NewsDwa kotki zrobiły to, czego nie udało się policji. Ten znak podbija Włochy

Dwa kotki zrobiły to, czego nie udało się policji. Ten znak podbija Włochy

"My też mamy rodziny!" Włosi wymyślili znak drogowy, który rozbraja kierowców i ratuje koty. Pomysł prosty, inwestycja niewielka, a korzyści nie do przecenienia.

Źródło zdjęć: © kociakolyska.pl | Sabina

Wyobraź sobie, że jedziesz krętą uliczką urokliwego włoskiego miasteczka, aż tu nagle napotykasz wzrok pary wielkich, błagalnych kocich oczu. Obok nich napis: "My też mamy rodziny". Natychmiast zdejmujesz nogę z gazu, prawda?.

Kotki też mają rodziny

Od stycznia 2026 roku w małej miejscowości Salice Salentino w prowincji Lecce, na południu Włoch, stanęło 20 wyjątkowych znaków drogowych, informuje serwis Mediolan-Bergamo. Nie znajdziesz ich w żadnym podręczniku przepisów ruchu drogowego. Zamiast standardowych symboli widnieją na nich kreskówkowe kotki: pręgowany brązowo-biały i czarny z białymi łapkami oraz pyszczkiem. Oboje patrzą na kierowców z niemą prośbą w wielkich oczach.

Tablice trafiły w miejsca nieprzypadkowe — ustawiono je w punktach, gdzie dochodziło do największej liczby potrąceń kotów z lokalnych kolonii. Przekaz jest prosty i poruszający: "Bezwzględnie zabronione jest krzywdzenie kotów lub przenoszenie ich poza ich terytorium".

Włoski pomysł, który zatrzymał kierowców skuteczniej niż radar

Za inicjatywą stoi radny Mirko Ianne, odpowiedzialny w gminie m.in. za sprawy bezdomnych zwierząt. "We współpracy z policją lokalną, po raz kolejny wysłuchaliśmy próśb mieszkańców. Chcemy zapobiegać wypadkom, które zagrażają życiu naszych czworonożnych przyjaciół" — podkreśla Iannem cytowany przez wspomniany wyżej serwis internetowy.

Akcja nie wzięła się z powietrza. W Salice Salentino, podobnie jak w wielu innych włoskich miejscowościach, od lat funkcjonują kolonie wolno żyjących kotów. Zwierzęta są dokarmiane przez lokalnych opiekunów i objęte gminnym programem sterylizacji. Nowe znaki to kolejny krok w budowaniu kultury współistnienia ludzi i zwierząt w przestrzeni miejskiej.

Edukacja zamiast mandatu

Władze gminy nie kryją, że projekt ma wymiar nie tylko prewencyjny, ale przede wszystkim edukacyjny. "Salice Salentino to społeczność, która wierzy w wartości szacunku i odpowiedzialności. Te znaki to nie tylko apel o ostrożność, ale przede wszystkim edukacyjny komunikat, który promuje obywatelskie współistnienie. Ochrona kotów czyni nasze miasteczko bezpieczniejszym i bardziej ludzkim" — głoszą przedstawiciele gminy.

Skuteczność, która zaskoczyła nawet sceptyków

Efekt? Zaskakujący. Według doniesień mediów kierowcy w Salice Salentino faktycznie jeżdżą wolniej, a przypomnijmy, że włoscy kierowcy nie słyną z nadmiernego przywiązania do ograniczeń prędkości. Dwa rysunkowe kotki najwyraźniej osiągnęły to, co nie zawsze udaje się radarom.

Przydałoby się i w Polsce

Trudno nie zazdrościć mieszkańcom Salice Salentino tej odrobiny kociej mądrości i ludzkiej empatii. W polskich miastach wolno żyjące kotów są raczej… zastraszane prze kierowców i to delikatnie mówiąc. Udaje im się przeżyć, bo są otoczone opieką wolontariuszy i dobrowolnych, sąsiedzkich karmicieli. Tymczasem edukacja kierowców w tym zakresie właściwie nie istnieje. Wzorem włoskiego pomysłu warto aż chciałoby się rozważyć podobne oznakowanie w Polsce. Bo przecież, jak przypominają uroczym rysunkiem mieszkańcy Apulii, one też mają swoje rodziny.

https://www.facebook.com/groups/2111126042616396/permalink/2510427449352918

Wybrane dla Ciebie

O nas

O nas

KOCIAKOLYSKA.PL

Kontakt

Kontakt

KOCIAKOLYSKA.PL