Właściciel jako drapaczka dla kota

To niestety bardzo częsty przypadek. Właściciel jako drapaczka dla kota. Niestety, bo nikt przecież nie chce być chyba drapany i gryziony? Mimo, że kupiliśmy już naszemu kociakowi najfajniejszy drapak dostępny w sklepie, ten wciąż omija go wielkim łukiem, a wyżywa się i tępi swoje pazurki na nas. Skąd się to bierze? Jak temu zaradzić?

Najczęściej dzieje się tak w przypadku małych kotków. Rozbrykane maleństwa chcą się po prostu bawić, a że mają nas za towarzyszy zabaw, to na nas wyładowują swoją energię. Do pewnego czasu może to być nawet zabawne czy sympatyczne – mały kociak nie ma przecież zbyt wielkich i ostrych pazurów – z czasem jednak może przestać nas bawić. Kiedy kot dorośnie, zabawa ta może stać się wręcz niebezpieczna. Jak temu zapobiec?

Kota należy uczyć od maleńkości. Jeżeli bezkarnie pozwolimy mu na takie zachowanie, na starość będzie za późno na naukę. Trzeba od razu pokazać mu, że takie zachowanie jest złe. Oczywiście, o czym właścicieli i miłośników kotów przekonywać chyba nie trzeba, kota nie bijemy, nie dajemy żadnych klapsów. Karcimy go tak, jak robiłaby to jego naturalna matka.

Bierzemy kota za kark i delikatnie potrząsamy (nie podnosząc). Możemy też na niego w tej chwili nakrzyczeć, patrząc w oczy poważnym wzrokiem, nie śmiejąc się (bo kot weźmie to za kolejny element zabawy). Po skarceniu dajmy mu jakąś zabawkę, żeby mógł rozładować nadmiar energii. Baw się z nim także przy drapaku, by przyzwyczaić go do niego.

Dużo kotów też po prostu wyrasta z etapu drapania właściciela. Może wystarczy poczekać, aż dojrzeje?