóż, może nie doszłoby do tak drastycznej sytuacji, gdyby tylko wcześniej zauważył niepokojące znaki ostrzegawcze.

„Jest bardzo konserwatywną weganką i już na początku naszego związku dała mi jasno do zrozumienia, że priorytetem jest dla niej świat i życie wolne od okrucieństwa. Będąc już pescatarianinem nie miałem trudności z przejściem na dietę w pełni roślinną. Moja dziewczyna była ze mnie dumna, że uwolniłem się od okrucieństwa i wszystko wydawało się w być porządku”.

Po nawróceniu się zostali najprawdopodobniej najbardziej znaną parą wegan na całym kampusie uniwersyteckim. Miss Vegan rozpoczęła realizację planu pt. Stworzenie Idealnego Chłopaka.

„Sprawy nabrały tempa przez pandemię koronawirusa i kwarantannę. Siłą rzeczy spędzaliśmy ze sobą więcej czasu, zaczęliśmy rozmawiać o przyszłości naszego związku, zaczęliśmy poważnie rozważać kupno wspólnymi siłami nowego mieszkania albo też by jedno z nas wprowadziło się do drugiego.

Jednak po wielu rozmowach i planowaniu moja dziewczyna sprowadziła mnie na ziemię zrzucając prawdziwą petardę. GF posadził mnie i zrzucił na mnie pocisk bombowy. Powiedziała, że jeśli myślimy poważnie o związku, to ona nie widzi w tej przyszłości mojej kotki. Stwierdziła, że posiadanie kota jest nie do przyjęcia dla wegan, ponieważ koty polują na myszy i jedzą mięso, a sam fakt posiadania zwierzaka jest naruszeniem zasad wegańskich.”

Jeśli czytając te słowa uważasz, że to pokrętna logika, nie jesteś jedyny: dziewczyna faceta chce, żeby porzucił ukochane zwierzę, ponieważ kot je mięso i może polować na myszy (choć z posta nie wynika czy kot jest wychodzący, a myszy chyba na amerykańskim kampusie nie ma).

Ale to nie wszystko!

„Byłem w szoku. Powiedziałem jej, że absolutnie nie mam zamiary rezygnować z kota, a kociak nie ma innego wyjścia, jak tylko jeść mięso. Moja dziewczyna wściekła się i powiedziała ‚Ile mięsa zjada ten twój kot? Ile zwierząt zginęło, by wyprodukować całe to jedzenie? Czy gdyby to było ludzkie mięso też nie miałbyś nic przeciwko temu?’”

Wtedy to już się wściekłem i powiedziałem mojej dziewczynie, że byłbym wdzięczny, gdyby opowiedziała mi o swoich teoriach na temat kotów zanim zaczęliśmy być ze sobą poważnie. Ale ona ciągle mówiła tylko o kotach zabijających zwierzęta. Byłem tak zły, że trzasnąłem drzwiami i opuściłem mieszkanie mojej dziewczyny. Po powrocie do domu przytuliłem się do mojej kotki! Od razu poczułem się lepiej, ale tylko do czasy, kiedy moja dziewczyna wysłała mi link do wątku na Reddit, w który ludzie opowiadają się za… wytępieniem kotów domowych. Brak słów!”

Wątpimy bardzo, by Miss Vegan, (była) dziewczyna bohatera naszej opowieści, naprawdę przemyślała kiedykolwiek to, co mówi.

Koty żyją z ludźmi od tysięcy lat. Proces udomowienia skutkuje zmianami genetycznymi, które czynią koty bardziej przyjaznymi, towarzyskimi i ciekawskimi niż ich dzicy przodkowie, kosztem cech – takich jak agresywność i ostrożność – które pomogłyby im utrzymać się przy życiu na wolności. To kompromis natury i zdarza się to u każdego udomowionego gatunku.

Innymi słowy, koty domowe nie mają „naturalnego środowiska”. Nie mają domu na wolności i znajdują się pod opieką i ochroną dobrych ludzi.

Udomowiliśmy je, więc naszym obowiązkiem jest o nie dbać.

Jeśli weganom rzeczywiście zależy na tym, by położyć kres cierpieniom zwierząt, to eksterminacja całej populacji kotów – milionów zwierząt – wydaje się co najmniej dziwnym sposobem. Delikatnie mówiąc, bo ja ująłbym to dosadniej. Szalonym, chorym, bezdusznym, który mógł się narodzić jedynie w wyjątkowo popapranym umyśle.Podobnie sprawa ma się z porzucaniem zwierząt, które będą potem skazane na krótkie, niebezpieczne, koszmarne życie bez ludzkiej opieki.

Na szczęście nasz bohater odmówił porzucenia swojego kota, z którym był już ponad trzy lata, porzucił za to Miss Vegan.

„Oczywiście zerwaliśmy” – napisał w ostatnim poście. „Nigdy, przenigdy nie oddałbym mojej kici. Wielu użytkowników komentowało, że ta sytuacja odnosi się raczej kontroli, a nie weganizmu. Patrząc na to z perspektywy czasu widzę, że faktycznie, była to próba przejęcia kontroli nad moim życiem przez moją dziewczynę. Musiałem być wtedy ślepy”.

I to się nazywa prawdziwa miłość! Do kotów, rzecz jasna.

PS A może to była zwykła kobieca zazdrość? Jak myślicie? Dajcie znać w komentarzach!

źródło: Reddit, foto: Hutomo Abrianto z Pexels

Facebookpinterestmail
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Przewiń do góry