Dwa koty w domu

Dwa koty w domu – dają radę? Przekonajcie się! (wideo)

Chciałabym dziś poruszyć temat, który w ostatnim czasie kilkukrotnie przewinął się w rozmowach ze znajomymi kociarzami: „Dwa koty w domu”.

Ile to razy słyszymy, jakie to mamy szczęście, że nasze płaskogłowe się dogadały, że się razem bawią, a nawet sypiają. Ile razy słyszymy od właścicieli (służących) kotów, że się te koty nie tolerują, wręcz nienawidzą. Ilość nieopisana. Ale, ale… nie zawsze było sielankowo.

Charakter kota – kot niedotykalski

Największą rolę w poruszanym temacie odgrywa oczywiście charakter kotełów i ich nastawienie do fauny wszelakiej. Z naszą parką było dwojako. I tak, jak Lucky nie uznaje istnienia problemów żadnych, a na widok szarżującego niedźwiedzia pewnie rzuciłby się ten 5,5 kilogramowy kloc niedźwiedziowi w ramiona uznając, że to zabawa, tak Reszka to chodząca paranoja. Typowy kot niedotykalski. Reszce zagraża wszystko, może za wyjątkiem motyli, na które lubi polować.

Gdy podczas jednego ze spacerów spostrzegła na ogródkach innego kota, to poznaliśmy jej możliwości wokalne. Nigdy bym nie przypuszczała, że takie puchate maleństwo potrafi tak wrzeszczeć! Fakt, że ów kot chodził sobie 10 metrów od nas i nawet jej nie zauważył, a ona była bezpiecznie schowana w kapturze siedzą na moim ramieniu, był dla niej bez znaczenia. Był tam i jej zagrażał. I nie podchodź!

Dwa koty w domu 1

Dwa koty w domu agresja

Teraz chyba potraficie sobie wyobrazić, co się stało, gdy te dwa odmienne charaktery, kotka i kot, każde na swój sposób szalone, zamieszkały razem. Wrzask, pisk, syczenie i kotłowanie się od rana do nocy.

Co chwila jedno z nas podskakiwało i biegło ratować sytuację, rozdzielać, drugie zaś uspokajało – nic sobie nie robią, muszą się same dogadać. Tłumaczyliśmy to sobie nawzajem, każde sam sobie, a i tak emocje co chwila brały górę.

Totalny dysonans poznawczy wśród sąsiadów, słyszących naprzemiennie dźwięki i jęki potępieńców ze skóry obdzieranych (no, żart!) oraz nasze, spokojne „Dzieci, obiad!”. Do tej pory się dziwimy, że nie było na nas zgłoszenia do TOZ-u 😉

Dwa koty w domu 2

Wielki przełom

Koszmar wspólnego ze sobą mieszkania trwał około miesiąca. Nie wiem do dziś, co działo się w tych małych łebkach, ale dla nas, patrzących z boku socjalizacja kotów przebiegała skokowo.

Najpierw Reszka Waleczna wyciągnęła swą puchatą łapkę ze schowanymi pazurkami i… dała Lakusiowi w pysk. Potem zaczepnie ugryzła go w ogon. Dwa wielki na śmierć i życie później zaczęła się pojawiać szalona zabawa. (Tutaj możecie zobaczyć filmik, jak uprawiają „kocie zapasy„). Nadal przy akompaniamencie wrzasków i syków, ale jednak zabawa.

Potem, po którejś… powiedzmy, reprymendzie ze strony pracującego „tatusia”, gdy to czworonożne tornado przeleciało po klawiaturze kasując jednocześnie setkę maili i włączając jakiś skrót, który obrócił obraz na monitorze o 90 stopni, zauważyliśmy kolejny przełom.

Płaskogłowe zaczęły tłuc się w ciszy.

Rumor strącanych w cwale przedmiotów oczywiście się zachował, rzecz jasna, ale wrzaski i syki ucichły.

Dwa koty w domu

Dwa koty w domu – jedna banda

Zauważyliśmy też, że z czasem zawiązała się koalicja.

Lucky, który na spacerach zwykł przybierać formę bezwładnego worka ciągniętego po trawie, widząc Reszkę idącą spokojnie przed nim na smyczy, zaczął używać łap i podążył w ślad za nią. Gdy musieliśmy oba koty złapać w celu zaciągnięcia do weta, a wyczuwająca to na kilometry Reszka znów ukryła się przed nami w innym wymiarze (ma na tym polu osiągnięcia wybitne! o czym napiszemy przy innej okazji), wystarczyło, że jego zamknęliśmy na minutę w innym pomieszczeniu. Kotka od razu wyszła sprawdzić, co za krzywda dzieje się kocurkowi, gotowa interweniować. Powszechnie wiadomo bowiem, że kot jest po niewłaściwej stronie drzwi. Zawsze. Drzwi muszą być otwarte. Zamknięcie drzwi oznacza włączenie syreny miauku.

O wspólnych akcjach zwiadowczych w celu przywołania pełnych misek, przeszukania mieszkania czy zagonienia nas do czynności dowolnych, to już nie ma co wspominać. To już nie koalicja, to banda dwojga.

Dwa koty w domu

Kotki dwa, aaa, przesypiają całe dnie

Przy takim poziomie socjalizacji zwierząt kwestią czasu było już tylko wspólne futrzaków sypianie. Z pomocą przyszła zima, a jak zima, to i piecyk. Piecyk nie za duży jest, ale w dwójkę zmieścić się da, co widać na załączonych obrazkach. Grzanie tyłków to jeden z kocich priorytetów. Po jakimś czasie ewidentnie znalazły przyjemność we wzajemnym wtulaniu się i tak już zostało.

Dziś mija pół roku od kiedy mieszkamy wszyscy razem. Na dowód kociej miłości wstawiamy filmik, który aż prosi się o tło muzyczne… niestety, ze względu na prawa autorskie… ten, kto zna, sam sobie zanuci „je t’aime moi non plus…”

Dwa koty w domu – jak je oswoić?

Napiszę teraz kilka banałów, ale myślę, że trzeba je czasem przypomnieć. Dwa pierwsze to dość oczywiste wnioski, które zawsze wychodzą, np. podczas oglądania programu „Kot z piekła rodem„, w którym koci behawiorysta Jackson Galaxy pomaga ludziom zrozumieć koty.

  • PRZESTRZEŃ. Kot potrzebuje przestrzeni – gdy mamy małe mieszkanie idźmy w trzeci wymiar! Półki, szafki, regały, podwieszane hamaki, itp. Czasem o tym zapominamy patrząc z naszej perspektywy, ale dla kota każdy poziom wyżej to następny ląd do zdobycia. Znam sytuację, kiedy kot „pierwotniak” obrażając się na świat za sprowadzenie na nowego futrzaka do domu zamieszkał… na szafie! Tak koty podwoiły swoją przestrzeń życiową.
  • ZABAWA. Kot musi się bawić. Kot znudzony, to kot złośliwy – w naszym ludzkim rozumieniu. Zwierzę, które jest stworzone do polowania, gdy mu tego zabraknie, wymyśla sobie inne zajęcia, jak chociażby demolowanie mieszkania czy znęcanie się nad współlokatorem.
  • ZAZDROŚĆ. Koty są zwykle bardziej zazdrosne, niż zakochana nastolatka. Wspólna zabawa to uczucie zmniejsza, zbliża je do siebie, rozładowuje frustrację. Oczywiście, przytulanie i mizianie też trzeba umiejętnie dzielić, nierzadko częściej obdarzając czułościami naszego „pierworodnego”. I tak przechodzimy do ostatniego zagadnienia.
  • KOT MŁODSZY. Często ludzie boją się wziąć drugiego kota, bo jak ten maluch da sobie radę z tą rozkapryszoną, zmanierowaną i syczącą górą futra (niezależnie od tego, który był pierwszy). Młody kot ma nieprawdopodobną przewagę. Ma energię oraz totalny brak wyobraźni, a co za tym idzie i lęku (jak to u dzieci). Te cechy powodują, że zawsze ostatecznie zdominuje starszego. To o starszego, z bagażem przyzwyczajeń, nawyków płaskogłowego trzeba się martwić i o niego dbać. To on, gdy zaburzymy mu jego codzienność, nie poświęcimy wystarczającej uwagi, a jego legowisko zajmie bezczelnie kto inny, straci zupełnie grunt pod nogami. Jak u ludzi – im młodszy kot, tym większa zdolność adaptacji, aklimatyzacji, tym większa elastyczność emocjonalna.

Trzymamy kciuki za wszelkie parki, trójkąty i inne kocie stada! 🙂

M. (alias Gytha Ogg)

Dwa koty w domu 3
Dwa koty w domu 4
Dwa koty w domu 5
Facebookpinterestmail
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Przewiń do góry